Tak. Stanie oko w oko z duchem nie było przyjemnym doświadczeniem. Mimo iż widział ich tutaj w dużej ilości, to jednak nie miał jeszcze tak bliskiego doświadczenia. Twarzą w twarz. Czuł dreszcze jakby zimna. Czy może to były próby uspokojenia organizmu? Zwalczanie strachu? To jej intensywne spojrzenie. A potem pytanie. Na które nie wiedział już jak odpowiedzieć. Co myśleć. Co więc myślał? Została tutaj aby straszyć? Odegrać się na ślizgonach?
Marta odleciała. Z jakiegoś powodu Xenophilius odczuł ulgę. Lecz z drugiej strony było mu jej szkoda. Usiadła tam wysoko sama na parapecie. To co powiedziała, było smutne. Przykre. Nie powinno to mieć miejsca. On sam był tolerancyjny. Od przypominania Malfoya, chroniła go szafa krukona. Dobrze, że Tiara Przydziału dała go do tego domu, gdzie mógł być sobą.
Lovegood milczał, skupionym będąc na jej słowach. Może i teraz była brzydka, ale gdy dorośnie, może coś by się zmieniło?
Zmieniła w piękną kobietę?
Zobaczyła oczy. Pewnie wspomniała o tamtym dniu. Tym strasznym, gdzie straciła życie. Taka młoda.
Jej wycie sprowadziło go na ziemię, że również zakrył uszy dłońmi. Spojrzał też na Olivię, która to samo uczyniła. Tego się nie spodziewał. ”To duchy mają taką siłe głosu i płaczu?” – zapytał sam siebie w myślach. Ten nadawany jej pseudonim, widocznie mówił zbyt wiele o jej osobowości. Jęcząca. Marta.
Kiedy Quirke odezwała się, chwaląc Martę, Xenio spojrzał na koleżankę a następnie na pannę Warren. Przełknął ślinę, zdjął dłonie z uszu.
- Marta…!Chciał zwrócić jej uwagę na siebie, ale się przez moment zawahał. Wypowiedzenie jej imienia było impulsem.
- Masz… Ładne włosy.
Nie kłamał. Może i miała śmieszne kucyki, ale takie charakterystyczne.
- Jesteś. Wyjątkowa. Inna. Nie taka sama jak inni.
Nie wiedział skąd mu się wzięło na aż takie komplementy. Ale może chciał dodać jej otuchy, że mogą tutaj być uczniowie naprawdę mili. Nie tylko złośliwi ale i współczujący. Czy chciał wiedzieć, jakie oczy widziała? Czy to słynnego potwora z bagien?