19.04.2024, 23:04 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.01.2025, 20:34 przez Anthony Shafiq.)
Jego osobista asystentka Lisa odrzuciła listę pytań i wrzuciła ją do przegródki - nieistotne. Podczas jednej z rozmów z Somnią, Anthony dowiedział się o całym projekcie, i gnany ciekawością odnalazł zapodziany kwestionariusz. Pytania miały być... dziwne, intrygujące, prywatne. Z pewnością były doskonałym pretekstem dla przyjaciół ze szkolnej ławy, do nostalgicznej podróży, choć rychło okazało się, że Longbottom zapamiętał ów szkolną ławę zupełnie inaczej. Choć nie wszystkie jej elementy, to pewne.
Noc była długa, drwa w kominku łamała woda pod wpływem temperatury przyjemnym dźwiękiem. Przez moment zastanawiał się, czy nie powinien zmienić płyty na coś bardziej kojarzącego mu się z alma mater, ale ostatecznie uznał, że pozostanie przy Ravelu. Być może dlatego całość wypełnił po francusku...
Tu zawahał się po raz pierwszy. Odetchnął głęboko i sięgnął do swojego kryształu w którym spoczywał złocisty koniak. Upił dwa łyki, rozważając. To, że ów kwestionariusz spłonie to jedno. To, że mimo wzniesionych obron ktoś mógłby mimo wszystko dostać się do wspomnień, do jego dłoni piszącej o sprawach, które były już dawno zamknięte...
Uśmiechnął się pod nosem. Czy ładnie było tak kłamać, nie kłamiąc?
Przejrzał jeszcze raz odpowiedziom, a później złożył stronice na pół i wyciągnął miedzianą lśniącą misę. Potem ujął cisową różdżkę, kryjącą w sobie włókno smoczego serca i pozwolił jej niszczyć zapisaną treść. Kawałek po kawałku, cal po calu, każde zdanie choć utrwalone we wspomnieniu, nie miało trafić do niczyich oczu. Popiół opadał do misy, a mag poważniał z każdą chwilą.
Westchnął ciężko i włożył palce w popiół, po czym roztarł go między opuszkami z rozmysłem. Lisa miała rację. To było nieistotne. A jednak w snach powracały szkolne mury. Powracał zimny pot na karku i lęk przed uzyskaniem z testów i egzaminów choćby punktu za mało. Powracał wielojęzyczny krzykacz upokarzający go przed wszystkimi uczniami, nawet jeśli nikt nie śmiał wykorzystać tego później przeciwko niemu. Powracała niepewność i niechęć do interakcji, przymus wychodzenia z inicjatywą, nawet jeśli nie miał po temu ochoty. Powracały wszystkie słowa, których nie mógł powiedzieć. Świat kochał ekstrawertyków, kochał pewnych siebie dupków. To były lekcje, które wyniósł z Hogwartu. To były lekcje, które chciałby, żeby nie były tak przydatne jak okazały się z czasem.
Skrzywił się patrząc na brudne palce, na brudne wspomnienia, choćby spopielone w miedzianej misie. Dlatego opuścił gabinet i poszedł się umyć w aromacie kadzideł oczyszczających umysł. To będzie ciężka noc.
Noc była długa, drwa w kominku łamała woda pod wpływem temperatury przyjemnym dźwiękiem. Przez moment zastanawiał się, czy nie powinien zmienić płyty na coś bardziej kojarzącego mu się z alma mater, ale ostatecznie uznał, że pozostanie przy Ravelu. Być może dlatego całość wypełnił po francusku...
1. Jak czułeś się po otrzymaniu listu informującego cię o byciu przyjętym do Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie? Miałeś wobec szkoły jakieś konkretne oczekiwania?
Czułem ulgę z zakończonej edukacji domowej. Czułem ulgę przez moment łudząc się, że nowe miejsce będzie z dala od inwigilacji mojego ojca. Myliłem się, ale w tamtym momencie było to przyjemne i wyczekiwane.
2. W jaki sposób docierałeś do zamku? Korzystałeś z Hogwarts Express? Jeżeli tak — z kim zwykle siedziałeś w przedziale?
Jechałem pociągiem, aby nie odstawać od reszty młodzieży zorganizowanej w system szkolnictwa publicznego. Pierwszy raz jechałem razem z moim starszym bratem Thomasem. Kolejne już z kolegami z roku. Było to przyjemnym gwarantem odpowiedniego poziomu rozmowy.
3. Jakie były twoje wrażenia, kiedy po raz pierwszy przekroczyłeś próg Hogwartu? Jak wspominasz swój pierwszy dzień?
Byłem rozczarowany wystrojem i wszechogarniającym brudem. Obawiałem się temperatur w zimie oraz jakości serwowanego jedzenia. Szczęśliwie okazało się, że wieża Ravenclaw jest utrzymana w odpowiadającej mi estetyce i w odpowiedzi na wysokie standardy uczniów jest zdecydowanie czystszym miejscem niż inne partie zamku.
4. Jak myślisz, dlaczego Tiara Przydziału przydzieliła cię do tego domu? Jakie miało znaczenie dla ciebie przynależenie do swojego domu? Byłeś z niego dumny?
Tiara przydziału bardzo się wahała podczas wyboru pomiędzy Slytherinem, a Ravenclawem, ostatecznie przydzielając mnie do tego drugiego. Znając opowieści brata, który był uczniem właśnie tego domu, nie wyobrażałem sobie spędzenia kolejnych siedmiu lat w ściekach, w ciągłym zawilgotnieniu, zapachu pleśni i stęchlizny. Jak wspominałem, był to dobry wybór. Chciałbym powiedzieć, że to nie jest kwestia dumy, zostać rozpoznanym przez pruchniejący artefakt, jako inteligentny, przyznaję jednak, że nie wyobrażałbym sobie przydziału do Gryffindoru, czy Huflepuffu, permanentnego znoszenia obecności ludzi, którzy czasem pierwszy raz na oczy widzieli różdżkę i magię w ogóle. Ravenclaw był zatem oczywistą i jedyną możliwością.
5. Czy zabrałeś ze sobą do Hogwartu jakieś zwierzątko?
Nie. W moim domu uważano posiadanie zwierząt za zbędne trwonienie czasu i energii.
6. Z kim dzieliłeś dormitorium? Jak wyglądał wasz pokój? Był twoim dobrym miejscem, czy nie lubiłeś do niego wracać?
Dormitorium dzieliłem z czwórką innych Krukonów. Każdy ozdabiał okolice swojego łóżka wedle swojego uznania.
Zawsze wybierałem łóżko przy oknie, jeżeli była taka możliwość. Przebywałem tam bardzo często, na zmianę z salą wspólną dla wymiany myśli i biblioteką. Czułem się tam prawie jak w domu, na Alei Horyzontalnej, blisko księgozbiorów mojej rodziny od strony matki. Czułem się tam bezpiecznie.
7. Jakie przedmioty były twoimi ulubionymi w trakcie nauki w Hogwarcie, a na jakie nie lubiłeś chodzić?
Nie lubiłem doboru przedmiotów i pomysłu na edukację w Hogwarcie, który udaje, że powszechna edukacja magiczna traktuje wszystkich po równo. Na co przyszłemu administratorowi konieczność opieki nad magicznymi zwierzętami i zielarstwo? Po cóż przyszły brygadzista miałby zgłębiać historię magii? Brakło mi bardzo zagadnień, które studiowałem przed przystąpieniem do edukacji magicznej: retoryki, podstaw chociaż matematyki. Brakowało mi debat, ekonomii, a jednocześnie wiedziałem, że część z moich kolegów nie ma nawet szans zdobyć przez te siedem lat narzędzi by wyrazić jasno własne myśli. Jeśli musiałbym wybierać cokolwiek, powiedziałbym, że astronomia oraz numerologia. Lubię liczby i szarady. Odpręża mnie to do dnia dzisiejszego.
8. Byłeś kibicem Quidditcha lub grałeś w szkolnej drużynie?
Nie.
9. Kto był twoim najlepszym przyjacielem w czasach szkolnych? Czy ta przyjaźń przetrwała próbę czasu?
Trzymaliśmy się we trójkę, ale ostatecznie do dziś przetrwała przyjaźń z Morpheusem, gdy nasz kompan od nocnych lektur postanowił nieoczekiwanie zająć się hodowla smoków na drugim końcu globu i słuch po nim zaginął. A szkoda, mógłby mi pomóc w dopełnianiu mojej kolekcji...
