Pociągnęła łyk rumu, gdy Gio zaczął ją wypytywać. Musiała się skupić, żeby wszystko opowiedzieć mu jak najdokładniej, a wspomnienia z tego dnia niestety się rozmywały, bo dużo się wydarzyło.
- Miałam wspomnienia pani Price, praczki, która kiedyś pracowała na tym statku. Nie wiem, czy było to opętanie, czy coś innego, później świadomość zaczęła do mnie wracać. - Pamiętała, że czuła okropny żal kobiety i pragnęła tego samego, co ona. Kupić sobie mały domek z dala od świata i w nim zamieszkać. - Nie wiem, czy wszyscy, ale większość na pewno miała wizje. Byliśmy w tym razem. - Ona z Victorią i z Erikiem, udało im się jakoś z tego wyrwać. - Nie wiem, czy ktoś był z departamentu tajemnic, nie obchodziło mnie to, byli na pewno aurorzy i bumowcy. - Na nieznajomych się nie skupiała, bo nie było to dla niej ważne. - Nic z niego nie zostało, zniszczyliśmy go, bo chyba był przeklęty, czy coś takiego. - Tak naprawdę liczyło się dla niej jedynie to, aby mogli z niego uciec. Nic więcej.
- Nie wzięłabym cię ze sobą. Nie biorę bliskich w takie miejsca, chyba, że znajdą się tam przypadkiem. - Nie chciała brać odpowiedzialności za czyjeś życia, nie zniosłaby myśli, że naraziła kogoś na śmierć. Zresztą z jednym podobnym piętnem musiała już żyć, w końcu jej brat stał się wampirem na jej oczach, kiedy razem polowali.
Yaxley dosyć szybko skończyła jeść. Czekała, aż Giovanni zrobi to samo, aby móc uregulować rachunek. Zaczęła poszukiwać swojego portfela. Pomacała się po kieszeniach, jednak go nie znalazła. - Gio, głupia sprawa, nie wzięłam portfela... - Na pewno nie będzie miał problemu z tym, aby uregulować rachunek, prawda?