18.04.2024, 16:11 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.04.2024, 16:13 przez Brenna Longbottom.)
- Pewnie, że tak, dziwne, że nie postawiło wszystkich na nogi - odparła cicho, chociaż nie było to aż tak dziwne. Dźwięk był głośny, ale jednak dobiegał z parteru, gdy prawie wszyscy spali na piętrze. Ale ucieszyła się, że Prewett zszedł z góry - jeżeli coś tutaj miało próbować ich nocą zeżreć, zawsze były większe szanse na to, że sobie z tym poradzą we dwoje, a Brenna ufała, że Vincent poradzi sobie w ewentualnym starciu.
Boginy, póki nie miały kogo do przestraszenia, nie miały stałej formy. Nie było szans na to, że któryś z nich stracił te wszystkie książki i to jeszcze w taki sposób.
- Nie mam pojęcia, co to jest - mruknęła Brenna. - Poltergeist? Cholera jasna, jeszcze brakuje nam tutaj drugiego Irytka. Jak mam sprowadzić egzorcystę do tajnej kryjówki Zakonu Feniksa, która jak sama nazwa wskazuje, powinna być tajna egzorcystę spoza organizacji?
Zawiesiła się na moment na tym problemie, robiąc przegląd wszystkich egzorcystów, jakich znała (a znała ich niestety niewielu i chyba najczęściej dotąd współpracowała z Sebastianem) i zastanawiając, czy zdobycie jakiegoś egzorcysty dla Zakonu powinno być priorytetem. Zaraz jednak zepchnęła ten problem gdzieś na bok, unosząc różdżkę na jego pytanie i faktycznie zapalając światło, bo jednak nie krył się tu żaden włamywacz, którego przyszłoby im przyłapać na gorącym uczynku.
– Przynajmniej tutaj nie może zawołać żadnej McGongall – powiedziała, na moment uśmiechając się do Vincenta, ale zaraz spoważniała i podeszła bliżej regału. Już wcześniej były tu książki, leżące na ziemi, pomiędzy regałami. Szkło, strącone z biurka.
Czy od dawna gościł tutaj poltergeist?
- Boginy, nażarte czyimś strachem, całe ich stado. Jeszcze poltergeist... Co do cholery, stało się w tym domu? - zapytała, chociaż chyba było to chyba pytanie rzucone bardziej w przestrzeń, bez nadziei na odpowiedź niż do Vincenta. Nie znaleźli w domu wielu zniszczeń, ale poltergeist mógł osłabnąć albo nawet zapaść w letarg, skoro budynek tak długo stał pusty. A teraz ludzie, którzy znów wypełnili ciszę i pustkę, go przebudzili.
Brenna przechodziła powoli pomiędzy regałami, oświetlała ciemne kąty. Zajrzała nawet za zasłony, tak na wszelki wypadek, bo może jednak gdzieś krył się jeszcze jakiś bogin, czekający na kogoś, kogo będzie mógł przerazić. Może był tu ktoś, coś, co strąciło te wszystkie książki z półek.
A potem zasłony poruszyły się nagle, wciąż jeszcze nieuprane wznieciły tumany kurzu. Materiał uderzył Brennę w twarz. Odruchowo zasłoniła przedramieniem oczy, zaksłała, gdy kurz wdarł się w płuca i do gardła.
Najbliższy regał zatrząsł się.
A chwilę później pchnięty jakąś dziwną siłą - och, z pewnością był tu poltergeist - poleciał w stronę Brenny. Książki zaczęły się z niego sypać, a Brenna rzuciła się do przodu, próbując uniknąć walnięcia przez mebel.
AF, unik
Nie wyszło jej to - tak bardzo nie wyszło, że potknęła się o leżącą na podłodze książkę i nie tylko ją przysypało, ale też walnęła czołem prosto o znajdujące się w pobliżu biurko.
na kogo poleci regał
Boginy, póki nie miały kogo do przestraszenia, nie miały stałej formy. Nie było szans na to, że któryś z nich stracił te wszystkie książki i to jeszcze w taki sposób.
- Nie mam pojęcia, co to jest - mruknęła Brenna. - Poltergeist? Cholera jasna, jeszcze brakuje nam tutaj drugiego Irytka. Jak mam sprowadzić egzorcystę do tajnej kryjówki Zakonu Feniksa, która jak sama nazwa wskazuje, powinna być tajna egzorcystę spoza organizacji?
Zawiesiła się na moment na tym problemie, robiąc przegląd wszystkich egzorcystów, jakich znała (a znała ich niestety niewielu i chyba najczęściej dotąd współpracowała z Sebastianem) i zastanawiając, czy zdobycie jakiegoś egzorcysty dla Zakonu powinno być priorytetem. Zaraz jednak zepchnęła ten problem gdzieś na bok, unosząc różdżkę na jego pytanie i faktycznie zapalając światło, bo jednak nie krył się tu żaden włamywacz, którego przyszłoby im przyłapać na gorącym uczynku.
– Przynajmniej tutaj nie może zawołać żadnej McGongall – powiedziała, na moment uśmiechając się do Vincenta, ale zaraz spoważniała i podeszła bliżej regału. Już wcześniej były tu książki, leżące na ziemi, pomiędzy regałami. Szkło, strącone z biurka.
Czy od dawna gościł tutaj poltergeist?
- Boginy, nażarte czyimś strachem, całe ich stado. Jeszcze poltergeist... Co do cholery, stało się w tym domu? - zapytała, chociaż chyba było to chyba pytanie rzucone bardziej w przestrzeń, bez nadziei na odpowiedź niż do Vincenta. Nie znaleźli w domu wielu zniszczeń, ale poltergeist mógł osłabnąć albo nawet zapaść w letarg, skoro budynek tak długo stał pusty. A teraz ludzie, którzy znów wypełnili ciszę i pustkę, go przebudzili.
Brenna przechodziła powoli pomiędzy regałami, oświetlała ciemne kąty. Zajrzała nawet za zasłony, tak na wszelki wypadek, bo może jednak gdzieś krył się jeszcze jakiś bogin, czekający na kogoś, kogo będzie mógł przerazić. Może był tu ktoś, coś, co strąciło te wszystkie książki z półek.
A potem zasłony poruszyły się nagle, wciąż jeszcze nieuprane wznieciły tumany kurzu. Materiał uderzył Brennę w twarz. Odruchowo zasłoniła przedramieniem oczy, zaksłała, gdy kurz wdarł się w płuca i do gardła.
Najbliższy regał zatrząsł się.
A chwilę później pchnięty jakąś dziwną siłą - och, z pewnością był tu poltergeist - poleciał w stronę Brenny. Książki zaczęły się z niego sypać, a Brenna rzuciła się do przodu, próbując uniknąć walnięcia przez mebel.
AF, unik
Rzut PO 1d100 - 1
Krytyczna porazka
Krytyczna porazka
Rzut PO 1d100 - 33
Slaby sukces...
Slaby sukces...
Nie wyszło jej to - tak bardzo nie wyszło, że potknęła się o leżącą na podłodze książkę i nie tylko ją przysypało, ale też walnęła czołem prosto o znajdujące się w pobliżu biurko.
na kogo poleci regał
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.