Ucieszył się na to spotkanie z Olivią. To, że się całkiem niedawno widzieli, nie miało nic do rzeczy. Pozostawało mieć nadzieję, że to spotkanie przebiegnie bez jakichkolwiek zakłóceń, tylko w pozytywnej atmosferze. Litha nie do końca poszła po jego myśli, jednak bez względu na wszystko Olivia mogła na niego liczyć. Zastanawiał się, co zmieniło się w życiu przyjaciółki przez ten krótki czas, jaki upłynął od tego sabatu. Cechujące go nadwątlone przez chorobę genetyczną zdrowie uniemożliwiało mu robienie tak wielu rzeczy, jednak nie był ze szkła. Nie pękną mu wszystkie kości od niezbyt delikatnego uścisku. Sama Olivia nie miała siły stukilowego mężczyzny, bo gdyby tak było to z łatwością mogłaby obrócić w drzazgi kości jego żeber.
— Jestem daleki od żartowania. — Zdaniem Leona wygrana w loterii to zdecydowanie sprawa, aby z niej żartować. Gdyby za to odpowiadał jakikolwiek duch to z czystej wdzięczności odmówiłby przeprowadzenia egzorcyzmu. W końcu uczynił go bogatym i pozwoliłby mu spełnić marzenie swojej przyjaciółki o prowadzeniu własnego sklepu. — Właśnie idziemy odebrać moją nagrodę. — Dodał entuzjastycznie, nie przestając się uśmiechać do swojej przyjaciółki.
— A co u ciebie? Czy wolisz porozmawiać po tym jak odbierzemy nagrodę i pójdziemy na herbatę? — Postanowił w tym momencie poruszyć ten temat, jednocześnie pozostawiając Olivii możliwość odłożenia w czasie ich rozmowy. Przy herbacie zawsze lepiej się rozmawiało. Mógł również spojrzeć w przyszłość poprzez rzucenie okiem na fusy. Znał więcej form przewidywania przyszłości, jednak ta nadawała się niezależnie od okazji i panujących warunków. Dla uzyskania odpowiedzi na znacznie bardziej skomplikowane pytania stawiał tarota. O ile na nie nie potrafili mu odpowiedzieć na nie jego bliscy.
— To ciekawa historia. Ten kupon na loterię przyjąłem w ramach zapłaty za przepowiadanie przyszłości. Sprawdziłem je dwa razy i się zgadzają. Mam kilka pomysłów na zainwestowanie ich. To tysiąc galeonów. — To, że wziął udział w tej loterii, stanowiło splot pewnych okoliczności. Pracując w Ministerstwie Magii stać było go na wynajęcie piętra kamienicy oraz na utrzymanie pufka, choć zawsze chciał mieć większe zwierzę. Powinien rozważyć zakup kuguchara albo zwyczajnego kota. Wygrane pieniądze byłoby dobrze zainwestować, a on miał na to doskonały pomysł. Pozostawał przekonany co do słuszności swojej decyzji. Jeśli Olivia nie przyjmie tych pieniędzy to znajdzie inny sposób na ich przekazanie swojej przyjaciółce.