10.Zauroczyłeś się w kimś w czasach szkolnych?
Czułem ulgę z zakończonej edukacji domowej. Czułem ulgę przez moment łudząc się, że nowe miejsce będzie z dala od inwigilacji mojego ojca. Myliłem się, ale w tamtym momencie było to przyjemne i wyczekiwane.
2. W jaki sposób docierałeś do zamku? Korzystałeś z Hogwarts Express? Jeżeli tak — z kim zwykle siedziałeś w przedziale?
Jechałem pociągiem, aby nie odstawać od reszty młodzieży zorganizowanej w system szkolnictwa publicznego. Pierwszy raz jechałem razem z moim starszym bratem Thomasem. Kolejne już z kolegami z roku. Było to przyjemnym gwarantem odpowiedniego poziomu rozmowy.
3. Jakie były twoje wrażenia, kiedy po raz pierwszy przekroczyłeś próg Hogwartu? Jak wspominasz swój pierwszy dzień?
Byłem rozczarowany wystrojem i wszechogarniającym brudem. Obawiałem się temperatur w zimie oraz jakości serwowanego jedzenia. Szczęśliwie okazało się, że wieża Ravenclaw jest utrzymana w odpowiadającej mi estetyce i w odpowiedzi na wysokie standardy uczniów jest zdecydowanie czystszym miejscem niż inne partie zamku.
4. Jak myślisz, dlaczego Tiara Przydziału przydzieliła cię do tego domu? Jakie miało znaczenie dla ciebie przynależenie do swojego domu? Byłeś z niego dumny?
Tiara przydziału bardzo się wahała podczas wyboru pomiędzy Slytherinem, a Ravenclawem, ostatecznie przydzielając mnie do tego drugiego. Znając opowieści brata, który był uczniem właśnie tego domu, nie wyobrażałem sobie spędzenia kolejnych siedmiu lat w ściekach, w ciągłym zawilgotnieniu, zapachu pleśni i stęchlizny. Jak wspominałem, był to dobry wybór. Chciałbym powiedzieć, że to nie jest kwestia dumy, zostać rozpoznanym przez pruchniejący artefakt, jako inteligentny, przyznaję jednak, że nie wyobrażałbym sobie przydziału do Gryffindoru, czy Huflepuffu, permanentnego znoszenia obecności ludzi, którzy czasem pierwszy raz na oczy widzieli różdżkę i magię w ogóle. Ravenclaw był zatem oczywistą i jedyną możliwością.
5. Czy zabrałeś ze sobą do Hogwartu jakieś zwierzątko?
Nie. W moim domu uważano posiadanie zwierząt za zbędne trwonienie czasu i energii.
6. Z kim dzieliłeś dormitorium? Jak wyglądał wasz pokój? Był twoim dobrym miejscem, czy nie lubiłeś do niego wracać?
Dormitorium dzieliłem z czwórką innych Krukonów. Każdy ozdabiał okolice swojego łóżka wedle swojego uznania.
Zawsze wybierałem łóżko przy oknie, jeżeli była taka możliwość. Przebywałem tam bardzo często, na zmianę z salą wspólną dla wymiany myśli i biblioteką. Czułem się tam prawie jak w domu, na Alei Horyzontalnej, blisko księgozbiorów mojej rodziny od strony matki. Czułem się tam bezpiecznie.
7. Jakie przedmioty były twoimi ulubionymi w trakcie nauki w Hogwarcie, a na jakie nie lubiłeś chodzić?
Nie lubiłem doboru przedmiotów i pomysłu na edukację w Hogwarcie, który udaje, że powszechna edukacja magiczna traktuje wszystkich po równo. Na co przyszłemu administratorowi konieczność opieki nad magicznymi zwierzętami i zielarstwo? Po cóż przyszły brygadzista miałby zgłębiać historię magii? Brakło mi bardzo zagadnień, które studiowałem przed przystąpieniem do edukacji magicznej: retoryki, podstaw chociaż matematyki. Brakowało mi debat, ekonomii, a jednocześnie wiedziałem, że część z moich kolegów nie ma nawet szans zdobyć przez te siedem lat narzędzi by wyrazić jasno własne myśli. Jeśli musiałbym wybierać cokolwiek, powiedziałbym, że astronomia oraz numerologia. Lubię liczby i szarady. Odpręża mnie to do dnia dzisiejszego.
