24.04.2024, 21:04 ✶
Nie wydawała się być pierwszą lepszą szarą myszą, a na dodatek znała się z Flynnem, co właśnie umieszczało ją wyżej na liście intruzów. Jako zagrożenie? Może trochę przesadzałem, ale obawiałem się, że Flynn coś może planować w swojej głowie, pomimo zapewnień oczywiście, coś może ze swoją znajomą w lśniącej sukience, wyglądającej przy tym z pewnością znacznie bardziej kusząco, zdecydowanie lepiej niż Wielki Pan Zarządca Cyrku.
Albo to po prostu przemawiała przeze mnie nadchodząca pełnia księżyca. Już jutro. Zawsze z wielkim bólem serca i umysłu oczekiwałem na ten moment i oto znowu nadchodził.
- Warto by było ją przedstawić z racji tego, że nie jestem pewny, czy chciałbym cię powstrzymywać przed zabieraniem jej na trapez - odparłem niby to żartem... Raczej w pełni z żartem, bo nie miałem jednakowoż myśli morderczych względem kogokolwiek. Może poza Fontaine. Smutno mi się jednak jakoś zrobiło, że bliskich chwil z Flynnem nie będzie, przynajmniej nie w najbliższym czasie, bo ktoś właśnie zajmował moje miejsce u jego boku... Jeśli jednak chodziło o porywanie na trapez, to może dobrze się działo. Ja na samą myśl dostawałem zawrotów głowy. Kompletnie nie moja bajka.
Postąpiłem kilka kroków do przodu, ku Flynnowi i Norze, żeby być po prostu bliżej jako rozmówca, ale żeby się przywitać, a przy tym również bardziej przyjrzeć towarzyszce Flynna. Pomimo zazdrości, ciekawiło mnie, jakich miał znajomych, w jaki sposób ich poznał i jak przebiegała ich znajomość... Mogłem się dzięki temu znacznie więcej dowiedzieć o przeszłości Flynna niż z jego milczących opowieści.
Rozplątałem swoje ręce i ostatecznie wyciągnąłem dłoń w kierunku Nory, o ile została mi przedstawiona, żeby też się przedstawić... Chyba że wyręczył mnie Flynn. Jeśli nie, to pewnie tylko wspomniałem, że jestem Alex, Zarządca Cyrku. Bo Alex to Alex, krócej z pewnością niż Alexander, a Zarządca Cyrku by sprzedawać nas wszędzie. Było to niczym wizytówka, że jak coś chcesz, moja droga, to mów śmiało. Zobaczymy, co da się zrobić...
- Jeśli masz lęk wysokości, nie godziłbym się na twoim miejscu na trapez... Spójrz z tej perspektywy na liny w górze... A potem na The Edge’a... I połącz sobie kropki - zasugerowałem dziewczynie, bo jednak nie chciałem jej na to skazywać, ale nie zamierzałem oponować, jeśli jednak się zgodzi. - Skończy się niewinnie? Nie jestem pewien, czy jestem w stanie was asekurować... - odezwałem się z kolei do Flynna, wbijając w niego zagadkowe spojrzenie i próbując wyczytać emocje, które malowały się na jego twarzy. Obstawiałem, że ujrzę w jego oczach emocje, których bym się tam w tej chwili nie spodziewał wcale? A może coś przewidywalnego, bo jednak ładnie razem wyglądali, kiedy wyciągał w jej kierunku swoją dłoń... Niczym para kochanków, sceniczna bądź też nie... Może w tym otoczeniu bardziej sceniczna, ale kto wie...?
Albo to po prostu przemawiała przeze mnie nadchodząca pełnia księżyca. Już jutro. Zawsze z wielkim bólem serca i umysłu oczekiwałem na ten moment i oto znowu nadchodził.
- Warto by było ją przedstawić z racji tego, że nie jestem pewny, czy chciałbym cię powstrzymywać przed zabieraniem jej na trapez - odparłem niby to żartem... Raczej w pełni z żartem, bo nie miałem jednakowoż myśli morderczych względem kogokolwiek. Może poza Fontaine. Smutno mi się jednak jakoś zrobiło, że bliskich chwil z Flynnem nie będzie, przynajmniej nie w najbliższym czasie, bo ktoś właśnie zajmował moje miejsce u jego boku... Jeśli jednak chodziło o porywanie na trapez, to może dobrze się działo. Ja na samą myśl dostawałem zawrotów głowy. Kompletnie nie moja bajka.
Postąpiłem kilka kroków do przodu, ku Flynnowi i Norze, żeby być po prostu bliżej jako rozmówca, ale żeby się przywitać, a przy tym również bardziej przyjrzeć towarzyszce Flynna. Pomimo zazdrości, ciekawiło mnie, jakich miał znajomych, w jaki sposób ich poznał i jak przebiegała ich znajomość... Mogłem się dzięki temu znacznie więcej dowiedzieć o przeszłości Flynna niż z jego milczących opowieści.
Rozplątałem swoje ręce i ostatecznie wyciągnąłem dłoń w kierunku Nory, o ile została mi przedstawiona, żeby też się przedstawić... Chyba że wyręczył mnie Flynn. Jeśli nie, to pewnie tylko wspomniałem, że jestem Alex, Zarządca Cyrku. Bo Alex to Alex, krócej z pewnością niż Alexander, a Zarządca Cyrku by sprzedawać nas wszędzie. Było to niczym wizytówka, że jak coś chcesz, moja droga, to mów śmiało. Zobaczymy, co da się zrobić...
- Jeśli masz lęk wysokości, nie godziłbym się na twoim miejscu na trapez... Spójrz z tej perspektywy na liny w górze... A potem na The Edge’a... I połącz sobie kropki - zasugerowałem dziewczynie, bo jednak nie chciałem jej na to skazywać, ale nie zamierzałem oponować, jeśli jednak się zgodzi. - Skończy się niewinnie? Nie jestem pewien, czy jestem w stanie was asekurować... - odezwałem się z kolei do Flynna, wbijając w niego zagadkowe spojrzenie i próbując wyczytać emocje, które malowały się na jego twarzy. Obstawiałem, że ujrzę w jego oczach emocje, których bym się tam w tej chwili nie spodziewał wcale? A może coś przewidywalnego, bo jednak ładnie razem wyglądali, kiedy wyciągał w jej kierunku swoją dłoń... Niczym para kochanków, sceniczna bądź też nie... Może w tym otoczeniu bardziej sceniczna, ale kto wie...?