Morpheus spoważniał, chociaż wieść o tym, że Erik do czegoś się nie nadaje, rozbawiła go. Dobrze, że tego nie słyszał, jego serce pewnie zaczęłoby krwawić z tego powodu albo rzeczywiście by pękło. Z obserwacji Morpheusa, jego wiedzy tajemnej na temat preferencji oraz historii związkowej, wynikało, że najszybciej o dziedzica rodu Longbottom będzie, gdy Erik przysposobi Mabel. Oczywiście, był to żart, bo następcą był po prostu Frank i główna linia zmieniała swoje położenie o kilka oczek. I tylko tyle.
Poczekał cierpliwie, aż dziewczynka skończy mówić.
— To bardzo dobrze, że martwisz się o swoją mamę i chcesz zrobić dla niej coś miłego. Czego potrzebujesz, kochanie?
Wydedukował, że dziewczynka najpierw chciała coś przetestować, ale ciężko mu było wydedukować co. Do czego Erik się nie nadawał? Na pewno nie do kupienia brokatu. Może i jego próbowała naciągnąć na Hipogryfa? Ale co miał z tym wspólnego wtedy wypoczynek Nory? Bogowie, czy młoda wydedukowała, że jej matka musiałaby zmienić płeć, żeby zainteresować jej ojca chrzestnego, w swój dziecięcy sposób, więc teraz rzeczywiście szukała, po dziecięcemu, randki dla Nory? Chyba zaczął za bardzo spiralować.
Kiedyś ktoś mu powiedział, że byłby dobrym ojcem. Absolutnie się z tym nie zgadzał, nie umiał myśleć, jak dzieci, a wszelkie sukcesy zawdzięczał swojemu darowi prekognicji, który niejednokrotnie uratował go od problemu płaczu na całą Warownię. Może i na swój sposób oznaczało to, że byłby w miarę ojcem, zwłaszcza na miarę swoich rodziców. Ze smutkiem wspomniał o ojcu Vakela i poczuł jak momentalnie jego żołądek się ściska, a krew tężeje. Mieli swoje... Nieporozumienia i kręta ścieżkę akceptacji z Godrykiem, ale nigdy, nigdy nie zawiódł jego zaufania tak, jak zrobił to tamten człowiek wobec swojego syna. Dobrze, że wtedy Morpheus nie posiadał czasozmieniacza, bo siedziałby w Azkabanie jak za człowieka.