Odskoczyła do tyłu, kiedy typ wyciągnął w jej kierunku ręce. Nie zamierzała dać mu się złapać. - Dziadu, łapy przy sobie!!! - Krzyknęła jeszcze, bo chyba go trochę za bardzo poniosło.
- Może i stoi, ale skąd miałam wiedzieć, że tu stoi, nie latam tędy zbyt często, pojawił się znikąd, jak robiłam piękne salto w powietrzu, widziałeś kiedyś takie salto? Hm? Na pewno nie. - Próbowała paplać jak najwięcej, żeby dać Dorze czas, przechwalać się mogłaby i całymi dniami, więc ta droga wydawała się Rudej najprostsza.
Patrzyła za nim, kiedy szedł i pokazywał jej jakiś ślad na płocie? Serio? Ten facet naprawdę był pierdolnięty, jego zachowanie to potwierdzało, co za zjeb.
- To wyrzucisz i wsadzisz nową? Co to za problem? - Dla niej najwyraźniej żaden. Wdziała, że złapał za różdżkę, dlatego też sama zacisnęła mocniej dłoń na trzonku miotły, jeśli coś, to po prostu na nią wskoczy i spierdoli stąd w siną dal, na pewno nie da mu sobie zrobić krzywdy, a jeśli trzeba będzie to sama się nim zajmie.
- Pozwij mnie, jestem ciekawa, czy te szkody w ogóle wynoszą tyle, że mogłaby zostać z tego zrobiona jakakolwiek sprawa. Co im powiesz, wleciała w płot? - Dla niej brzmiało to bardzo zabawnie, grunt, że zadziałało odwrócenie uwagi i facet skupił swoje całe zainteresowanie na niej, przecież o to im chodziło.