24.04.2024, 12:12 ✶
Christopher milczał, nieco przytłoczony nadmiarem informacji. Sam zwykle gadał dość chętnie, zwłaszcza o swoich projektach, ale w tym momencie, zarzucony długim wykładem Miles, zdawał się odrobinę zdezorientowany. A kiedy skończyła, sam nie był pewny, czego uczepić się bardziej – sugestii, że suknia dalej tutaj była (co uznał w pierwszej chwili za absolutnie niemożliwe, a w drugiej nagle zaczął się zastanawiać, bo części czarów jeszcze na nią nie rzucono, choćby tego ujmującego wagi, ale chroniący przed transmutacją już tak), i co powinno pchnąć go natychmiast do przeszukiwania wszystkich kątów, czy absolutnie oburzającej sugestii, że to miałby być test.
– Sugeruje, że zrobił to mój ojciec, panno Moody? – spytał, przeciągając słowa, blade policzki poróżowiały lekko i chyba tylko to niezdecydowanie, czy biec i sprawdzać szafy, czy ją udusić, sprawiło, że nie zaczął tu wyklinać. – Mój ojciec?! Miałby narazić na szwank nasze dobre imię, ściągać tu Brygadę, by mnie przetestować? Mnie?! Mój ojciec doskonale wie, na co mnie stać. A przygotowanie sukni zgodnej z zamówieniem w takim czasie, jaki pozostanie, nie leży w ludzkiej mocy. Przyszła pani Selwyn może dostać wspaniałą suknię, ale i tak będzie wściekła, że niezgodną z tym pierwotnym projektem. Żaden motyw mnie nie interesuje, nawet złodziej mnie nie interesuje, jego mógłbym znaleźć i zamordować później, teraz chcę przede wszystkim odzyskać moje największe dzieło.
Miotał się trochę – bo tak naprawdę chwilę temu nie wierzył, że suknię odzyskają, i chciał tego złodzieja, w nadziei, że tu ułagodzi złość państwa młodych, a poza tym unikną dezorganizacji pracy Domu Mody Rosierów przez masowe zwolnienia i spadku zamówień. Ale jeśli suknia tu była! Jeżeli jej nie zniszczono! Bogowie, chciał tej sukni: chciał tej sukni, bo mogli ocalić sytuację, ale chciał jej też, bo to był jeden z jego najpiękniejszych projektów, drugiego takiego nikt nie zamówi, i nie mógł teraz zrobić drugiej takiej, brakowało przecież materiałów i czasu…
– CATHERINE! – wrzasnął nagle i wypadł na korytarz. Nie wydzierał się tak zwykle, na pewno nie w Domu Mody, toż to nie uchodziło, ale ta sytuacja! Ta sytuacja!!! – Catherine, gdzie jesteś, do diabła? Bierz Esterę, i macie przetrząsnąć magazyn numer jeden. Dokładnie. Przerzućcie go choćby do góry nogami, jeżeli byłoby trzeba!!! Ja sprawdzę poprzednie kolekcje…
Po tych słowach Rosier ruszył do… najbliższej szafy?
Wyciągnął różdżkę, rzucił zaklęcie i otworzył drzwiczki. Po czym wpakował się do środka, pomiędzy wiszące tam kreacje…
– Sugeruje, że zrobił to mój ojciec, panno Moody? – spytał, przeciągając słowa, blade policzki poróżowiały lekko i chyba tylko to niezdecydowanie, czy biec i sprawdzać szafy, czy ją udusić, sprawiło, że nie zaczął tu wyklinać. – Mój ojciec?! Miałby narazić na szwank nasze dobre imię, ściągać tu Brygadę, by mnie przetestować? Mnie?! Mój ojciec doskonale wie, na co mnie stać. A przygotowanie sukni zgodnej z zamówieniem w takim czasie, jaki pozostanie, nie leży w ludzkiej mocy. Przyszła pani Selwyn może dostać wspaniałą suknię, ale i tak będzie wściekła, że niezgodną z tym pierwotnym projektem. Żaden motyw mnie nie interesuje, nawet złodziej mnie nie interesuje, jego mógłbym znaleźć i zamordować później, teraz chcę przede wszystkim odzyskać moje największe dzieło.
Miotał się trochę – bo tak naprawdę chwilę temu nie wierzył, że suknię odzyskają, i chciał tego złodzieja, w nadziei, że tu ułagodzi złość państwa młodych, a poza tym unikną dezorganizacji pracy Domu Mody Rosierów przez masowe zwolnienia i spadku zamówień. Ale jeśli suknia tu była! Jeżeli jej nie zniszczono! Bogowie, chciał tej sukni: chciał tej sukni, bo mogli ocalić sytuację, ale chciał jej też, bo to był jeden z jego najpiękniejszych projektów, drugiego takiego nikt nie zamówi, i nie mógł teraz zrobić drugiej takiej, brakowało przecież materiałów i czasu…
– CATHERINE! – wrzasnął nagle i wypadł na korytarz. Nie wydzierał się tak zwykle, na pewno nie w Domu Mody, toż to nie uchodziło, ale ta sytuacja! Ta sytuacja!!! – Catherine, gdzie jesteś, do diabła? Bierz Esterę, i macie przetrząsnąć magazyn numer jeden. Dokładnie. Przerzućcie go choćby do góry nogami, jeżeli byłoby trzeba!!! Ja sprawdzę poprzednie kolekcje…
Po tych słowach Rosier ruszył do… najbliższej szafy?
Wyciągnął różdżkę, rzucił zaklęcie i otworzył drzwiczki. Po czym wpakował się do środka, pomiędzy wiszące tam kreacje…