• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum

[29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#3
18.04.2024, 15:11  ✶  
Wergiliusz, niski domowy skrzat odziany w eleganckie miniaturowe szaty lokaja, skłonił się nisko przed Erikiem. Poznał go bez najmniejszego trudu, mimo że wyglądał i pachniał tak... inaczej niż ostatnio. Zaprosił go do środka, poprowadził dość szerokim korytarzem do pierwszego udającego atrium kwadratowego holu wyłożonego w czarnobiałą szachownicę. To była starsza część rezydencji, obecnie przeznaczona tylko do użytku prywatnego. Zgodnie z tym co opowiadał Anthony poprzednim razem, cały ciężar przyjęć został przeniesiony na ogród urządzony w całości w stylu rzymskim, w którym z resztą podjęli pierwszą lekcję fechtunku.

Erik znał więc tę drogę na przestrzał, prostą w założeniu do ogrodu właśnie, do drugiego bliźniaczego temu którym wchodził korytarza, ułożonego w symetrii tak, aby nawet bardzo pijani goście mogli nie zgubić się, wychodząc do podstawionych karoc. Niezapowiedziany gość musiał przejść tylko obok olbrzymiej fontanny przedstawiającej kłębiące się wokół kuli wielkie cielsko Urobosa – nordyckiego smoka pożerającego własny ogon, symbol życiowego cyklu, śmierci odrodzenia. Zwiastun Ragnaroku, bestia, której przeznaczeniem miało być ostateczne pożarcie całego świata. A jednak, kula, którą oplatał nie była ziemią, a złocistym lustrem przywodzącym na myśl słońce, lśniącym w świetle żeliwnego żyrandola niknącego w magicznej iluzji zachmurzonego nieba. Skrzat, pozostawiając go samego sobie, wszedł na marmurowe schody, krocząc po nich niespiesznie, zdążając na piętro gdzie najwidoczniej przebywał zapodziany w dźwiękach preludium i własnych myśli gospodarz.

Napowietrzny zbiornik wodny otoczony strzelistymi cyprysami i rzeźbami bezimiennych obserwatorów upadku mężczyzny, był centralnym punktem parterowej konstrukcji przeznaczonej głównie dla gości właśnie. Otoczony marmurowymi tarasami, skrytymi pod rzędami kolumn arkadami, mógł podsłuchiwać poprzednią wymianę zdań Erika i Anthony'ego, gdy widzieli się poprzednim razem. To właśnie tam, skryci pod dachem spotkali się na krótki instruktaż używania ostrza dłuższego niż nóż do cięcia papieru. To właśnie tam, wymienili w kontrastującym do lipcowego słońca chłodzie kilka uprzejmości i kąśliwych uwag, choć pod tym względem zdecydowanie przodował instruktor, wobec mocno wycofanego i milczącego ucznia.

Byli wtedy tuż obok drzwi do znajdujących się bliżej głównego budynku bawialni i łaźni, w kontrze do znajdującej się po drugiej stronie niewielkiej jadalni i otwartej przestrzeni relaksu z ławami, pufami i kamiennymi stolikami do gry w szachy. Im dalej od domostwa, tym drzwi były mniejsze i ustawione coraz bliżej siebie. Anthony wyjaśnił mu wtedy, że to prywatne przestrzenie dla ludzi pragnących zostać po bankiecie do rana. Owe sypialnie zdawały się pozornie skromne, wystarczyło jednak przypatrzeć się bliżej misternym mozaikom, dotknąć drewnianych mebli i miękkiej pościeli, aby wiedzieć że nie żałowano złota na jakość i wykończenie tego miejsca.

