23.04.2024, 23:41 ✶
– Obawiam się, że w przypadku bycia w miejscu z tyloma uzdrowicielami na raz, jakiekolwiek efekty miałoby ono przynieść, szybko zostałoby spacyfikowane. – Uśmiechnął się na tę sugestię. Rzucenie zaklęcia? Nie, to raczej nie byłby dobry pomysł. Bardziej, w momentach największej frustracji, planował jak przekonać wszystkich, że kobieta jest już naprawdę niezdolna do pracy łącznie z próbą sfałszowania kilku notatek. Ona miała bardzo charakterystyczny charakter pisma, a jego rodzina ma pewno znałaby kogoś kto... Eh... Mógł tak sobie myśleć ile by nie chciał. Niestety znał siebie na tyle dobrze, by wiedzieć, że w życiu by tego nie zrobił jakiejś starszej czarownicy, która po prostu za bardzo kochała swoją pracę, by z niej odejść. Ale takie myślenie i planowanie fikcyjnych przekrętów pomagało mu się odstresować, a podobno stres mu szkodził.
– No tak – mruknął, nie za bardzo wiedząc co na to odpowiedzieć. W końcu nie mógł się postawić w tej sytuacji. On raczej po prostu zbywał gadania na ten temat, a zresztą nie był nikim z głównej linii rodu, a jego matka miała na głowiee inne zmartwienia, głównie samą siebie, by w ogóle myśleć o czymś takim. Ponownie uniósł szklankę do góry. – W takim razie za to, by wszyscy którzy powinni się już dawno zamknąć na ten temat, wreszcie zamknęli.
Upił kolejnego łyka, obserwując ten spontaniczny koncert. Nie. Zdecydowanie za wypił, by do niego dołączyć.
– Hm... – Jestem prawie pewien, że wielu niewinnych marynarzy i farmerów miałoby inną opinie na ten temat. Na przykład... – Chciał powiedzieć jakiś historyczny fakt na temat piratów, który kiedyś usłyszał od ojca, ale gdy już otworzył usta, zdał sobie sprawę, że chyba, po złości temu samemu ojcu zdążył go przez te wszystkie lata zapomnieć. Musiał jakoś z tego wybrnąć. – Na przykład czesto atakowali niewinnych marynarzy i farmerów. Z drugiej strony ludzie chyba lubią pirackie przebieranki i... Zaraz... Z jakiego punktu widzenia prześladowania miałyby być czymś dobrym?
– No tak – mruknął, nie za bardzo wiedząc co na to odpowiedzieć. W końcu nie mógł się postawić w tej sytuacji. On raczej po prostu zbywał gadania na ten temat, a zresztą nie był nikim z głównej linii rodu, a jego matka miała na głowiee inne zmartwienia, głównie samą siebie, by w ogóle myśleć o czymś takim. Ponownie uniósł szklankę do góry. – W takim razie za to, by wszyscy którzy powinni się już dawno zamknąć na ten temat, wreszcie zamknęli.
Upił kolejnego łyka, obserwując ten spontaniczny koncert. Nie. Zdecydowanie za wypił, by do niego dołączyć.
– Hm... – Jestem prawie pewien, że wielu niewinnych marynarzy i farmerów miałoby inną opinie na ten temat. Na przykład... – Chciał powiedzieć jakiś historyczny fakt na temat piratów, który kiedyś usłyszał od ojca, ale gdy już otworzył usta, zdał sobie sprawę, że chyba, po złości temu samemu ojcu zdążył go przez te wszystkie lata zapomnieć. Musiał jakoś z tego wybrnąć. – Na przykład czesto atakowali niewinnych marynarzy i farmerów. Z drugiej strony ludzie chyba lubią pirackie przebieranki i... Zaraz... Z jakiego punktu widzenia prześladowania miałyby być czymś dobrym?