Norka tak naprawdę sama nie do końca wiedziała, co to znaczy być z kimś w związku. Jedyna relacja, jaką udało jej się stworzyć przez całe swoje życie to ta z Samuelem, a od tego czasu sporo się zmieniło. Ona się zmieniła i on zapewne też. Nie dało się zaprzeczyć jednak, że uczucie, które kiedyś ich połączyło istniało nadal, więc może faktycznie będą w stanie coś razem stworzyć, bardziej stałego niż ostatnio. Byli starsi, pewnie nie odpuszczali tak łatwo, jak kiedyś. Przynajmniej ona tym razem nie zamierzała tego spieprzyć.
- Cieszę się. - Dodała lekko, bo przyjemność sprawiało jej to, że mu smakuje, jak kiedyś smakowało. Może wcale nie tak wiele się zmieniło. Może życie nadal mogło być takie lekkie, nieskomplikowane jak wtedy, kiedy leżeli razem na polanie w Dolinie Godryka, kiedy każda przeszkoda była do pokonania. Trochę nadziei w tym smutnym świecie nie powinno jej zaszkodzić.
Kolejne słowa, które padły z jego ust spowodowały, że źrenice jej się rozszerzyły. Nie spodziewała się, nie sądziła, że może odbierać jej zachowanie w ten sposób. Była idiotką, zdecydowanie. Nie wpadła na to, że może czuć się gorszy. Dla niej był Księciem Kniei, kimś, komu każdy mógł zazdrościć, posiadał cały ogrom umiejętności, których inni nie mieli. Nie wpadła na to, jak może się z tym czuć, poczuła się naprawdę głupio.
- Po pierwsze, nigdy się ciebie nie wstydziłam, bardziej swojego zachowania. - Wolała to sprostować. - Po drugie, musisz sobie uświadomić, że bogactwo nie ma dla mnie znaczenia, nigdy nie miało, zresztą większość osób w ogóle nie zwraca na to uwagi, to się nie liczy. Jesteś najwspanialszą osobą, jaka pojawiła się w moim życiu, nikt mnie tak wiele nie nauczył. - Miłości do natury, do tego, co można było wyciągnąć ze świata.
- Po trzecie, oczywiście, że powiem o tym innym, chciałabym się tobą pochwalić. - Miała nadzieję, że jej słowa nieco dodadzą mu odwagi i pewności siebie, bo strasznie bolało ją to, że widzi się w ten sposób. Rozumiała z czego to wynika, jednak jej zdaniem te słowa, które o sobie mówił wydawały się być zupełnie bezpodstawne.