— Oh, w ten sposób, rozumiem.
Pokiwał głową. Znał się z Geraldine długo, ale wszystkich słówek jej branży jeszcze nie znał i nawet nie wyłapywał. No cóż, w jego branży jedyne pojęcia insajderów zaczynają się od "odmieniec", a kończą jeszcze gorzej...
Giovanni był niezwykle zafascynowany historią. Aż przestał jeść i wpatrywał się w przyjaciółkę wielkimi oczyma.
— Obskurus? Miałaś wspomnienia jakiejś innej osoby? Czy to było może jakieś tymczasowe opętanie? Czy inni też mieli takie wizje? Czy ci pracownicy ministerstwa byli z Departamentu Tajemnic? Zniszczyliście cały statek czy tylko jakiś fragment? Czy coś jeszcze z niego zostało?
Czarodziej się niezwykle podekscytował wszelkimi aspektami opowiedzianej przygody. Uwielbiał wszelkie tajemnice, szczególnie związane z niezwykłymi istotami. Obskurusy były tak rzadkie, że pomimo wielu lat poszukiwań, nie udało mu się żadnego zobaczyć na żywo (może to akurat szczęśliwy zbieg okoliczności).
Westchnął.
— Kolejny argument na to, że nie powinienem uciekać z kraju... Gdybym był na miejscu, pewnie wzięłabyś mnie ze sobą...