23.04.2024, 17:56 ✶
Little Hangleton było wioską, w której dało się znaleźć domostwa czarodziejów czystej krwi, którzy bez wahania przegnaliby Miles z progu – jak Rookwoodowie zapewne, takich, którzy może by jej pomogli, a może nie (jak niektórzy Shafiqowie), jak i domy półkrwi (tych nieprzyjemnych rodzin jak Fawleyowie i tych nieco bardziej sympatycznych, w rodzaju Flitwicków) czy nawet mugoli. Istniała szansa, że znajdzie się ktoś, kto wpuści ją do środka, pozwoli się ogrzać czy nawet osuszy zaklęciem.
Ciało Miles nie chciało współpracować. Organizm buntował się przeciwko zimnu i temu biegowi. Płaszcz, teraz przemoczony, nie chronił przed zimnem, a bieg nie ogrzewał ciała – wysysał z niego siły. W połowie drogi zaczęło kręcić się jej w głowie, dłonie trzęsły się, woda osiadła na ubraniach i butach zaczynała zamarzać. Na szczęście temperatura nie sięgała kilku stopni poniżej zera, bo kto wie, czy zdołałaby w ogóle dotrzeć do zabudowań?
Zbliżała się do najbliższego domu.
Robiło się coraz ciemnej, ostatnie promienie słońca już wygasały – w oknach domku natomiast paliły się światła, co dawało nadzieję, że ktoś jest w środku. Jeżeli nie w tym budynku, to w jednym z dalszych i że jeśli wykaże jeszcze trochę uporu, to zdołała znaleźć bezpieczne schronienie…
…najpierw usłyszała dźwięk silnika. Chwilę później mugolskie auto wypadło zza zakrętu, za szybko, jak na warunki atmosferyczne i śliską jezdnię. Samochodem zarzuciło, w stronę chodnika i biegnącej tymże ostatkiem sił Millie Moody…
Ciało Miles nie chciało współpracować. Organizm buntował się przeciwko zimnu i temu biegowi. Płaszcz, teraz przemoczony, nie chronił przed zimnem, a bieg nie ogrzewał ciała – wysysał z niego siły. W połowie drogi zaczęło kręcić się jej w głowie, dłonie trzęsły się, woda osiadła na ubraniach i butach zaczynała zamarzać. Na szczęście temperatura nie sięgała kilku stopni poniżej zera, bo kto wie, czy zdołałaby w ogóle dotrzeć do zabudowań?
Zbliżała się do najbliższego domu.
Robiło się coraz ciemnej, ostatnie promienie słońca już wygasały – w oknach domku natomiast paliły się światła, co dawało nadzieję, że ktoś jest w środku. Jeżeli nie w tym budynku, to w jednym z dalszych i że jeśli wykaże jeszcze trochę uporu, to zdołała znaleźć bezpieczne schronienie…
…najpierw usłyszała dźwięk silnika. Chwilę później mugolskie auto wypadło zza zakrętu, za szybko, jak na warunki atmosferyczne i śliską jezdnię. Samochodem zarzuciło, w stronę chodnika i biegnącej tymże ostatkiem sił Millie Moody…