8. Byłeś kibicem Quidditcha lub grałeś w szkolnej drużynie?
Nie.
9. Kto był twoim najlepszym przyjacielem w czasach szkolnych? Czy ta przyjaźń przetrwała próbę czasu?
Trzymaliśmy się we trójkę, ale ostatecznie do dziś przetrwała przyjaźń z Morpheusem, gdy nasz kompan od nocnych lektur postanowił nieoczekiwanie zająć się hodowla smoków na drugim końcu globu i słuch po nim zaginął. A szkoda, mógłby mi pomóc w dopełnianiu mojej kolekcji...
10.Zauroczyłeś się w kimś w czasach szkolnych?
Tu zawahał się po raz pierwszy. Odetchnął głęboko i sięgnął do swojego kryształu w którym spoczywał złocisty koniak. Upił dwa łyki, rozważając. To, że ów kwestionariusz spłonie to jedno. To, że mimo wzniesionych obron ktoś mógłby mimo wszystko dostać się do wspomnień, do jego dłoni piszącej o sprawach, które były już dawno zamknięte...
Nie.
11. Czy miałeś w szkole jakichś wrogów?
Nie.
12. Kto był twoim ulubionym nauczycielem?
Mój guwerner, który przyjechał kształcić mnie z Egiptu, pan Darbinyan. Uczył mnie arabskiego, wprowadzał mnie w myśl wschodniej kultury tak muzułmańskiej jak chrześcijańskiej. Jego mądrość pozostaje ze mną do dnia dzisiejszego. Jeśli chodzi o edukację w Hogwarcie, dobrze wspominam kobiety i duchy biblioteki. Przypominały mi ciotki Parkinson.
13.Zgubiłeś się kiedyś w zamku? Może odkryłeś jakieś ukryte tajemnice lub legendy związane z zamkiem?
Nie zgubiłem się w zamku, bo nie szukałem ukrytych przejść i tajemnic, które się w nim znajdują. Aczkolwiek, pomogłem kilku uczniom rozwiązać zagadki umożliwiające im przejście dalej i z przyjemnością słuchałem ich historii.
14. Złamałeś kiedyś szkolny regulamin? Byłeś kiedykolwiek ukarany przez dyrektora lub nauczyciela? Za co?
Jako prefekt naczelny byłem wzorem dla innych.
11. Czy miałeś w szkole jakichś wrogów?
Nie.
12. Kto był twoim ulubionym nauczycielem?
Mój guwerner, który przyjechał kształcić mnie z Egiptu, pan Darbinyan. Uczył mnie arabskiego, wprowadzał mnie w myśl wschodniej kultury tak muzułmańskiej jak chrześcijańskiej. Jego mądrość pozostaje ze mną do dnia dzisiejszego. Jeśli chodzi o edukację w Hogwarcie, dobrze wspominam kobiety i duchy biblioteki. Przypominały mi ciotki Parkinson.
13.Zgubiłeś się kiedyś w zamku? Może odkryłeś jakieś ukryte tajemnice lub legendy związane z zamkiem?
Nie zgubiłem się w zamku, bo nie szukałem ukrytych przejść i tajemnic, które się w nim znajdują. Aczkolwiek, pomogłem kilku uczniom rozwiązać zagadki umożliwiające im przejście dalej i z przyjemnością słuchałem ich historii.
14. Złamałeś kiedyś szkolny regulamin? Byłeś kiedykolwiek ukarany przez dyrektora lub nauczyciela? Za co?
Jako prefekt naczelny byłem wzorem dla innych.
Uśmiechnął się pod nosem. Czy ładnie było tak kłamać, nie kłamiąc?
15. Czy byłeś członkiem jakiegoś klubu lub tajnego stowarzyszenia?
Byłem naczelnym prefektem, oraz założycielem krukońskiego Klubu Umarłych Poetów, w ramach którego recytowaliśmy wieczorami poezję, czasem odgrywaliśmy sceny z wybranych klasycznych sztuk.
16.Jakie miejsca w Hogwarcie były twoimi ulubionymi, gdzie lubiłeś spędzać czas poza lekcjami?
Dormitorium i sala wspólna mojego domu, biblioteka oraz, nie sposób jej nie wspomnieć, łazienka prefektów. Możliwość korzystania z niej była jak najbardziej adekwatnym wynagrodzeniem za trudy pełnionej służby.
17.Jakie były twoje ulubione miejsca na terenie Hogsmeade do odwiedzania podczas wolnych dni? Miałeś swoją ulubioną kawiarnię lub sklepik? A może nie mogłeś brać udziału w wycieczkach, ponieważ twoi rodzice na to nie pozwolili?
Nie. Nie widziałem potrzeby, żeby opuszczać zamek w dni wolne, skoro do mojej dyspozycji były wymienione przeze mnie miejsca z punktu 16.
18.Jakie potrawy serwowane w Wielkiej Sali były twoimi ulubionymi? Lubiłeś siedzieć przy stołach z resztą uczniów, czy uciekałeś gdzieś z talerzem?
Niestety, kuchnia Hogwartu nigdy nie przekonała mnie do siebie. Na szczęście w okolicach piątego roku udało mi się przekonać skrzata Turpisia do parzenia mi dostarczonej przeze mnie kawy, mogłem więc cieszyć się choć jedną przyjemnością podczas śniadań. Szczęśliwie, wspólne dysputy przy Krukońskim stole skutecznie odwracały moją uwagę od tych niedostatków.
19. Wracałeś na święta do domu, czy zostawałeś w Hogwarcie?
Zawsze byłem mile widziany u Parkinsonów, tam też zwykle spędzałem Yule, szanując decyzję ojca o tym, że nie warto tracić nakładów na transport mojej osoby do Egiptu i z powrotem.
20. Opisz swoje najlepsze wspomnienie z czasów szkolnych.
Moment w którym okazało się, że Thomas sprzeniewierzył się woli ojca i uciekł od ministerialnej kariery z Violet na zagraniczne wykopki Otrzymanie dyplomu i perspektywa samodzielnego kształtowania swojego losu w ramach pracy dla Departamentu w którym bez problemu uzyskałem status stażysty.
21. Opisz swoje najgorsze wspomnienie z czasów szkolnych.
Moment, w którym pierwszy raz dowiedziałem się, że mój ojciec na bieżąco infiltruje moje działania, pomijając obowiązkowe miesięczne raporty. Pomijając uprzykrzające życie spotkania ewaluacyjne, znajdował coraz wymyślniejsze formy upokarzania mnie, jeśli tylko nie dobiegałem standardów, które dla mnie przewidział.
22. Jak poszło ci na egzaminach? Ściągałeś, czy podszedłeś do nich uczciwie?
Zdałem je uczciwie. SUMY ukończyłem z drugim wynikiem ze swojego domu, a Owutemy jako drugi na całym roku.
23. Z perspektywy czasu, jak wspominasz swój czas w Hogwarcie? Masz jakieś sentymentalne wspomnienia związane z Hogwartem, które wywołują u ciebie szczególne emocje?
Sentyment ma to do siebie, że przychodzi chciany czy niechciany. Nie ma za wiele wspólnego z prawdą, mgły nostalgii zawsze przesłaniają te mniej przyjemne aspekty, uwypuklając te dobrze. Nie chciałbym nigdy powrócić do tego nieefektywnego kieratu, ale są wspomnienia, które cennie pielęgnuje w swojej pamięci, zwłaszcza te związane z moim ukochanym przyjacielem i momentami spędzonymi nad lekturami, które niestety nie są dostępne poza zamkiem. Szczęśliwie, siedem lat i życzliwość bibliotekarek wystarczyła.
24. Będąc w Hogwarcie - o czym marzyłeś? Myślałeś wtedy, że twoje życie potoczy się tak, jak się potoczyło? Kim chciałeś być w przyszłości?