Erik nie dotarł nawet w tamte rejony, ani wtedy, ani dziś, pozostając w wodzie, w której jeśli ktoś chciałby pływać, to mógłby tylko położyć się na plecach i unosić naturalną wypornością ludzkiego ciała. Ów rozległy zbiornik nie był bowiem marmurowym basenem, jak mogłoby się pierwotnie zdawać. Pełnił przede wszystkim rolę dekoracyjną. Miało to miejsce zwłaszcza gdy zatrudnieni sztukmistrzowie wzbijali drobinki wody w niebo, dając zebranym dostęp do przyjemnie nawilżającej i chłodzącej mgiełki w czasie upalnych dni, zachwycając ich dodatkowym mirażem tęczowych świateł nocą. Półmetrowa głębokość groziła więc obitymi kolanami i zwichniętymi nadgarstkami przy mocniejszym zamachnięciu. Cóż, dziwnym byłoby, aby ktoś kto tak bardzo boi się wody miał w swoim domu perfekcyjne narzędzie zbrodni. Z drugiej strony... mógł nie mieć ów wody wcale. Kto wie, może tak chciał zaprezentować światu swoją odwagę? A może o jego słabości bynajmniej, nie wiedziało tak wielu?

Muzyka unosiła się nad wodą jeszcze przez chwilę, tańcząc z kroplami, wnikając organicznie w przestrzeń tak, że gdy umilkła, zdawać się mogło, że nadal trwała, pośród kolumn i poszumu deszczu mącącego taflę w starożytnej enklawie. Po kilku, kilkunastu minutach do wodnej, osieroconej dźwiękami fortepianu serenady dołączył bardziej prymitywny, choć porównywalnie równomierny w pulsie, niespieszny stukot drewna o kamień.

Zatrzymał się tuż przy swoim wieczornym gościu, otoczony nimbem niewidocznego parasola, utrzymywanej magią sferycznej tarczy. Ani jedna kropla nie spadła na szczupłą, szlachetną w rysach twarz, ani jedna kropla nie zrujnowała wystylizowanej fali pojaśniałej od słońca włosów. Ani jedna kropla nie wsiąkła w błyszczący czarny jedwab zdobny obficie wijącymi się chińskimi czerwonymi smokami, okrywający równie czarną, choć matową bawełnianą yukatę, wyglądającą obcą wobec konsekwentnej stylistyki otoczenia. Jego bose stopy wsunięte były w geta - z drewnianej, podwyższanej podeszwy wychodziły dwa plecione czarne pasy uniemożliwiające nieformalnemu obuwiu ucieczkę.

Anthony roztoczył i nad Erikiem ochronną przed deszczem sferę, choć w przypadku tego drugiego nic już za bardzo nie mogło pomóc. Lepiące się do ciała, chłodzące go bezlitośnie ubranie wskazywało, że nie ma na nim ani jednej suchej nitki. Gospodarz ukrył dłonie w przepastnych rękawach i przekrzywił na moment głowę w stoickim zastanowieniu, patrząc się nieprzerwanie w umęczone oblicze swojego "nauczyciela".
– To rzeczywiście Ty Eriku – zauważył cicho, a w jego słowach można było wyczuć posmak zaskoczenia. Zupełnie, jakby nie uwierzył Wergiliuszowi na pierwsze słowo i sam musiał sprawdzić, któż też postanowił zburzyć jego spokojność tego wieczora, który najwidoczniej nie obfitował w nadmiar atrakcji innych od pijanego pływaka prosto z ulic Little Hangleton.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (12077), Erik Longbottom (10454)




Wiadomości w tym wątku
[29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 14.04.2024, 11:37
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 17.04.2024, 22:21
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 18.04.2024, 15:11
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 18.04.2024, 22:17
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 18.04.2024, 23:11
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 20.04.2024, 19:00
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 20.04.2024, 21:20
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 22.04.2024, 22:44
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 23.04.2024, 00:08
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 24.04.2024, 19:30
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 24.04.2024, 21:30
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 25.04.2024, 02:04
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 25.04.2024, 11:57
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 29.04.2024, 00:58
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 29.04.2024, 11:00
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 03.05.2024, 21:42
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 04.05.2024, 18:32
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 05.05.2024, 20:24
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 05.05.2024, 23:03
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 06.05.2024, 00:41
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 06.05.2024, 12:06
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 07.05.2024, 01:35
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 07.05.2024, 07:34
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 07.05.2024, 15:17
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 07.05.2024, 17:29
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 08.05.2024, 01:35
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 08.05.2024, 13:32
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 08.05.2024, 23:01

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa