26.04.2024, 00:08 ✶
– W takim razie jak coś to do ciebie pierwszy poślę sowę w tej sprawie – oświadczył, zakładając, że oboje wiedzieli, że żadnego wzywania pomocy nie będzie. Ale miło było sobie pomarzyć.
– A dla niektórych nawet jedna z najważniejszych – rzucił żartobliwie, co pewnie miało w sobie trochę prawdy. W końcu rodziny takie jak jego, czy jej żyły różnymi wydarzeniami towarzyszkimi, na których warto było wiedzieć, jak się zachować i jak poprawnie wznieść toast. W przypadku jego rodziny również jak przekonać kogoś, że właśnie wciskasz mu interes jego życia, ale to nie było teraz istotne.
– Naprawdę? Czyli muszę pamiętać, by kiedyś koniecznie znaleźć się razem z tobą na jakimś balu przebierańców. – Tego się nie spodziewał. – Rozumiem, że brakuje ci już tylko łodzi i papugi? Oko na twoim miejscu bym sobie zostawił. – A gdyby jakimś cudem zaraz oznajmiła, że ma łódź i może mu pokazać, to chyba jednak szybko deportowałby się do domu, byle nie wyruszać z nią na jakieś morskie przygody. – Wiesz. Jestem pewny, że gdybyśmy chodziła w nim po Londynie to żaden pirat nie odważyłby cię męczyć.
Czyli miał rację. Geraldine naprawdę mogłaby spokojnie uchodzić za pirata. Koszula w sumie też pasowała.
– W takim razie na co czekasz? – wskazał szklanką drzwi, możliwe, że nieco zbyt energicznie. – Może jeszcze złapiesz swojego kompana podróży. Mogę nawet popilnować ci miejsca, ale pod warunkiem, że wyrobicie się z rabunkiem niewinnych farmerów w...– Zerknął na zegarek. – Jakieś dwadzieścia minut? – Kilka kropelek rumu skapnęło na blat stołu, sprawiając, że Basilius zmarszczył brwi i szybko wytarł alkohol serwetką.
– A dla niektórych nawet jedna z najważniejszych – rzucił żartobliwie, co pewnie miało w sobie trochę prawdy. W końcu rodziny takie jak jego, czy jej żyły różnymi wydarzeniami towarzyszkimi, na których warto było wiedzieć, jak się zachować i jak poprawnie wznieść toast. W przypadku jego rodziny również jak przekonać kogoś, że właśnie wciskasz mu interes jego życia, ale to nie było teraz istotne.
– Naprawdę? Czyli muszę pamiętać, by kiedyś koniecznie znaleźć się razem z tobą na jakimś balu przebierańców. – Tego się nie spodziewał. – Rozumiem, że brakuje ci już tylko łodzi i papugi? Oko na twoim miejscu bym sobie zostawił. – A gdyby jakimś cudem zaraz oznajmiła, że ma łódź i może mu pokazać, to chyba jednak szybko deportowałby się do domu, byle nie wyruszać z nią na jakieś morskie przygody. – Wiesz. Jestem pewny, że gdybyśmy chodziła w nim po Londynie to żaden pirat nie odważyłby cię męczyć.
Czyli miał rację. Geraldine naprawdę mogłaby spokojnie uchodzić za pirata. Koszula w sumie też pasowała.
– W takim razie na co czekasz? – wskazał szklanką drzwi, możliwe, że nieco zbyt energicznie. – Może jeszcze złapiesz swojego kompana podróży. Mogę nawet popilnować ci miejsca, ale pod warunkiem, że wyrobicie się z rabunkiem niewinnych farmerów w...– Zerknął na zegarek. – Jakieś dwadzieścia minut? – Kilka kropelek rumu skapnęło na blat stołu, sprawiając, że Basilius zmarszczył brwi i szybko wytarł alkohol serwetką.