21.04.2024, 14:32 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.05.2024, 16:32 przez Isaac Bagshot.)
Zapachy lata
Isaac patrzył jak Milly wstaje ze swojego miejsca i rusza w jego stronę. Do końca nie był pewien jak na niego zareaguje, jednak mimo to uśmiechał się. Dobrze było widzieć ją żywą i w dobrym zdrowiu fizycznym. W czasach Hogwartu ich znajomość była dziwna, słodka oraz burzliwa zarazem. Nie wiedział jak Milly to pamiętała, jednak on zawsze wspominał to z uśmiechem na ustach. Starał się skupiać tylko na pozytywach.
Naprawdę przyniósł ze sobą słońce oraz zapach łąk? Na pewno by się ucieszył, gdyby o tym wiedział. Śnił dzisiaj o Polsce. Było lato, a on siedział z Tereską na bali siana i obserwowali razem bociany. Dziewczyna była niemową, dziesięć lat starszą od Isaac'a. Nie rozumiała po angielsku ani słowa, jednak nigdy nie stanowiło to dla nich problemu. Kiedy ich oczy się spotkały, dobrze wiedzieli co chcieli sobie przekazać.
Pozwolił Milly na oględziny, a kiedy się odsunęła, zbliżył się do niej i objął ją wolną ręką w pasie. Przyciągnął do siebie dziewczynę żeby móc ją przytulić. Nie mógł się powstrzymać. Widząc ją po tylu latach nieco się rozczulił jej widokiem.
- Nikt mnie nie przysłał, Milly. Sam przyszedłem. - Powiedział i położył torbę ze słodyczami na ziemię, żeby zwolnić druga rękę.-Szkicujesz? Przerwałem Ci, przepraszam... - Spojrzał na nią z góry, uśmiechając się kącikiem ust. Oczy miał lekko przeszklone, jednak jak zawsze paliły się w nich radosne ogniki. Oprócz zapachu lata, Milly mogła również poczuć dym, wanilię i bursztyn. Zawsze pachniał tak samo.
Isaac patrzył jak Milly wstaje ze swojego miejsca i rusza w jego stronę. Do końca nie był pewien jak na niego zareaguje, jednak mimo to uśmiechał się. Dobrze było widzieć ją żywą i w dobrym zdrowiu fizycznym. W czasach Hogwartu ich znajomość była dziwna, słodka oraz burzliwa zarazem. Nie wiedział jak Milly to pamiętała, jednak on zawsze wspominał to z uśmiechem na ustach. Starał się skupiać tylko na pozytywach.
Naprawdę przyniósł ze sobą słońce oraz zapach łąk? Na pewno by się ucieszył, gdyby o tym wiedział. Śnił dzisiaj o Polsce. Było lato, a on siedział z Tereską na bali siana i obserwowali razem bociany. Dziewczyna była niemową, dziesięć lat starszą od Isaac'a. Nie rozumiała po angielsku ani słowa, jednak nigdy nie stanowiło to dla nich problemu. Kiedy ich oczy się spotkały, dobrze wiedzieli co chcieli sobie przekazać.
Pozwolił Milly na oględziny, a kiedy się odsunęła, zbliżył się do niej i objął ją wolną ręką w pasie. Przyciągnął do siebie dziewczynę żeby móc ją przytulić. Nie mógł się powstrzymać. Widząc ją po tylu latach nieco się rozczulił jej widokiem.
- Nikt mnie nie przysłał, Milly. Sam przyszedłem. - Powiedział i położył torbę ze słodyczami na ziemię, żeby zwolnić druga rękę.-Szkicujesz? Przerwałem Ci, przepraszam... - Spojrzał na nią z góry, uśmiechając się kącikiem ust. Oczy miał lekko przeszklone, jednak jak zawsze paliły się w nich radosne ogniki. Oprócz zapachu lata, Milly mogła również poczuć dym, wanilię i bursztyn. Zawsze pachniał tak samo.