Z Brenną bardzo dochodzili do milczącego podziemia. On nie pytał, ona nie opowiadała. Układ, który nie należał do idealnych, ale pozwalał na pewną swobodę w zakresie wspólnego funkcjonowania. Morpheus zdawał sobie sprawę ze swoich ułomności oraz podatności na mrok, a także tego, że praca w Departamencie Tajemnic tworzy szklaną granicę pomiędzy nim a resztą Zakonu Feniksa. Ledwie widoczną, ale cały czas obecną. Szybę, której nie da się zburzyć, zbić, bez utracenia wpływów w mrocznych ścianach tamtego miejsca, wpływu, którego potrzebowali. Przecież dlatego go zrekrutowano, był o tym przekonany.
Wysłuchał uważnie tego, czego nie chciała mówić nikomu innemu. Mogła być pewna, że zapytany o to przez osobę trzecią, wzruszy ramionami i powie, że nie ma pojęcia, co mogła widzieć Brenna w majakach ciemności.
— Czas w teorii tylko da się ujarzmić. Ale... Słuchaj mnie uważnie. Jedynymi winnymi śmierci są ci, którzy dokonali morderstwa. Nikt inny. A ja wierzę, że jesteś niemalże stworzona do tego, aby być Sprawiedliwą Ręką Boga. W twoim rozkładzie urodzeniowym, tak sprawdziłem — uśmiechnął się do Brenny zawadiacko — Patronuje ci karta Diabła, który prosi nas, byśmy zaprzyjaźnili się ze strachem, uczyli się z naszych destrukcyjnych impulsów i walczyli o trwałą, wewnętrzną wolność. Na karcie namalowana jest para, która jest zaciągnięta w łańcuchy i wierzę, że jesteś w stanie je rozbić. Lub samemu przeistoczyć się w tego diabła i kierować losem. Tylko, właśnie, musisz zaprzyjaźnić się ze swoim strachem. I pamiętać, że nikt nie zastąpi cię, więc żadnego znikania.
Westchnął.
— Po tym zamierzam zabrać cię na wakacje, żadnych protestów. Co sądzisz o Kambodży?
Zgodnie z jej prośbą, postawił bariery, skupiając się na tym, jak pracowano, gdy zabezpieczano artefakty dla Archiwum i Komnaty Artefaktów. Tkał z szermierczym wdziękiem zaklęcia dookoła nich, mieszcząc w nich jak najwięcej intencji oraz katalizatorów rozpraszających mrok. Natura jego magii była niezwykle świetlista, niemal nie dało się na nią patrzyć bezpośrednio, jakby w kontrataku dla ciemności noża.
Sukces!
Sukces!