Cathal był osobą, która miała raczej krótki lont, wystarczyło zresztą zobaczyć, jak potrafi zadziałać na niego Nell, czy Jamil. Ale, że denerwował go Rookwood? Widać było, że Shafiq jest jakoś bardziej nerwowy, a miał to być przecież miły wyjazd dla relaksu, odpoczynku, oderwania myśli od tego, co spotykane na co dzień – nawet jeśli były tu jakieś ruino-zabytki do obejrzenia, to innego rodzaju, niż oglądali każdego dnia pracując w Walii. A jednak coś było nie tak, ale Ginny nie zamierzała w to ingerować, bo gdyby Cal chciał się tym podzielić, to by się podzielił, nie było sensu na niego naciskać.
Jednak teraz, gdy swoim zwyczajem paląc znalazł się tak blisko niej poczuła się… dziwnie. Może nie, nie dziwnie. Poczuła się inaczej. Jakby wszystko było na swoim miejscu, a nagła realizacja trafiła ją tak nagle i gwałtownie – jak strzała wypuszczona przez Amora, bądź Erosa, zależy kogo pytać. I nie miała pojęcia, jak mogła tego nie zauważyć wcześniej, że Cathal jest po prostu… i d e a l n y.
Serce biło jej gwałtownie i mocno, aż niemal trudno było złapać tchu, w odruchu więc uniosła dłoń i położyła ją sobie na poziomie serca, chcąc to miejsce delikatnie wymasować, ale niewiele to dało. Gin pokiwała więc do Cathala głową w odpowiedzi, że chciał zapalić i po chwili po prostu się uśmiechnęła; łagodnie, miło.
– Nie, nie… Nie wiedziałam – przyznała po chwili i odwróciła znowu spojrzenie od jeziora, by zafiksować je na wysokim mężczyźnie, stojącym teraz tuż obok niej. Coś jej zatrzepotało w żołądku, chyba naprawdę oszalała i uśmiechnęła się do siebie trochę głupkowato, odrobinę opuszczając głowę, bardzo delikatnie zarumieniona. – Myślałam, że ten las byłby bardziej gdzieś w Walii, a nie tutaj – na krótko przeniosła spojrzenie najpierw na jezioro, przed którym siedziała, a później na skraj lasu, który było stąd widać i tam zatrzymała się wzrokiem na chwilę dłużej, nim ponownie popatrzyła na Cathala. – Czy to ten, czy nie ten… Może tym bardziej trzeba sobie zrobić do niego wycieczkę. Co myślisz? – ciekawe czy ich towarzysze byliby chętni połazić po lesie. Dla niej taka forma odpoczynku nadal była całkowicie nowa: w Egipcie nie było jak pochodzić po lesie i pooddychać tak specyficznym powietrzem. Jakakolwiek odpowiedź by nie padła, była pewna, że Cathal podałby tą najlepszą.