24.04.2024, 16:26 ✶
Uśmiechnęła się do niego delikatnie, widząc jak przysiada się do niej, zajmując miejsce na kanapie, zamiast ustawionego po drugiej stronie stolika fotela, gdzie zwykli siadać klienci. Nie mogła jednak powiedzieć, że jej to specjalnie przeszkadzało, tym bardziej że odnosiła wrażenie iż spotkanie nabrało zupełnie innego charakteru z chwilą, gdy rozpoznali swoje twarze.
Usiadła bokiem, lekko odwracając się w jego stronę, podobnie do niego opierając rękę na oparciu kanapy, ale dodatkowo podpierając przy tym policzek dłonią z pewnym rozleniwieniem.
- To już tyle lat? Coś podobnego - rzuciła, z pewnym wykalkulowanym niedowierzaniem. Czas pędził przed siebie i człowiek zanim się obejrzał, a mijała dekada. Kłamstwem jednak byłoby stwierdzenie, że przez ten czas kiedykolwiek o nim myślała. Ostatni raz jego imię przebiegło mu przez myśl chyba w momencie, kiedy oglądała ostatni mecz gryfonów w swojej szkolnej karierze, a i tak robiła to dla Moody, a nie dla niego. - I gdzie bywałeś przez ten czas? Zwiedzałeś cały świat, czy zaszyłeś się gdzieś w jakimś miejscu na stałe? - zapytała, chyba autentycznie zainteresowana jego wojażami, bo przecież podróże należały do jednych z jej ulubionych tematów.
- Interes idzie - rzuciła tajemniczo, nie chcąc zbytnio się roztrząsać nad jego tajnikami. Ataraxia przede wszystkim pracowała w swoim tempie, ustalanym chyba tylko poprzez kaprysy jej właścicielki. Otwarta dla klientów z ulicy była zaledwie czasami, bardziej polegając na zleceniach podesłanych przez sowę, ale Rosie to odpowiadało - za bardzo zajmowały ją przyziemne rzeczy, by odmawiała sobie tego typu swobody. - Nie wiem, chyba odpowiada mi ta atmosfera zła i występku - podrapała się po policzku, wyraźnie rozbawiona swoją odpowiedzią. - Czająca się za rogiem niepewność, popielny smród i szczury wielkości psa - krzywy uśmiech zagościł na jej ustach. A jak pójdę uliczką w dół, to za dwa zakręty znajdę zejście na Podziemne Ścieżki. Ogólnie to chciałam mieć blisko do rodzinnego biznesu, wiesz jak jest.
- Tak ogólnie, to mam wrażenie, że wszędzie może być niezbyt przyjaźnie dla samotnych i ładnych dam - rzuciła już mniej uszczypliwie, uśmiechając się do niego delikatnie. - Nokturn może i ma złą reputację, ale jest tu o wiele bardziej zróżnicowana klientela. Nie każdy zajdzie na Pokątną czy chociażby na Carkitt Market, bo prestiż miejsca podbija ceny. Ale Nokturn? Nokturn jest dla każdego. A w takim razie co ty robisz na takiej ulicy?
Usiadła bokiem, lekko odwracając się w jego stronę, podobnie do niego opierając rękę na oparciu kanapy, ale dodatkowo podpierając przy tym policzek dłonią z pewnym rozleniwieniem.
- To już tyle lat? Coś podobnego - rzuciła, z pewnym wykalkulowanym niedowierzaniem. Czas pędził przed siebie i człowiek zanim się obejrzał, a mijała dekada. Kłamstwem jednak byłoby stwierdzenie, że przez ten czas kiedykolwiek o nim myślała. Ostatni raz jego imię przebiegło mu przez myśl chyba w momencie, kiedy oglądała ostatni mecz gryfonów w swojej szkolnej karierze, a i tak robiła to dla Moody, a nie dla niego. - I gdzie bywałeś przez ten czas? Zwiedzałeś cały świat, czy zaszyłeś się gdzieś w jakimś miejscu na stałe? - zapytała, chyba autentycznie zainteresowana jego wojażami, bo przecież podróże należały do jednych z jej ulubionych tematów.
- Interes idzie - rzuciła tajemniczo, nie chcąc zbytnio się roztrząsać nad jego tajnikami. Ataraxia przede wszystkim pracowała w swoim tempie, ustalanym chyba tylko poprzez kaprysy jej właścicielki. Otwarta dla klientów z ulicy była zaledwie czasami, bardziej polegając na zleceniach podesłanych przez sowę, ale Rosie to odpowiadało - za bardzo zajmowały ją przyziemne rzeczy, by odmawiała sobie tego typu swobody. - Nie wiem, chyba odpowiada mi ta atmosfera zła i występku - podrapała się po policzku, wyraźnie rozbawiona swoją odpowiedzią. - Czająca się za rogiem niepewność, popielny smród i szczury wielkości psa - krzywy uśmiech zagościł na jej ustach. A jak pójdę uliczką w dół, to za dwa zakręty znajdę zejście na Podziemne Ścieżki. Ogólnie to chciałam mieć blisko do rodzinnego biznesu, wiesz jak jest.
- Tak ogólnie, to mam wrażenie, że wszędzie może być niezbyt przyjaźnie dla samotnych i ładnych dam - rzuciła już mniej uszczypliwie, uśmiechając się do niego delikatnie. - Nokturn może i ma złą reputację, ale jest tu o wiele bardziej zróżnicowana klientela. Nie każdy zajdzie na Pokątną czy chociażby na Carkitt Market, bo prestiż miejsca podbija ceny. Ale Nokturn? Nokturn jest dla każdego. A w takim razie co ty robisz na takiej ulicy?
she was a gentle
sort of horror
sort of horror