Moim marzeniem była od zawsze kariera w Departamencie Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów. Zależało mi na tym, aby znaleźć się w hierarchii wyżej od mojego ukochanego ojca. Aby mógł poczuć ostrze mieczu Damoklesa. Ostatecznie drabina po której się wspinałem nie była aż tak stalowa w swym metafizycznym wymiarze i właściwie w jej połowie zadowoliłem się statecznym życiem szefa jednego z wydziałów departamentu.
25. O czym myślałeś, opuszczając Hogwart?
O możliwościach jakie otwiera przede mną staż i nowych wyzwaniach w tworzeniu sieci swoich sojuszników i współpracowników w osiągnięciu celu.
26. Na zakończenie dowcipnie: jakie lekcje w Hogwarcie przydały ci się najbardziej w dorosłym życiu?
Najbardziej przydatne w dorosłym życiu przydało mi się doświadczenie pozycji Prefekta Naczelnego - zarówno zdobycie tej funkcji: uwypuklenie, zgodnie ze wcześniejszym rozpoznaniem, własnych przymiotów w oczach ciała pedagogicznego i innych prefektów, zyskanie szacunku społeczności, znajomość choćby pobieżna każdego z uczniów, jego zmartwień, ale też zagrożeń, które mógł stanowić dla siebie i pozostałych. Bezcenne.
Byłem naczelnym prefektem, oraz założycielem krukońskiego Klubu Umarłych Poetów, w ramach którego recytowaliśmy wieczorami poezję, czasem odgrywaliśmy sceny z wybranych klasycznych sztuk.
16.Jakie miejsca w Hogwarcie były twoimi ulubionymi, gdzie lubiłeś spędzać czas poza lekcjami?
Dormitorium i sala wspólna mojego domu, biblioteka oraz, nie sposób jej nie wspomnieć, łazienka prefektów. Możliwość korzystania z niej była jak najbardziej adekwatnym wynagrodzeniem za trudy pełnionej służby.
17.Jakie były twoje ulubione miejsca na terenie Hogsmeade do odwiedzania podczas wolnych dni? Miałeś swoją ulubioną kawiarnię lub sklepik? A może nie mogłeś brać udziału w wycieczkach, ponieważ twoi rodzice na to nie pozwolili?
Nie. Nie widziałem potrzeby, żeby opuszczać zamek w dni wolne, skoro do mojej dyspozycji były wymienione przeze mnie miejsca z punktu 16.
18.Jakie potrawy serwowane w Wielkiej Sali były twoimi ulubionymi? Lubiłeś siedzieć przy stołach z resztą uczniów, czy uciekałeś gdzieś z talerzem?
Niestety, kuchnia Hogwartu nigdy nie przekonała mnie do siebie. Na szczęście w okolicach piątego roku udało mi się przekonać skrzata Turpisia do parzenia mi dostarczonej przeze mnie kawy, mogłem więc cieszyć się choć jedną przyjemnością podczas śniadań. Szczęśliwie, wspólne dysputy przy Krukońskim stole skutecznie odwracały moją uwagę od tych niedostatków.
19. Wracałeś na święta do domu, czy zostawałeś w Hogwarcie?
Zawsze byłem mile widziany u Parkinsonów, tam też zwykle spędzałem Yule, szanując decyzję ojca o tym, że nie warto tracić nakładów na transport mojej osoby do Egiptu i z powrotem.
20. Opisz swoje najlepsze wspomnienie z czasów szkolnych.
Moment w którym okazało się, że Thomas sprzeniewierzył się woli ojca i uciekł od ministerialnej kariery z Violet na zagraniczne wykopki Otrzymanie dyplomu i perspektywa samodzielnego kształtowania swojego losu w ramach pracy dla Departamentu w którym bez problemu uzyskałem status stażysty.
21. Opisz swoje najgorsze wspomnienie z czasów szkolnych.
Moment, w którym pierwszy raz dowiedziałem się, że mój ojciec na bieżąco infiltruje moje działania, pomijając obowiązkowe miesięczne raporty. Pomijając uprzykrzające życie spotkania ewaluacyjne, znajdował coraz wymyślniejsze formy upokarzania mnie, jeśli tylko nie dobiegałem standardów, które dla mnie przewidział.
