18.04.2024, 20:48 ✶
Isaac rozmawiał z Geraldine od pięciu minut, a już jej działał na nerwy. Wspaniale! Najważniejsze, to wzbudzać emocje, prawda?
-Mogłem trafić lepiej? - Uniósł lekko brew ku górze i pokręcił głową.-Nie zamierzam narzekać. I tak chciałem się z Tobą zobaczyć.- Odparł zgodnie z prawdą. No i co popatrzył, to jego. Nie chciał jednak poruszać więcej tematu prysznica oraz jej biustu.
-Pranie to świetny pomysł, ale nie mam nic na przebranie, panna Geraldine. Więc jakbyś mogła mnie jednak wysuszyć, to byłbym naprawdę wdzięczny. - Był mokry, brudny od farby i czuł się jak fleja.-I wiem, że historia o kichnięciu brzmi nędznie, ale to jedyne co mi przyszło do głowy. Nie mam innego wytłumaczenia. - Zerknął na wałek pokryty jagnięcym futerkiem, który pożyczył od swojego sąsiada. Musi pamiętać, żeby zabrać go ze sobą do domu. To ważne.
-Jeśli jesteś zajęta, albo masz jakieś plany, to odwiedzę Cię innym razem. I na pewno zapukam wtedy do drzwi. - Obiecał jeszcze, zaciągając się dymem.
Widząc psy, Bagshot wsadził sobie papierosa do ust i kucnął, żeby zwierzaki mogły go obwąchać. Kiedy już poznały jego zapach, pozwolił sobie na czochranie ich. Lubił zwierzęta. Może mógłby pomyśleć o jakimś kocie? Albo może lepiej o rybkach? Jeśli znów zaginie w czasie i przestrzeni, to byłoby bardzo szkoda gdyby kot zdechł z głodu. Rybkami aż tak by się nie przejął. A może kaktus? Tak, jednak kaktus byłby najodpowiedniejszy.
-Widzę, że masz słodkich przyjaciół. A powiedz mi… - Zaczął, kiedy wyciągnął papierosa z ust. Przez to miał wolna tylko jedna rękę, więc nie mógł już zajmować się oba psami na raz. Musiał więc podzielić "głaski".-Jak tam wszystkie leśne potwory? Wybite? Dorobiłaś się kilku nowych blizn? Utłukłaś jakieś wielkie pająki?
-Mogłem trafić lepiej? - Uniósł lekko brew ku górze i pokręcił głową.-Nie zamierzam narzekać. I tak chciałem się z Tobą zobaczyć.- Odparł zgodnie z prawdą. No i co popatrzył, to jego. Nie chciał jednak poruszać więcej tematu prysznica oraz jej biustu.
-Pranie to świetny pomysł, ale nie mam nic na przebranie, panna Geraldine. Więc jakbyś mogła mnie jednak wysuszyć, to byłbym naprawdę wdzięczny. - Był mokry, brudny od farby i czuł się jak fleja.-I wiem, że historia o kichnięciu brzmi nędznie, ale to jedyne co mi przyszło do głowy. Nie mam innego wytłumaczenia. - Zerknął na wałek pokryty jagnięcym futerkiem, który pożyczył od swojego sąsiada. Musi pamiętać, żeby zabrać go ze sobą do domu. To ważne.
-Jeśli jesteś zajęta, albo masz jakieś plany, to odwiedzę Cię innym razem. I na pewno zapukam wtedy do drzwi. - Obiecał jeszcze, zaciągając się dymem.
Widząc psy, Bagshot wsadził sobie papierosa do ust i kucnął, żeby zwierzaki mogły go obwąchać. Kiedy już poznały jego zapach, pozwolił sobie na czochranie ich. Lubił zwierzęta. Może mógłby pomyśleć o jakimś kocie? Albo może lepiej o rybkach? Jeśli znów zaginie w czasie i przestrzeni, to byłoby bardzo szkoda gdyby kot zdechł z głodu. Rybkami aż tak by się nie przejął. A może kaktus? Tak, jednak kaktus byłby najodpowiedniejszy.
-Widzę, że masz słodkich przyjaciół. A powiedz mi… - Zaczął, kiedy wyciągnął papierosa z ust. Przez to miał wolna tylko jedna rękę, więc nie mógł już zajmować się oba psami na raz. Musiał więc podzielić "głaski".-Jak tam wszystkie leśne potwory? Wybite? Dorobiłaś się kilku nowych blizn? Utłukłaś jakieś wielkie pająki?