23.04.2024, 22:16 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.04.2024, 22:31 przez Neil Enfer.)
Słuchał jej i marszczył brwi, uśmiechał się, przymykał oczy, a na końcu rozbawiony pokręcił głową.
-Vior... Ty powinnaś mi prawić właśnie morały, że moje myśli są złe, a nie mnie zachęcać do działania zgodnie z nimi.-zarechotał nie wierząc w to co słyszy. No i co teraz miał zrobić? Naprawdę powinien? Czy umiałby się powstrzymać? Co jeśli wszystko wyjdzie na jaw? Co jeśli jeden błąd, lub zwyczajnie słabość w utrzymaniu tajemnicy sprawią, że wszystko się wyda? Czy byłby gotów zmierzyć się z konsekwencjami? Otóż, nie będzie konsekwencji jeśli wszystko odpowiednio zaplanuje i o ile nigdy nie przyzna się do winy.
Westchnął ciężko podzielając jej stan. Miał możliwość zmiany swojego życia, ale każda pomoc i rada jaką przyjmie wiązała się z niepisaną umową, koniecznością odwdzięczenia się, wykazaniem się wiernością wobec osoby, jaka pomogła. Wszystko ma swoją cenę i jedynymi ludźmi jaka nie wymaga zapłaty, to rodzina, choć i to nie zawsze.
Czułości były czasami potrzebne, bo o ile jak cię nikt nie pochwali, to sam się pochwalić, z przytuleniami pocałunkami działało to inaczej.
Uważnie obserwował jak wychodzi z łódki, zaraz chwytając ją za nadgarstek ręki kiedy się zachwiała. Był gotów wciągnąć ją znów na pokład gdyby coś zaczęło się dziać.
-Tu? No gdzie? Ja teraz czytam książkę w mieszkaniu, nie wiem o czym mówisz.-zaśmiał się, godząc się na jej konspiracje i kłamstewka. Po chwili zaczął wygrzebywać się z łódki. Postawił ostrożnie nogę na lodzie, zrobił krok, drugi, trzeci i wtedy oboje usłyszeli specyficzne chrupnięcie zamrożonej wody, widać ciężar nieco wyższego czarodzieja był dla lodu zbyt dużym wyzwaniem. Zdążyli rzucić sobie tylko spojrzenie świadomości co się właśnie dzieje, po czym lód pod nogami Neila zarwał się. Chłopak zapadając się, odruchowo chwycił dziewczynę za fraki, pociągając ze sobą na krę, łamiąc ją jeszcze bardziej.
Czy da radę względnie wyratować Viorę?
Wpadł do chłodnawej wody po pierś, od razu zanurzając się bardziej i obłapiając chaotycznie dziewczynę w geście czysto ratunkowym. Objął ją za udo i porządnym szarpnięciem, wypchnął ją z wody znów na lód, nie całą, nogi dalej się moczyły, ale grunt, że nie tonęła. W jakim jednak stanie była butelka z resztką wina? Czy ich procentowy podopieczny to przeżył?
-Putain...-sapnął, sam nie wiedząc czy jest bardziej zły, zaskoczony czy jakiś inny-Super, j'adore cette nuit.-mruknął sam do siebie, po czym roześmiał się dopiero wtedy czując, że jednak lód trochę obił mu żebra. Dalej zanurzony w wodzie, przetarł sobie twarz i spojrzał na towarzyszkę niedoli.-Możesz... wyczarować, kochana, więcej lodu?-poprosił, czując się fantastycznie w tej sytuacji, była taka głupia, to wszystko odkąd tylko wyszli z baru było głupie, a mimo tego tak idealnie poprawiło mu humor.
-Vior... Ty powinnaś mi prawić właśnie morały, że moje myśli są złe, a nie mnie zachęcać do działania zgodnie z nimi.-zarechotał nie wierząc w to co słyszy. No i co teraz miał zrobić? Naprawdę powinien? Czy umiałby się powstrzymać? Co jeśli wszystko wyjdzie na jaw? Co jeśli jeden błąd, lub zwyczajnie słabość w utrzymaniu tajemnicy sprawią, że wszystko się wyda? Czy byłby gotów zmierzyć się z konsekwencjami? Otóż, nie będzie konsekwencji jeśli wszystko odpowiednio zaplanuje i o ile nigdy nie przyzna się do winy.
Westchnął ciężko podzielając jej stan. Miał możliwość zmiany swojego życia, ale każda pomoc i rada jaką przyjmie wiązała się z niepisaną umową, koniecznością odwdzięczenia się, wykazaniem się wiernością wobec osoby, jaka pomogła. Wszystko ma swoją cenę i jedynymi ludźmi jaka nie wymaga zapłaty, to rodzina, choć i to nie zawsze.
Czułości były czasami potrzebne, bo o ile jak cię nikt nie pochwali, to sam się pochwalić, z przytuleniami pocałunkami działało to inaczej.
Uważnie obserwował jak wychodzi z łódki, zaraz chwytając ją za nadgarstek ręki kiedy się zachwiała. Był gotów wciągnąć ją znów na pokład gdyby coś zaczęło się dziać.
-Tu? No gdzie? Ja teraz czytam książkę w mieszkaniu, nie wiem o czym mówisz.-zaśmiał się, godząc się na jej konspiracje i kłamstewka. Po chwili zaczął wygrzebywać się z łódki. Postawił ostrożnie nogę na lodzie, zrobił krok, drugi, trzeci i wtedy oboje usłyszeli specyficzne chrupnięcie zamrożonej wody, widać ciężar nieco wyższego czarodzieja był dla lodu zbyt dużym wyzwaniem. Zdążyli rzucić sobie tylko spojrzenie świadomości co się właśnie dzieje, po czym lód pod nogami Neila zarwał się. Chłopak zapadając się, odruchowo chwycił dziewczynę za fraki, pociągając ze sobą na krę, łamiąc ją jeszcze bardziej.
Czy da radę względnie wyratować Viorę?
Rzut Z 1d100 - 77
Sukces!
Sukces!
Wpadł do chłodnawej wody po pierś, od razu zanurzając się bardziej i obłapiając chaotycznie dziewczynę w geście czysto ratunkowym. Objął ją za udo i porządnym szarpnięciem, wypchnął ją z wody znów na lód, nie całą, nogi dalej się moczyły, ale grunt, że nie tonęła. W jakim jednak stanie była butelka z resztką wina? Czy ich procentowy podopieczny to przeżył?
-Putain...-sapnął, sam nie wiedząc czy jest bardziej zły, zaskoczony czy jakiś inny-Super, j'adore cette nuit.-mruknął sam do siebie, po czym roześmiał się dopiero wtedy czując, że jednak lód trochę obił mu żebra. Dalej zanurzony w wodzie, przetarł sobie twarz i spojrzał na towarzyszkę niedoli.-Możesz... wyczarować, kochana, więcej lodu?-poprosił, czując się fantastycznie w tej sytuacji, była taka głupia, to wszystko odkąd tylko wyszli z baru było głupie, a mimo tego tak idealnie poprawiło mu humor.