Największym żartem Rydwanu, był fakt, że nie było tam lejców, którymi można utrzymać Sfinksy.
Wszyscy wiedzieli, że sporysz to trucizna; przynajmniej ci, którzy chociaż trochę czasu spędzali na prowincji. Ogromne dziedzictwo czarowniczej sztuki trucizny było zachowane w samym języku. W niesławnym zwrocie najpopularniejszej mugolskiej mitologii Nie pozwolisz żyć czarownicy tłumaczy się hebrajskie mekhashepha jako czarownica, chociaż jego konotacyjne znaczenie wskazuje bardziej bezpośrednio na słowo trucicielka. Folklorystyczny wątek łączący trucizny i czarownice nie jest ani przypadkowy, ani prosty, ponieważ, opiera się na starszych koncepcjach trującego aspektu boskości i zachowuje fragmenty jego natury, które byłyby lepiej rozumiane przez ludzi żyjących setki lat temu. Nawet we wczesnym okresie nowożytnym umysły łączyły sztukę trucicielską bezpośrednio sztuką czarnoksięstwa.
Mityczna wiedźma Medea wykorzystała swoje umiejętności do zatrucia sukni podarowanej Glauke, w akcie zemsty po tym, jak Jazon zostawił ją dla swojej nowej narzeczonej. Kirke wykorzystywała trucizny, aby przekształcić mężczyzn, którzy najechali jej wyspę w bestie. Spekuluje się, że oryginalną rośliną w tym micie mógł być Lulek Czarny, psychoaktywna roślina zwana Szalejem, ponieważ zatrucie nią wywołuje irracjonalne, destrukcyjne, podobne do bestii zachowanie. Pożądanie, które istoty ludzkie, tak często wyobrażają sobie jako przeciwieństwo strachu, jest w rzeczywistości wzmacniane przez niebezpieczeństwo, gdy jest kontrolowane i ograniczane do krążenia dookoła rzeczywistej szkody. Nie sposób nie porównać tego do czarów. Nie sposób nie dostrzec powiązania tego z wieszczeniem, wiedząc, że ekstaza i moc, których szukają, leżą gdzieś poza nimi, że tylko sięgając w ciemność i dzikość, udaje się zdobyć nagrodę.
— Mój Eremita byłby odwrócony — rzucił z uśmiechem, pozwalając Alexandrowi wyciągnąć z tego takie wnioski, na jakie drugi wróżbita miał ochotę, nie szukając korekty. Odrzucał Cesarza, bo był dla niego zbyt materialny. Cesarz był jego fasadą, razem z Głupcem. Piękni, dumni ludzie. Głupi, gwałtowni wojownicy.
Morpheus odrzucił głowę w śmiechu. Mag, bóg, Minister Magii. Alexander niesamowicie go rozbawił i cóż był to za śmiech. Nagle jakby cienie Departamentu Tajemnic zbiegły w kąty, a srebrny blask przepowiedni na regałach przygasł. Zimno korytarzy jakby chwilowo ogrzało się promieniami słońca. Epifania Apollina.
Jedna z odpowiedzi na pytania wszechświata i istotę rzeczy leży w napięciu między stasis i kinesis, gdy obserwuje się je jako zasady duchowe odbijające się echem w świecie biologicznym. W stanie zastoju jesteśmy nietknięci i bez wpływów zewnętrznych, podobnie jak Adam i Ewa w opowieści o Edenie, zapieczętowani bez możliwości doświadczania bólu. Ale to bezpieczeństwo ma swoją cenę, ponieważ bez niczego na szali, nie jesteśmy również w stanie doświadczyć prawdziwej radości i prawdziwej ekstazy, gdyż te rzeczy wymagają elementu ryzyka, elementu niebezpieczeństwa, z którym wiąże się odejściem od samego siebie. Kinesis, z drugiej strony, przynosi transformację, zarówno natychmiastową, jak i długoterminową, a jej efekty są przyspieszone i często przyjemne, ale ich ceną jest niebezpieczeństwo, możliwość nie tylko pobudzenia, uzdrowienia i umocnienia, ale także całkowitego unicestwienia. Obie formy transformacji, są formami zmiany.
— Kult Demeter i Persefony w Misteriach Eleuzyńskich był powiązany z kultem Iacchusa, badania ujawniły, że czciciele prawdopodobnie uczestniczyli w konsumpcji sporyszu. To, że Demeter była znana jako bogini ziemi i jej upraw, i że Persefona była często metaforycznie rozumiana jako wschodząca z plonami po zimowym śnie, dodatkowo wzmacnia związek między tymi dwoma bóstwami a psychoaktywnym sporyszem. Wtajemniczony, który spożył sporysz, bez wątpienia doświadczyłby głębokich, być może przerażających wizje. Jego rytualne użycie nadałoby ekstatyczny komponent do rytuałów inicjacyjnych w Eleusis. Wiemy, że obrzędy te miały na celu percepcję nieśmiertelnej duszy wewnątrz skorupy ciała, i choć niebezpieczna, praktyka celowego zatrucia sporyszem pomogłaby wtajemniczonym w postrzeganiu nieziemskich prawd, których chcieli być świadkami z pierwszej ręki.
Zaczął od końca.
— Bądź mi przewodnikiem po kręgach piekła i nieba, bądź moim Wergiliuszem i Beatrycze. Cóż więcej mam powiedzieć. A odtrutkę mam, nie jest trudno zdobyć lekarstwa na zatrucie sporyszem w sezonie rolniczym. I nacieranie dziąseł, według pism z wyspy.
Wyjął cztery fiolki eliksiru i położył je obok pudełeczka z maścią. Cały zestaw. Wspaniale. Nachylił się ku Alexandrowi, wbijając w niego swoje nieustające, nieruchome spojrzenie. Czekał na deklarację.