• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[23.07.1972] Będę tam | Laurent & Victoria

[23.07.1972] Będę tam | Laurent & Victoria
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#9
19.04.2024, 23:02  ✶  

Pytanie o to wydawało się takie bezcelowe i bezsensowne… Victoria była całkiem przekonana, że to, co od kilku miesięcy przezywał Laurent, to był wielki stres. Może nie było tego po nim na co dzień widać – ale ona widziała. Może dlatego, że wiedziała gdzie patrzeć, a może dlatego, że on pozwalał jej to dostrzec, bo dopuścił ją tak blisko siebie. Mogli się ze sobą znajomością nie obnosić przed światem, przed tą zażyłością, ale to nie znaczyło, że jej nie było; była żywa, a Laurent widział Victorię w momentach jej największych upadków, po których jakoś się podnosiła. Był jej podporą, a ona bywała też nią dla niego, tak jak teraz – bo w tej chwili to on bardziej potrzebował tej pomocy i zapewnienia, że wszystko się ułoży i będzie dobrze. Tak, rozumiała go bez słów, dlatego nie uniosła pytająco brwi, nie zapytała od kiedy pali – po prostu podała mu papierosa i nawet zbliżyła do niego swoją twarz, by mógł odpalić swojego od niej. Czy był głupcem? Możliwe. Zapewne. Ona też nie była najmądrzejsza, ale takie już było życie. Zamiast mówić, jakim jest głupcem, to po prostu chciała mu pomóc, by nie wpakował się w jeszcze większe bajoro, które do tej pory przysłonięte było złudną płachtą pięknych kwiatów. Lecz to była zręczna pułapka zastawiona na Laurenta, który chciał dostrzegać we wszystkich ludziach wokół siebie dobro.

– Powinniśmy jeszcze usiąść na oparciu ławki i zarobić piękne minus dwadzieścia punktów dla Slytherinu za popalanie na przerwie – stwierdziła z przekąsem, kpiąc sobie z tej pozornej perfekcji, do której oboje dążyli. Laurent dlatego, że chciał zaimponować ojcu, macosze… a Victoria dlatego, że tego od niej wymagała matka i w ogóle rodzina. Perfekcja była jednak tylko ułudą, piękną fasadą mająca przykryć całkowicie chaotyczną konstrukcję znajdującą się w środku. – Jedna chwila słabości niczego nie zrujnuje – dodała po chwili, wypuszczając dym. Trzeba było przyznać, że Victoria nawet gdy paliła, potrafiła to robić z gracją i klasą. Pewnie gdyby chciała, mogłaby przy tym wyglądać seksownie. – Poza tym, chociaż mogę być całkowicie nieobiektywna, dla mnie jesteś wspaniały – nie zawsze tak było, nie w szkole. Potrzebowali kilku lat rozłąki i dojrzenia, by spojrzeć na siebie zupełnie inaczej i… oto byli tutaj, siedząc razem na ławce, jak para nastolatków, których dzieciństwo w czasach szkolnych całkiem ominęło, i musieli sobie nadrobić teraz. Brakowało tylko butelki piwa (choćby tylko kremowego). Chociaż na cały ten obraz mogło wpływać to, jak bardzo Victorii podobał się zapach papierosów, nie potrafiła określić, w którym momencie się to stało, ale aż na moment przymknęła oczy i wzięła głębszy oddech. Nie mówiła tego wcale po to, by poderwać Laurenta, nie o to w ogóle chodziło, zresztą – to ona całkowicie racjonalnie zakończyła tamten etap ich relacji, bo nie czułaby się z tym dobrze, chciała być fair w stosunku do obu mężczyzn, zbytnio ich szanowała, by sobie pogrywać w ten sposób, poza tym – chciała być też fair w stosunku do siebie.

Pokiwała głową. Tak, oboje się tej walki podjęli – walki innego rodzaju, ale nadal walki. Walki, która w tym momencie BARDZO by jej się przydała, bo nekromancja zdawała się być jedynym co mogłoby jej pomóc, a studiowana po katach, nielegalnie… ach, do kurwy z tym wszystkim.

– Mogę je zobaczyć? – zapytała, gdy Laurent wspomniał o tym pierwszym liście na kupce. Póki co ich nie wyciągnął, nie wiedziała więc o co mu chodzi, a możliwe, że po przejrzeniu ich nadal nie będzie wiedziała, co właściwie miał na myśli. Skoro ten pierwszy był taki alarmujący – to chciała na niego zerknąć choćby teraz i zapytać o to Laurenta. – Co w nim jest takiego specyficznego? – może był to niuans, a może coś całkowicie oczywistego?

Widząc, jak chętnie Laurent przyjął ten gest, nie zabrała dłoni od razu, a pogładziła go nieco bardziej pewnie, pozwalając mu się wtulić w tę zimną dłoń. Dla przechodzących obok mugoli musieli naprawdę wyglądać jak para zakochanych gołąbków, która właśnie wymienia się czułościami – a jakże to było mylne wrażenie! Nie mogło być dalsze od rzeczywistości, ale czułości nie były zarezerwowane tylko dla tych, których kochało się romantycznie. Zresztą… Były wszak różne rodzaje miłości. Gdyby mogli zamieszkać na kartach książki, to Victoria faktycznie byłaby rycerką, wojowniczą księżniczką Xeną, która miała ewidentnie ciągoty do jakże… ciemnego charakteru. Wszystko się zgadzało, tak jak smok, czy trójgłowa hydra…

Pogładziła jego miękki policzek kciukiem i uśmiechnęła się leciuteńko; byli jak dzień i noc, on był tym dniem, łapiąc we włosy promienie słońca, jego oczy jak to niebo… Niebo, właśnie niebo. Wiesz, dlaczego morze jest niebieskie? Bo woda odbija niebo, właśnie tak. Ona zaś była nocą, lilią, która rozkłada swoje płatki w świetle księżyca.

– Mam ochotę na piwo kremowe. Pójdziesz ze mną później? Może nawet do Hogsmeade… – to była luźna propozycja; mogła ich tam zabrać sama, teleportować. Ale to już gdy spojrzy w te listy. Piwo kremowe jednak mogło być na umilenie tego dnia. Bo czemu nie? Dawno nie piła tego przysmaku. Zresztą dawno nie była też w Hogsmeade w pubie pod Trzema Miotłami.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (4524), Victoria Lestrange (5455)




Wiadomości w tym wątku
[23.07.1972] Będę tam | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 20.03.2024, 14:57
RE: [23.07.1972] Będę tam | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 29.03.2024, 00:26
RE: [23.07.1972] Będę tam | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 05.04.2024, 10:32
RE: [23.07.1972] Będę tam | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 16.04.2024, 11:04
RE: [23.07.1972] Będę tam | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 16.04.2024, 20:49
RE: [23.07.1972] Będę tam | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 18.04.2024, 13:19
RE: [23.07.1972] Będę tam | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 18.04.2024, 22:05
RE: [23.07.1972] Będę tam | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 19.04.2024, 13:03
RE: [23.07.1972] Będę tam | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 19.04.2024, 23:02
RE: [23.07.1972] Będę tam | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 20.04.2024, 11:03
RE: [23.07.1972] Będę tam | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 20.04.2024, 19:04
RE: [23.07.1972] Będę tam | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 20.04.2024, 22:37
RE: [23.07.1972] Będę tam | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 21.04.2024, 00:27

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa