25.04.2024, 23:30 ✶
Pewność siebie czająca się w głosie Bagshota nieco wybiła go z rytmu. Kiedy ostatnio się widzieli, chłopak wydawał się nadzwyczaj skupiony na tym, aby pokazać toczący się w kraju konflikt jak najbardziej obiektywnie. Te wszystkie plotki o tajnym podziemiu, które jakoby walczyło przeciw zastępom Śmierciożerców bez asysty Ministerstwa Magii... Czyżby wyzbył się nie tylko wiary w mitycznych bohaterów, ale i w to, że w atakach Czarnego Pana można było doszukiwać się jakiegokolwiek rozsądku i rzeczywistych idei, które mogłyby zmienić Wielką Brytanię na lepsze?
— Może to była jakaś vendetta? — zasugerował bez większego zaangażowania. — Historie piszą zwycięzcy, więc może koniec końców zatriumfowała strona, która działała przeciwko Athlewoldowi. Może palił czarnoksiężników, którzy w końcu wyszli z tego obronną ręką.
Pokręcił powoli głową na słowa kuzyna.
— Och, ale to już na pewno tak nie działa! — rzucił do Peregrinusa z szerokim uśmiechem. — Kukła ma być symbolem, poza tym, który mugol chciałby ryzykować wsadzenie do więzienia za zabójstwo tylko po to, żeby spalić czarodzieja na stosie. Poza tym oni ledwo już wierzą w magię. Mamy więc nad nimi znaczącą przewagę. Nie ma czym się martwić.
Sebastian skupił się na przeszukiwaniu chaty, jednym uchem słuchając wywodów Isaaca o Polsce. Nie był zbyt dobrze zapoznany z tym regionem Europy, toteż nie mógł za wiele powiedzieć na temat historii kraju, który przez dłuższy czas stanowił obsesję chłopaka. Macmillan przecierał z kurzu grzbiety kolejnych ksiąg i zerkał w zwoje pergaminu, nie do końca pewny, czego powinni szukać. Koniec końców otworzył jeden z woluminów historycznych i...
— Może czegoś chronił — skomentował niespodziewanie, gdy między kartami starej księgi znalazł notatkę dotyczącą katedry w Windermere. Przeczytał tekst dwa razy, po czym przekazał kartkę swoim towarzyszom. — Mógł być patriotą, ale skoro ma tak silne powiązania z tymi terenami i lokalnymi stosami, to może kryje się w tym coś więcej. Chociaż skoro był kapłanem, mogło mu równie dobrze chodzić o parafię. Zarówno tę fizyczną, jak i społeczność, jaką zgromadziła.
— Może to była jakaś vendetta? — zasugerował bez większego zaangażowania. — Historie piszą zwycięzcy, więc może koniec końców zatriumfowała strona, która działała przeciwko Athlewoldowi. Może palił czarnoksiężników, którzy w końcu wyszli z tego obronną ręką.
Pokręcił powoli głową na słowa kuzyna.
— Och, ale to już na pewno tak nie działa! — rzucił do Peregrinusa z szerokim uśmiechem. — Kukła ma być symbolem, poza tym, który mugol chciałby ryzykować wsadzenie do więzienia za zabójstwo tylko po to, żeby spalić czarodzieja na stosie. Poza tym oni ledwo już wierzą w magię. Mamy więc nad nimi znaczącą przewagę. Nie ma czym się martwić.
Sebastian skupił się na przeszukiwaniu chaty, jednym uchem słuchając wywodów Isaaca o Polsce. Nie był zbyt dobrze zapoznany z tym regionem Europy, toteż nie mógł za wiele powiedzieć na temat historii kraju, który przez dłuższy czas stanowił obsesję chłopaka. Macmillan przecierał z kurzu grzbiety kolejnych ksiąg i zerkał w zwoje pergaminu, nie do końca pewny, czego powinni szukać. Koniec końców otworzył jeden z woluminów historycznych i...
— Może czegoś chronił — skomentował niespodziewanie, gdy między kartami starej księgi znalazł notatkę dotyczącą katedry w Windermere. Przeczytał tekst dwa razy, po czym przekazał kartkę swoim towarzyszom. — Mógł być patriotą, ale skoro ma tak silne powiązania z tymi terenami i lokalnymi stosami, to może kryje się w tym coś więcej. Chociaż skoro był kapłanem, mogło mu równie dobrze chodzić o parafię. Zarówno tę fizyczną, jak i społeczność, jaką zgromadziła.