23.04.2024, 19:53 ✶
Patrick aż nazbyt dobrze rozumiał, że zdarzały się w życiu takie momenty, które drastycznie przekreślały czyjeś marzenia i pragnienia (a do tego mniej więcej sprowadzał oczekiwania rodziców wobec przyjścia świat i późniejszego wychowania dziecka). Rozejrzał się pobieżnie po pomieszczeniu, ale choć wyglądał w tym momencie, na zamyślonego, daleko było mu do rozmyślania nad śmiercią, która musiała tutaj zawitać. Dość mechanicznie zajrzał do jednej z książeczek. Odłożył ją na półkę. Wychodziło na to, że gdyby tylko dożył to mały lokator mógłby być w tym momencie w jego wieku. Podniósł jego zdjęcie i zapatrzył się na ruchomą postać chłopca. Bardzo to było nierozważne, pozostawiać takie zdjęcia w tym domu. Pogładził kciukiem fotografię, a potem trochę wbrew sobie, postanowił jej mimo wszystko nie wyrzucać.
Ten pokoik należało uprzątnąć w całości, pomyślał. Steward odsunął zasłony i otworzył okno a następnie z niego wyszedł, by poszukać czegoś, co mogłoby mu posłużyć za torbę lub pudło. Po znalezieniu marynarskiego wojska wrócił z powrotem. Być może książeczki, zabawki (czy znajdujące się w szafce ubranka) można by było przejrzeć, przesortować i przynajmniej częściowo oddać potrzebującym, ale Patrick uznał, że takie działanie byłoby jednak przesadną. To wszystko leżało tu od lat, nasiąkało tym miejscem, może pleśnią czającą się w starych ścianach lub przy suficie. W dodatku należało do małego, zmarłego chłopca spoglądającego na niego z fotografii.
Śmierć dziecka na pewno była tragedią dla jego rodziców, ale Patrick – dość pragmatycznie – uznał, że nie istniał żaden logiczny powód by i członkowie Zakonu Feniksa przeżywali cudzą żałobę. Nie magią, ale rękoma, spakował widoczne przedmioty do marynarskiego worka. Potem worek związał i nakleił na niego czerwoną karteczkę. W zasadzie na wszystkie meble znajdujące się w tym pokoiku również nakleił takie karteczki. Za pomocą różdżki i magii zgarnął kurz i wyrzucił go za okno. Z zieloną karteczką (w dodatku przyczepiona do ściany), pozostała tylko fotografia kilkuletniego chłopca.
Całkiem zadowolony z postępów, które wykonał, Patrick skierował się do pokoju, który ktoś już częściowo próbował uprzątnąć. Wszedł do niego. Zanim jeszcze zaczął się po nim rozglądać, również w tym miejscu postanowił rozsunąć zasłony i otworzyć okno. Pewnie tworzył w ten sposób przeciąg, ale było lato, było ciepło a ciepłe powietrze mogło im pomóc w przegnaniu zaduchu i… i dość przygnębiającego charakteru, którym tknął ten dom.
Zaraz po tym, Steward zajrzał do szafy a potem w stronę książek i papierów, które ktoś już próbował kiedyś uprzątnąć. Na razie nie wracał do Erika i Morfeusa, wychodząc z założenia, że gdyby znaleźli coś ciekawego zawołaliby go (a przynajmniej on z pewnością by ich zawołał).
Ten pokoik należało uprzątnąć w całości, pomyślał. Steward odsunął zasłony i otworzył okno a następnie z niego wyszedł, by poszukać czegoś, co mogłoby mu posłużyć za torbę lub pudło. Po znalezieniu marynarskiego wojska wrócił z powrotem. Być może książeczki, zabawki (czy znajdujące się w szafce ubranka) można by było przejrzeć, przesortować i przynajmniej częściowo oddać potrzebującym, ale Patrick uznał, że takie działanie byłoby jednak przesadną. To wszystko leżało tu od lat, nasiąkało tym miejscem, może pleśnią czającą się w starych ścianach lub przy suficie. W dodatku należało do małego, zmarłego chłopca spoglądającego na niego z fotografii.
Śmierć dziecka na pewno była tragedią dla jego rodziców, ale Patrick – dość pragmatycznie – uznał, że nie istniał żaden logiczny powód by i członkowie Zakonu Feniksa przeżywali cudzą żałobę. Nie magią, ale rękoma, spakował widoczne przedmioty do marynarskiego worka. Potem worek związał i nakleił na niego czerwoną karteczkę. W zasadzie na wszystkie meble znajdujące się w tym pokoiku również nakleił takie karteczki. Za pomocą różdżki i magii zgarnął kurz i wyrzucił go za okno. Z zieloną karteczką (w dodatku przyczepiona do ściany), pozostała tylko fotografia kilkuletniego chłopca.
Całkiem zadowolony z postępów, które wykonał, Patrick skierował się do pokoju, który ktoś już częściowo próbował uprzątnąć. Wszedł do niego. Zanim jeszcze zaczął się po nim rozglądać, również w tym miejscu postanowił rozsunąć zasłony i otworzyć okno. Pewnie tworzył w ten sposób przeciąg, ale było lato, było ciepło a ciepłe powietrze mogło im pomóc w przegnaniu zaduchu i… i dość przygnębiającego charakteru, którym tknął ten dom.
Zaraz po tym, Steward zajrzał do szafy a potem w stronę książek i papierów, które ktoś już próbował kiedyś uprzątnąć. Na razie nie wracał do Erika i Morfeusa, wychodząc z założenia, że gdyby znaleźli coś ciekawego zawołaliby go (a przynajmniej on z pewnością by ich zawołał).