Dokładnie tak jak się Geraldine spodziewała, Giovanni zrobił wielkie oczy na jej propozycję. Totalnie go zamurowało. Był Lawful Good, cóż, w pewnych kwestiach bardziej Neutral Good, ale uciekanie bez płacenia rachunku to zdecydowanie poza zasięgiem jego wyobraźni. Pewnie tkwiłby tak zamurowany kilka chwil, ale przyjaciółka fizycznie zainicjowała porwanie, tak więc nie miał opcji — zostawił upadające krzesło na miejscu zdarzenia i dał się wyciągnąć poza lokal.
Gdy tylko przekroczyli próg, znajdując się na ulicy, Giovanni instynktownie teleportował ich. Za cel obrał przypadkowe miejsce w Dolinie Godryka, w pobliżu rodzinnego domu. Zakrzaczona okolica pojedynczego drzewa ukryła ich przed ewentualnymi mugolami w pobliżu.
— Na Merlina! — Pochylił się, łapiąc oddech, jak gdyby przebiegł co najmniej maraton z przeszkodami, a nie pięć metrów do drzwi. — Gerry! Co to miało być!? Co sobie myślałaś, wybierając taką opcję!? Przecież to sytuacja do wyjaśnienia. Kłopotliwa, ale wciąż! Nawet, jeśli mieliby pisać o tym artykuły w Proroku... — Przerwał dla kolejnych oddechów. Pokiwał głową. Wyglądał teraz na rozbawionego. — Mimo wszystko dobrze, że jednak udałem się tam w przebraniu. Teraz to czuję się jak prawdziwy kryminalista. Ale tak, zdecydowanie musimy im wysłać należność jak najszybciej.
To była najprawdopodobniej jedna z bardziej szalonych przygód, jakie mu się ostatnio przytrafiły. Czy mogła konkurować z pójściem do kina na film pornograficzny? Jak najbardziej. A na pewno nie spodziewał się, że ten krótki powrót z podróży będzie ciekawszy niż jego długa wycieczka. Zdecydowanie musiał rozważyć pozostanie w kraju. Może nie tylko złe rzeczy go tu czekają.