• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn Klinika magicznych chorób i urazów v
1 2 Dalej »
[17.08.1972] Image of me | Laurent & Philip

[17.08.1972] Image of me | Laurent & Philip
Lew Salonowy
Seeking to be whole
Driven by passion
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Philip to mierzący 173 cm wzrostu wysportowany mężczyzna. Niebieskooki blondyn, którego znakiem szczególnym są dołeczki w policzkach i promienny uśmiech. Jego znakiem szczególnym są dołeczki w policzkach oraz promienny uśmiech. Przywiązuje dużą uwagę do swojego wizerunku, dopasowując swój ubiór do każdej sytuacji. Roztacza wokół siebie aurę niezachwianej pewności siebie.

Philip Nott
#2
20.04.2024, 00:03  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.04.2024, 00:07 przez Philip Nott.)  

Dla Philipa pobyt w szpitalu zawsze stanowił przykrą konieczność - preferował korzystanie z prywatnej opieki magomedycznej w domowym zaciszu. Znajome otoczenie działało na niego zawsze korzystniej, niż ponure szpitalne sale i leżenie w szpitalnym łóżku z wysłużonym materacem i bawełnianą pościelą. Szpitalna kuchnia również nie spełniała jego wygórowanych oczekiwań. Jednym słowem panujące w tego rodzaju placówkach warunki w jego przypadku nie sprzyjały rekonwalescencji. Nic dziwnego, że zamierzał jak najszybciej wypisać się i wrócić do domu, pod opiekę prywatnego uzdrowiciela i swojego skrzata domowego. Najpewniej i siostry. Chciał zobaczyć swoje psy.

Prowadzący go uzdrowiciel sugerując mu jako swojemu pacjentowi unikanie przez jakiś czas alkoholu nie przewidział jego udziału w tak przerażających zdarzeniach, w których starał się ocalić część ludzi przed śmiercią, w których przyszło mu się zmierzyć z tym, że części nie był w stanie pomóc i przez to zabrało ich morze. Ilekroć zamknął powieki widział zarysy ich pozbawionych życia sylwetek na powierzchni ciemnego bezmiaru morskiej toni. To, co miało miejsce, wpłynęło na niego jeszcze bardziej - nie powinien pozwolić na to, aby to Laurent poszukiwał Williama. Powinien być bardziej stanowczy. Pomimo odniesionej kontuzji to powinien być on, nawet jeśli nie znał dobrze Wiliama. Nie chodziło o tego czarodzieja.

Przygotowywał się do opuszczenia tego szpitala. Poprawiał swoją marynarkę, gdy rozległo się pukanie do drzwi. Podnosząc głowę przeniósł zmęczone spojrzenie na stojącego w tym pomieszczeniu Laurenta. Zadrgały mu kąciki ust, natrafiające na opór mięśni twarzy. Przywołany przez niego uśmiech byłby słaby i zmęczony. Po wszystkich pozytywnych chwilach i dobrym nastroju nie pozostał żaden ślad. Nie potrafił powiedzieć, co teraz będzie.

— Dzień dobry, Laurencie. Ja również, zamierzam dochodzić do siebie w domowym zaciszu. Pod pewnymi względami szpitale mi nie służą. Chciałbym móc powiedzieć, że nigdy nie czułem się lepiej... jednak to nieprawda. Nie czuję się dobrze. — Przywitał się z młodszym mężczyzną, który teraz zamierzał wrócić do swojego życia. Podobnie, jak on. Za stwierdzeniem nie czuję się dobrze stało tak wiele rzeczy i myśli, że potrzebowałby co najmniej godziny albo dwóch na uporządkowanie wszystkiego i wyrażenie tego na głos.

Począwszy od tego, że w jego krwiobiegu brakowało alkoholu, w którym chciał utonąć. Uzdrowiciel, który zasugerował mu tymczasową trzeźwość, nie przewidział udziału swojego pacjenta w tak tragicznych wydarzeniach i walki o swoje życie, zmierzenie się ze swoimi obawami, prób ocalenia innych i starania się aby ochronić bliską sobie osobę.

Potrzebował poczuć, że żyje - potrzebował zrobić coś, co niosło ze sobą ogromny ładunek przeciwstawnych, pozytywnych emocji do tych, których doświadczył na tym statku. Pozostawało jeszcze to, czego podczas tego rejsu zabrakło - zanim wydarzyła się ta tragedia, zawsze ktoś im towarzyszył i trudno było mówić o dłuższej chwili prywatności. Nie znalazł odpowiedzi na niektóre swoje pytania, co w obliczu zaistniałej tragedii traciło na znaczeniu. Na samym końcu było to, że potrzebował pożywnego śniadania, najlepiej spożytego w towarzystwie.

— A ty? — Zapytał po skończeniu swojej wypowiedzi, chcąc się dowiedzieć o stanie zdrowia Laurenta. To, że wychodził dzisiaj ze szpitala, wskazywało na to, że pod względem fizycznym czuje lepiej niż wczoraj. Pytał nie tylko o samopoczucie fizyczne.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (2786), Philip Nott (2366)




Wiadomości w tym wątku
[17.08.1972] Image of me | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 19.04.2024, 11:38
RE: [17.08.1972] Image of me | Laurent & Philip - przez Philip Nott - 20.04.2024, 00:03
RE: [17.08.1972] Image of me | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 20.04.2024, 15:42
RE: [17.08.1972] Image of me | Laurent & Philip - przez Philip Nott - 20.04.2024, 18:11
RE: [17.08.1972] Image of me | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 21.04.2024, 20:47
RE: [17.08.1972] Image of me | Laurent & Philip - przez Philip Nott - 21.04.2024, 22:36
RE: [17.08.1972] Image of me | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 24.04.2024, 10:13
RE: [17.08.1972] Image of me | Laurent & Philip - przez Philip Nott - 24.04.2024, 18:00
RE: [17.08.1972] Image of me | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 24.04.2024, 18:19

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa