W połowie mieszania w filiżance, zorientował się, co jest nie tak. Nie była to żadna drastyczna zmiana w otoczeniu ani magiczną wizja, która ostrzegała go dodatkowo przed współpracą przed kobietą, chociaż karty dobitnie powiedziały mu, co o tym myślą, nawet jeśli postanowił je zignorować. Zamawiając herbatę z mlekiem zapatrzył się na odsłonięty łuk pomiędzy zagięciem szyi i ramieniem Guinevere, w kolorze, a jakże, kawy z mlekiem, złota skóra, lśniąca w przydymionym słońcu Londynu, która tak go zahipnotyzowała jednym gestem, że powiedział o kawie. Teraz musiał wypić swoją słoną porażkę w samokontroli.
Oparł łyżeczkę prawie bezgłośnie o spodek.
— Nawykłem do lakonicznej, ogólnikowej i skrytej korespondencji, tak jak omijania potrzeby zaznajomienia się z powodem takiego wyglądu, o ile nie jest to absolutnie niezbędne w konsultacjach.
Morpheus znał zasadę, że ten, kto mniej wie, lepiej śpi. Zapewne dlatego jego twarz permanentnie zdobiły ciemne kręgi pod oczami. Jako pracownik Departamentu Tajemnic z bardzo długim stażem pracy, nie dziwił się temu, że ktoś trzyma karty blisko siebie i nie chce ich odsłaniać, tak wyglądała jego codzienność. Ci, którzy krążyli obsydianowymi korytarzami przedostatniego piętra w głąb Ministerstwa, tkali dookoła siebie ułudę, a w niej krył się teraz również Morpheus. Nie tylko dlatego, że był zobowiązany nie wyjawiać sekretów, ale również dlatego, że mógł uosabiać oczekiwania co do jego osoby, poważnego maga w kirze, skupionego na pracy i niczym więcej. Praca dawała mu spokój. Zajmowała umysł.
Przybliżył filiżankę do ust i upił mały łyk. Mleko zabiło owocową kwaśność kawy, wypłaszczając smak i nadając płynowi dziwnej folii tłuszczu. Postarał się nie skrzywić. Nie było to koszmarne połączenie i rozumiał, dlaczego pojawiło się na europejskich stołach, ale nadal żałował swojego błędu.
Pytanie zaskoczyło go nieco, bo zabrzmiało na bardzo wyrwane z kontekstu. Przytaknął.
— Owszem, czytam. — Pokiwał głową na resztę jej wypowiedzi. A więc krnąbrna Walia, która nieszczególnie łatwo się asymilowała z resztą Anglii, chociaż dużo mniej agresywnie, niż Irlandia czy Szkocja. Mugolskie problemy należały do podobnych do tych magicznych, a tymczasem monarchia dryfowała, słaba, upadająca. Oglądali rozpad Imperium Brytyjskiego i kolejne ruchy separatystyczne, rozdzielanie się kolonii od głównego ciała. — Ah, tak. Byłem zaskoczony, nie widząc nazwiska przedstawiciela z Departamentu Tajemnic na liście zajmujących się sprawą badaczy. Z drugiej strony, pani nazwiska również nie było pośród tych wypisanych w artykule.
Przekrzywił głowę na bok, lekko, może kilka stopni, aby nieco zmiękczyć swój wygląd, co nie było najłatwiejsze, bo nadal nie mrugał. Ciemnobrązowe, prawie czarne jeziora spozierały na Gunevere, jakby chciał zajrzeć w jej duszę. Całkowicie skupiony na kobiecie, w intensywności obecności sprawiał wrażenie, jakby zatrzymał cały świat, aby jedyną ważną osobą we wszechświecie była McGonagall.
— Nieortodoksyjna metoda, lecz sama technika zachowywania przepowiedni w obecnej formie nie jest dostatecznie stara, aby być uniwersalną, zwłaszcza w takim miejscu, jak zapomniana przez świat i opuszczona przez kilka stuleci wioska.* Czy ma pani resztki pojemnika?
*Informacja bazująca na fragmencie wiki, gdzie wspomniane jest, że Dumbledore już żył, gdy je zaczęto tworzyć.