Trochę uspokoiła się, kiedy Peppa postanowiła jej towarzyszyć. Nie to, że faktycznie się bała. Po prostu w tych okolicznościach dobrze było mieć kogoś obok. Nie podzieliła się tym jednak na głos. Do tej myśli nie przyznała. Ograniczyła się jedynie do uśmiechu posłanego w kierunku Potterówny. Następnie zaś zgodnie z tym, co zadeklarowała, zajęła się poszukiwaniem kolejnych informacji.
- Razem z przyjacielem prowadzę od niedawna sklep. Może nawet o nim słyszałaś? Nazywa się Zaczarowane Różności. – nie miała problemu z tym, żeby odpowiedzieć na to pytanie; żeby podzielić się czymkolwiek na temat swojej osoby. Starała się jednak mówić na tyle cicho, żeby jakieś informacje nie dotarły do uszu mugoli. – Sprzedajemy różne rzeczy. Świece, kadzidła, maści, eliksiry, biżuterie posiadającą… pewne dodatkowe właściwości. To akurat moja działka, zajmuje się magicznym… hmm… jubilerstwem? Tak można to nazwać.
I nie tylko jubilerstwem, ale nie chciała Peppy zanudzać wyjaśnieniami. Zwłaszcza, że zamiast na tym, powinny się skupić na zadaniu, które zostało im przydzielone. Chyba powinny? Czy ktoś zamierzał ich później z tego rozliczyć? Zastanawiając się nad tym, zaczepiła kilka kolejnych osób. Nie udało jej się jednak trafić na nic istotnego. Przydatnego. Wróciła więc do wcześniejszego tematu.
- A Ty? Zajmujesz się czymś konkretnym? – zadała pytanie, rozglądając się po okolicy. Zdążyły już opuścić plac. Oddalić się od ogniska. Od stosu? Od Brenny i Basiliusa. Trzeba było wreszcie zdecydować o tym, co dalej. Miała pewną myśl. W głowie rudowłosej zdążył już wykiełkować pewien pomysł. – Powinniśmy udać się do biblioteki. Poprosić o udostępnienie książek bądź czasopism, z których ostatnio korzystał Owen Bagshot. Wiesz, Twój wujek akurat teraz potrzebuje, żebyś pilnie sprawdziła dla niego kilka rzeczy. Nie powinni tego podważyć. Pewnie uwierzą. A my dowiemy się, kiedy ostatni raz tam był i z czego korzystał.