22. Jak poszło ci na egzaminach? Ściągałeś, czy podszedłeś do nich uczciwie?
Zdałem je uczciwie. SUMY ukończyłem z drugim wynikiem ze swojego domu, a Owutemy jako drugi na całym roku.
23. Z perspektywy czasu, jak wspominasz swój czas w Hogwarcie? Masz jakieś sentymentalne wspomnienia związane z Hogwartem, które wywołują u ciebie szczególne emocje?
Sentyment ma to do siebie, że przychodzi chciany czy niechciany. Nie ma za wiele wspólnego z prawdą, mgły nostalgii zawsze przesłaniają te mniej przyjemne aspekty, uwypuklając te dobrze. Nie chciałbym nigdy powrócić do tego nieefektywnego kieratu, ale są wspomnienia, które cennie pielęgnuje w swojej pamięci, zwłaszcza te związane z moim ukochanym przyjacielem i momentami spędzonymi nad lekturami, które niestety nie są dostępne poza zamkiem. Szczęśliwie, siedem lat i życzliwość bibliotekarek wystarczyła.
24. Będąc w Hogwarcie - o czym marzyłeś? Myślałeś wtedy, że twoje życie potoczy się tak, jak się potoczyło? Kim chciałeś być w przyszłości?
Moim marzeniem była od zawsze kariera w Departamencie Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów. Zależało mi na tym, aby znaleźć się w hierarchii wyżej od mojego ukochanego ojca. Aby mógł poczuć ostrze mieczu Damoklesa. Ostatecznie drabina po której się wspinałem nie była aż tak stalowa w swym metafizycznym wymiarze i właściwie w jej połowie zadowoliłem się statecznym życiem szefa jednego z wydziałów departamentu.
25. O czym myślałeś, opuszczając Hogwart?
O możliwościach jakie otwiera przede mną staż i nowych wyzwaniach w tworzeniu sieci swoich sojuszników i współpracowników w osiągnięciu celu.
26. Na zakończenie dowcipnie: jakie lekcje w Hogwarcie przydały ci się najbardziej w dorosłym życiu?
Najbardziej przydatne w dorosłym życiu przydało mi się doświadczenie pozycji Prefekta Naczelnego - zarówno zdobycie tej funkcji: uwypuklenie, zgodnie ze wcześniejszym rozpoznaniem, własnych przymiotów w oczach ciała pedagogicznego i innych prefektów, zyskanie szacunku społeczności, znajomość choćby pobieżna każdego z uczniów, jego zmartwień, ale też zagrożeń, które mógł stanowić dla siebie i pozostałych. Bezcenne.
Przejrzał jeszcze raz odpowiedziom, a później złożył stronice na pół i wyciągnął miedzianą lśniącą misę. Potem ujął cisową różdżkę, kryjącą w sobie włókno smoczego serca i pozwolił jej niszczyć zapisaną treść. Kawałek po kawałku, cal po calu, każde zdanie choć utrwalone we wspomnieniu, nie miało trafić do niczyich oczu. Popiół opadał do misy, a mag poważniał z każdą chwilą.
Westchnął ciężko i włożył palce w popiół, po czym roztarł go między opuszkami z rozmysłem. Lisa miała rację. To było nieistotne. A jednak w snach powracały szkolne mury. Powracał zimny pot na karku i lęk przed uzyskaniem z testów i egzaminów choćby punktu za mało. Powracał wielojęzyczny krzykacz upokarzający go przed wszystkimi uczniami, nawet jeśli nikt nie śmiał wykorzystać tego później przeciwko niemu. Powracała niepewność i niechęć do interakcji, przymus wychodzenia z inicjatywą, nawet jeśli nie miał po temu ochoty. Powracały wszystkie słowa, których nie mógł powiedzieć. Świat kochał ekstrawertyków, kochał pewnych siebie dupków. To były lekcje, które wyniósł z Hogwartu. To były lekcje, które chciałby, żeby nie były tak przydatne jak okazały się z czasem.
Skrzywił się patrząc na brudne palce, na brudne wspomnienia, choćby spopielone w miedzianej misie. Dlatego opuścił gabinet i poszedł się umyć w aromacie kadzideł oczyszczających umysł. To będzie ciężka noc.
adnotacja moderatora
Odznaka przyznana. @Anthony Shafiq