Sytuacja wyglądała bardzo nieciekawie. Gio przygryzł wargę rozważając pewną sprawę. Czy może powinien zdradzić ich tożsamość? Czy jego popularność da kelnerowi gwarancję, że pieniądze trafią do restauracji? A może wpędzi siebie w jeszcze większe kłopoty?
— Niezmiernie mi przykro, że spotyka się pan z takimi niefortunnościami... Ale obiecuję, że w tym przypadku będzie inaczej. Moja przyjaciółka pójdzie po pieniądze, a ja w tym czasie zostanę tu, jak należy. Będę siedział tu tak długo, dopóki ona nie wróci...
— Myślisz pan, że i takich tu nie mieliśmy? Obiecywali, że druga osoba wróci, a potem nagle się okazywało, że mogą zapłacić za siebie, a personalia drugiej osoby zostawiali brygadzistom. Takie przyjaźnie między czarodziejami. Proszę się nie ruszać. Idę zadzwonić z różdżki.