Xenio był chyba zbyt dobry, aby zignorować czyjś płacz lub jakąś krzywdę. Dlatego wszedł do zakazanej w sumie łazienki, gdzie przebywał duch zamordowanej dziewczyny. Jako pierwszoroczniak, nie miał jeszcze za wiele pojęcia o tajemnicach tej szkoły. Gdziekolwiek nie pójdzie, bo się zgubił, trafiał na coś nowego, odkrywczego.
Słuchał pytań starszej koleżanki, dowiadując przy tym, że ktoś mógł dokuczać tej martwej duszy. Ale to tak można? Nie przeszkadzało jej to? Dlaczego się nie uwolniła od tego świata i nie poszła dalej? Co ją tutaj trzyma?
Blondyn, rzucił w nią książką. I wyglądał jak on? Spiął się. Przełknął ślinę. Fakt. Mylono go często z Malfoyami. A że był dla większości osób pokręcony, szybko zauważali pomyłkę. Jak i przez herb symbolu domu do którego należał.
- Aż tacy okrutni są Ślizgoni?Tego chyba się nie spodziewał. Dopiero co zaczynał edukację a nie spodziewał się, takich informacji. Może z obserwacji własnej, widział jak się zachowują. Ale chyba nie ma mowy o wszystkich czarodziejach tam przynależących?
- Dlaczego tutaj jesteś? Nie odzyskałaś wolności po śmierci? Co Cię tutaj trzyma?
Rzucił pytaniami do Marty. Spojrzał też na starszą koleżankę, mając nadzieję, że go jeszcze nie zostawi samego. Trzymał się blisko. Drugi raz nie chciał poczuć w sobie zimno duszy ducha. Nie było to przyjemne uczucie.