17.04.2024, 22:02 ✶
– Co do kurw... – stłumiła przekleństwo gdy staruszka zastąpiła jej drogę, ale papieros nie przetrwał i upadł na ziemię. Och nie, ona się pojawiła w miejscu w którym zdecydowanie ledwie chwilę temu jej tam nie było. Przez plecy Mills przeszedł dreszcz. Nienawidziła mieć zgłoszeń w Little Hangleton, nienawidziła tu przyjeżdżać sama. Zupełnie jakby tkanka rzeczywistości była w tym pojebanym miejscu cieńsza. Tylko czystokrwiste pojeby mogły tu mieszkać i cieszyć się z tego permanentnego uczucia pojebania tego co jest prawdziwe a co nie. Nic dziwnego, że stare rody były takie pojebane. Poza faktem – jak to Alastor mawiał z przekąsem – ruchania kuzynek.
Klątwa została rzucona, chociaż może to była przestroga, chuj to wiedział. Już miała jej się odszczekać, ale ptak zaskrzeczał, jabane gówno, jakby nie mógł być wypchaną maskotką, rozprutą profesjonalnie w jakimś taksydermicznym zakładzie, z pięknymi koralikami lśniącymi zamiast oczu.
Zacisnęła zęby.
– Ale komu stanie trzy razy? Czy to trzech dupków spotkam, czy jednego zapalonego ekshibicjoniste-onaniste? Musisz być kurwa bardziej konkretna babo! Co to za wróżba, do DiTi Cie nie wezmą z takim gównem.– sarknęła na nią i wyminęła, ale tknięta przeczuciem obróciła się gwałtownie a tam nic... Tylko śmiech wisielca na drzewie dawno pozostawionym za sobą na drodze.
Jak ona nienawidziła tego jebanego Little Hangleton.
Sięgnęła po kolejną fajkę i odpaliła ją zaciągając się mocno.
Klątwa została rzucona, chociaż może to była przestroga, chuj to wiedział. Już miała jej się odszczekać, ale ptak zaskrzeczał, jabane gówno, jakby nie mógł być wypchaną maskotką, rozprutą profesjonalnie w jakimś taksydermicznym zakładzie, z pięknymi koralikami lśniącymi zamiast oczu.
Zacisnęła zęby.
– Ale komu stanie trzy razy? Czy to trzech dupków spotkam, czy jednego zapalonego ekshibicjoniste-onaniste? Musisz być kurwa bardziej konkretna babo! Co to za wróżba, do DiTi Cie nie wezmą z takim gównem.– sarknęła na nią i wyminęła, ale tknięta przeczuciem obróciła się gwałtownie a tam nic... Tylko śmiech wisielca na drzewie dawno pozostawionym za sobą na drodze.
Jak ona nienawidziła tego jebanego Little Hangleton.
Sięgnęła po kolejną fajkę i odpaliła ją zaciągając się mocno.