• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum

[29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#11
24.04.2024, 21:30  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.04.2024, 22:27 przez Anthony Shafiq.)  
Jeśli ktoś lubił tu kogoś torturować, to w obecnym rozrachunku zupełnie nieświadomie Erik przyjął na siebie ciężki los oprawcy. ...nie planowałem tej wizyty te słowa odbiły się w uszach Anthony'ego, a ukłucie w klatce piersiowej wzmogło gwałtownie. Resztką siły woli zmusił się do zachowania spokoju. Jego gość cierpiał, a jego obowiązkiem, jego najgłębiej zakorzenioną wolą było mu ulżyć w tym cierpieniu kosztem samego siebie. I nie, wbrew wcześniejszym słowom młodego wciąż detektywa, nie chciałby ubrać w swoje własne, absolutnie prywatne odzienie połowy magicznej socjety. Liczba osób, która realnie mogłaby liczyć na takie zaangażowanie ze strony Shafiqa mieściła się na palcach jednej dłoni, a siedzący obok niego, powoli trzeźwiejący mężczyzna, najwidoczniej był kompletnie tego nieświadomy.

Ale to i tak bolało, dlatego gdy po pierwszych słowach o "przesadzeniu tak w ogóle" Erik podniósł wzrok, to nie spotkał już stalowych oczu utkwionych w sobie, a w rozkołysanym czerwonym winie, w zwieńczeniu kieliszka na którym z wyczuciem złożonych było wszystkich pięć opuszków, zupełnie jakby to nie był kieliszek a chwycone soczyste winogrono.

– To nie jest rosół dla mnie, tylko dla Ciebie. Zamówiony pierwszy raz dzisiaj, na okoliczność Twojej kąpieli w moim ogrodzie. – przypomniał mu życzliwie, bo widać ziąb jeszcze skuwał umęczony mózg i Erik nie złapał, że zupa z powodu joggingu była tylko zabawną przykrywką, czymś co miało go rozbawić. Może to jednak nie był dobry pomysł, aby żartować. Może potrzebował w swoim stanie czegoś innego niż subtelnego humoru.– Pomyślałem, że nic tak dobrze Cię nie rozgrzeje jak znajome smaki, jak ten wasz cudny godrycki specyfik na wszelkie uroki angielskiej niepogody. Byłeś zziębnięty, nie chcę żebyś kolejny miesiąc przeleżał z zapaleniem płuc. – dodał, upijając wino, którego cierpkością chciał zmyć własną cierpkość w ustach. Był głodny, ale w sumie żołądek miał zaciśnięty coraz bardziej. Świadomość tego, że nogi Longbottoma zaprowadziły go tu przypadkiem nie dawała mu spokoju, jakkolwiek nie próbował ją głęboko zepchnąć w czeluści niemyślenia o tym akurat w tej chwili. Nie spodziewał się tylko, że za moment będzie jeszcze gorzej.

Słysząc kolejne słowa, ciche, zażenowane zwierzenia, zastygł ze szkłem przy ustach. List... jakieś było to tragiczne w swym poetyckim wymiarze, że ból, rozlewający się po ciele i duszy ból zawsze brał swój początek z nierozważnie wysłanych listów. On sam przecież zaprosił do swojego domu Erika właśnie listownie, znajdując w końcu wymówkę inną niż te, które przestały się sprawdzać, a których używał przez minione lata, by móc się z nim rzadko, ale wciąż regularnie widywać. Papier, kałamarz, pióro... takie niewinne, skreślić kilka słów, a potem patrzeć jak niespełnione oczekiwania rozsypują się niczym domek z kart.

