Przez chwilę kontemplował deszcz.
— Nie wiem, może pan do niej napisać — skłamał w przypadku pierwszej części. Doskonale wiedział, w jakim stanie była dziewczyna, ale nie zamierzał opowiadać o tym każdemu, kogo napotkał. Zwłaszcza, że chłopak go nie rozpoznał. Papcio Morfina. Może rówieśnicy młodej Moody przy tym przezwisku wyobrażali sobie kogoś, kto nosi podarte jeansy, skórzaną kurtkę i na pewno nic z eleganckiej siwizny oraz dumnego kroku, stawianego w eleganckiech oksfordkach.
— W momencie przekraczania progu Ministerstwa, wszyscy się w nie zmieniamy, produkując niesamowicie wysokie góry biurokracji i niekończące się cierpienie trwania w kolejkach, ujarzmione, aby zasilać tego kolosa. — Wieszczył? Mówił głosem profecji i prawdy? Na pewno patrzył, utkwione w młodzieńcu czarne pustynie oczu nie zakrywały się nawet na chwilę zasłoną powiek, wpatrzone w niewinną, sympatyczną twarz Bagshota. Ciężko mu było pojąć, że tamten jest równolatkiem Erika, o wiecznie zmartwionym obliczu i ramionach dźwigających ciężar świata oraz Millie, o zaciętym wyrazie twarzy, iskrze gotowej spalić cały świat.
Zgodnie z nawykami pradawnych proroków, nachylająch się nad dymem ofiarnym i kadzidła mi, przystał na propozycję Isaaca, wyjął kolejnego papierosa i go od razu odpalił, odrzucając głowę do tyłu. Wyobraźnia upiększała wszystko, również nałogi i czerń.
Paląc, podążał za dziarskim asystentem swojego przyjaciela, czując rosnące rozbawienie we wnętrzu. Jemu nie musiał mówić, że źle się dzieje. Pochował brata, krew swojej krwi, fragment swojej duszy i pałał chęcią zemsty, która prawdopodobnie była skazana na wieczne niespełnienie lub jego własną śmierć. Był Longbottomem, więc gdzieś w środku spodziewał się, że szybciej skończy się to mogiłą, niż victorią. Dał się jednak prowadzić do lokalu, pomimo mżawki, jakby prowadzony po nici Mojr, które go tam kierowały.
Uśmiechnął się półgębkiem do rozmówcy. Oczywiście, że nie rozumiał natury jasnowidzenia. Czasami nawet wróżowie jej nie rozumieli.
— Przepowiednie padają, gdy chcą, panie Bagshot. Moje chęci nie mają z tym nic wspólnego.