- Peppa… uroczo. – skomentowała. Sama nie chciałaby, żeby ktoś w ten sposób zdrabniał jej imię. Penny brzmiało zdecydowanie lepiej. Nie zamierzała jednak dzielić się tymi przemyśleniami. Nie widziała potrzeby. Sensu tym bardziej.
Carlisle nie było szczególnie duże, ale gdyby ktoś zapytał Penny o zdanie – nie określiłaby tego miasta mianem wsi. Był plac. Była katedra. Były też jakieś sklepy. Oczywiście daleko było temu do Londynu, ale nadal jakoś to się prezentowało. Nie zamierzała jednak uświadamiać Peppy. Poprawiać jej. Po części z tego względu, że mimo niefortunnie dobranych słów, miała dziewczyna trochę racji.
- Z reguły zwyczaje mają swoje historie… - zauważyła jedynie. Słusznie? Być może. Sama uważała, że za takimi rzeczami zawsze coś stało. Zwyczaje, tradycje. One skądś się brały. Z czymś miały związek. Co takiego sprawiało, że akurat w Carlisle palono kukłę wiedźmy, sprzedawano figurki, żywo pamiętano o arturiańskich legendach?
Nieszczególnie jej zależało na tym, żeby faktycznie pomóc w poszukiwaniach Bagshota. Od tego był przecież BUM. Byli też aurorzy. Ludzie tacy jak Aidan. Bardziej niż na tym, była skupiona na Terrym. Na zastanawianiu się nad tym czy przyjaciel zawsze był takim dupkiem. Skoro jednak Peppa wyjęła fotografie, zasugerowała żeby jednak zajęły się swoim zadaniem… nie oponowała.
Podeszli do kilku osób, pokazały im zdjęcie, zadały kilka pytań. Na początku nie przyniosło to większych efektów. Wreszcie jednak udało im się natrafić na bibliotekarkę. Kobieta rozpoznała Bagshota. Wydawała się nim zachwycona. Nim oraz zainteresowaniem, które przejawiał względem historii tego miasteczka. Dlaczego czarodziej, a do tego historyk, interesował się historią mugolskiego miasta? To było całkiem interesujące.
- Oh, to chyba regularnie panią odwiedzał? – zapytała, nie uzyskując jednak od bibliotekarki konkretnej odpowiedzi. Może kobieta nie zrozumiała pytania? Może bardziej skupiła się na młodszej dziewczynie? No cóż. Tak to już czasem bywa. Nie było sensu tego przeciągać i atakować miejscowej gradem pytań. Jeszcze przypadkiem same powiedziałyby zbyt dużo. A z tym jednak należało uważać. Zachować pewną ostrożność.
Razem z Peppą podeszła do Brenny. Spojrzała przy okazji za Basiliusem.
- Owen Bagshot odwiedzał prawdopodobnie tutejszą bibliotekę w poszukiwaniu informacji o historii miasteczka… jest tutaj… - chciała wskazać spotkaną chwilę temu bibliotekarkę, ale ta zdążyła odejść gdzieś dalej. No cóż, zdarza się. - …była tutaj przed chwilą bibliotekarka. Rozpoznała go na zdjęciu. Ponoć rozmawiał z nią o historii miasteczka. Wspomniała też coś o czarnej śmierci? – zamyśliła się. Historia nie była czymś, co szczególnie ją interesowało. Wiedziała tyle, ile wyniosła ze szkoły. Ile udało jej się zapamiętać. Może jednak dla innych będzie to przydatna informacja? O ile tylko kogoś faktycznie interesowało to czym Bagshot się tutaj zajmował, czego szukał.