23.04.2024, 23:40 ✶
Minęły dwa tygodnie, podczas których nawet nie zająknęła się na temat niedoszłej zdrady Augustusa, chociaż wielokrotnie chciała mu to wykrzyczeć w twarz; zaciskała wówczas usta w wąską kreskę i odwracała wzrok, by nie widział, jak jej oczy płoną nienawiścią względem tej kobiety, która postanowiła położyć swoje łapska na jej mężu. Należysz do mnie, wyszeptała mu do ucha, wbijając paznokcie w jego ramiona, kiedy kochali się pierwszy raz po jego dramatycznym wyznaniu. Zresztą, Gusto sprawował się całkiem dobrze - jakby znów przeżywali swój miesiąc miodowy - i żal byłoby wykorzystywać swój najcenniejszy argument, najprawdziwszy klejnot pośród wszystkich asów w swym rękawie.
I choć domyślała się, że ta nagła zmiana determinowana jest wyrzutami sumienia Augustusa, tak podobała jej się ta adoracja. Przystała więc chętnie na propozycję spędzenia całego dnia ze sobą; odkąd na świecie pojawiły się dzieci, niewiele mieli okazji, by nacieszyć się swoją obecnością. Spacerowała obok niego w jednej ze swoich najpiękniejszych sukienek; kremowej, odciętej pod biustem, by zakryć jej odmienny stan, choć było jeszcze zbyt wcześnie, by cokolwiek dostrzec.
— Och, uwielbiam antyki — zaszczebiotała radośnie. Miała ich przecież pełno; szkatułki, porcelanowe figurki, biżuterię, czy flakoniki na kosmetyki. Były też stare książki, meble - wszystko, co dla jednych ludzi było śmieciem, dla Imogen stanowiło skarb. Swego rodzaju oznakę luksusu. Lubiła przecież udawać, że ma te rzeczy od pokoleń, bo przecież pochodzi z porządnej rodziny z tradycjami, podczas gdy kupiła je na wyprzedaży tydzień temu.
— Zawsze były ciężkie, zwłaszcza dla tych z głową w chmurach — zachichotała, przyjmując od ekspedienta pergamin, zupełnie nie zważając na to, że chyba zostali wmanewrowani w jakiś zakup — Ja też mam dla ciebie kilka słów, najdroższy, ale nie podglądaj!
Mówiąc to, odwróciła się do niego plecami i pochyliła nad eleganckim stolikiem (och, jakże pasowałby do salonu...), by przelać na papier swoje miłosne wyznanie.
I choć domyślała się, że ta nagła zmiana determinowana jest wyrzutami sumienia Augustusa, tak podobała jej się ta adoracja. Przystała więc chętnie na propozycję spędzenia całego dnia ze sobą; odkąd na świecie pojawiły się dzieci, niewiele mieli okazji, by nacieszyć się swoją obecnością. Spacerowała obok niego w jednej ze swoich najpiękniejszych sukienek; kremowej, odciętej pod biustem, by zakryć jej odmienny stan, choć było jeszcze zbyt wcześnie, by cokolwiek dostrzec.
— Och, uwielbiam antyki — zaszczebiotała radośnie. Miała ich przecież pełno; szkatułki, porcelanowe figurki, biżuterię, czy flakoniki na kosmetyki. Były też stare książki, meble - wszystko, co dla jednych ludzi było śmieciem, dla Imogen stanowiło skarb. Swego rodzaju oznakę luksusu. Lubiła przecież udawać, że ma te rzeczy od pokoleń, bo przecież pochodzi z porządnej rodziny z tradycjami, podczas gdy kupiła je na wyprzedaży tydzień temu.
— Zawsze były ciężkie, zwłaszcza dla tych z głową w chmurach — zachichotała, przyjmując od ekspedienta pergamin, zupełnie nie zważając na to, że chyba zostali wmanewrowani w jakiś zakup — Ja też mam dla ciebie kilka słów, najdroższy, ale nie podglądaj!
Mówiąc to, odwróciła się do niego plecami i pochyliła nad eleganckim stolikiem (och, jakże pasowałby do salonu...), by przelać na papier swoje miłosne wyznanie.
![[Obrazek: 55rG7le.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=55rG7le.png)
please, dance with me in the dark