Kochasz go? – zapiekło niewypowiedziane, osadzone na końcu gardła pytanie. Był ciekaw, w ten okrutny masochistyczny sposób, czy chodziło o Sewelyna. Był ciekaw, czy ten stary ćpun pozwolił sobie na "ostatni raz" zapomnienia, czy rzeczywiście się nawrócił i nie wykorzystał swojej nad nim władzy. Powiadali, że stara miłość nie rdzewieje, a Anthony mając za przyjaciela Morpheusa doskonale wiedział, jak cień minionej miłości potrafił rozlewać się na mniej lub bardziej autodestrukcyjne życiowe decyzje. Być może to zaważyło lata temu, gdy dowiedział się o zażyłości łączącej Larry'ego z Erikiem oraz (a może przede wszystkim) jak wyglądał jej finał, by nie próbować szukać tego drugiego w angielskiej rzeczywistości. Bardzo nie chciał mierzyć go miarą jego wuja, ale po pierwszej odmowie nie zamierzał się łudzić, że Longbottomowi zależało na stałej relacji, skoro tak mocno sparzył się na pierwszej. Że zależało mu na czymś więcej niż przygody i kolejne podboje.

Bardzo powoli odstawił kieliszek, zbierając rozedrgane myśli w jedno miejsce, skupiając się na tym co istotne, czyli na swoim cierpiącym gościu, a odsuwając to co nie było w tej chwili istotne, czyli swoje cierpiące ego. Głupie uczucia. Tylko przeszkadzały.

– Powiedz mi proszę...– zaczął, ale odchrząknął ukrywając na moment zaciśnięte usta za złożoną luźno pięścią, jakby w ostatnim geście chciał sam sobie obiecać, że nie wypowie tego, co nie powinno zostać w tym momencie wypowiedziane. Odetchnął, dał sobie przestrzeń, światło, jeszcze dwie chwile na to, by odzyskać pion. – Powiedz jak mogę Ci pomóc? Czego ode mnie oczekujesz Eriku? Porady? Większej ilości wina? Maści na oparzenia? – spróbował zażartować, spróbował się uśmiechnąć, choć smutek nie mógł opuścić jego oczu. Czuł to, czuł że maska nałożona przed laty pęka zdradziecko, ale po cichu liczył, że jego rozmówca złoży to na karb troski i empatii. Tak właśnie, empatii, ostatecznie przecież - był smutny jego smutkiem, czyż nie jest to empatia w swej najczystszej formie? Grecka emaptheia emocjonalny stan, bycie dosłownie wewnątrz emocji?

– Potrzebujesz pobyć w tym uczuciu, chcesz zmiany tematu, może zabawnej lektury, muzyki? A może... może potrzebujesz odpoczynku po długim, doskwierającym Ci dniu? – wskazał na łóżko zdając sobie sprawę, że szarżuje, nawet jeśli w skali innych osób, które znał Erik wcale nie powiedział tak wiele. Zagryzł wargi modląc się o jeszcze chwilę, o odrobinę spokoju, chłodu... Ogień w kominku piekł jednak, próżno było szukać przeciągu z zamkniętego okna. – Jeśli chcesz, wyjdę stąd oczywiście, nie będę Cię niepokoił. – dodał ciszej, chcąc dobitnie wskazać co miał na myśli proponując złożenie głowy na miękkie poduszki, mając wciąż w pamięci odgłos zamykanego zamka w drzwiach do łazienki, mając wciąż w pamięci ogrom napięcia, gdy podszedł doń, by przepasać go czarnym bawełnianym obi.


« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (12077), Erik Longbottom (10454)




Wiadomości w tym wątku
[29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 14.04.2024, 11:37
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 17.04.2024, 22:21
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 18.04.2024, 15:11
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 18.04.2024, 22:17
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 18.04.2024, 23:11
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 20.04.2024, 19:00
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 20.04.2024, 21:20
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 22.04.2024, 22:44
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 23.04.2024, 00:08
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 24.04.2024, 19:30
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 24.04.2024, 21:30
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 25.04.2024, 02:04
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 25.04.2024, 11:57
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 29.04.2024, 00:58
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 29.04.2024, 11:00
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 03.05.2024, 21:42
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 04.05.2024, 18:32
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 05.05.2024, 20:24
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 05.05.2024, 23:03
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 06.05.2024, 00:41
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 06.05.2024, 12:06
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 07.05.2024, 01:35
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 07.05.2024, 07:34
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 07.05.2024, 15:17
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 07.05.2024, 17:29
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 08.05.2024, 01:35
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 08.05.2024, 13:32
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 08.05.2024, 23:01

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa