26.04.2024, 15:07 ✶
Był słodki jak się gniewał. Lubiła wzbudzać w innych skrajne emocje, głównie dlatego, że jej także buzowały pod jasną skórą. Lubiła gdy inni dołączali do niej w chaosie tańca wściekłości i namiętności, gdy byli orzeźwiająco gorący lub parzyli lodem, nigdy obojętni. Czy sugerowała, że to ojciec pozbawił go sukni? Och tak, nawet nie sugerowała, tylko mówiła to całkiem wprost. Nie znała się na strukturze domu Rosier, na dziedziczeniu, na tym czy Christopher miał na przykład brata albo siostrę, którzy chcieli zająć jego miejsce jako pupilka tatusia? No to też była opcja - pasowało do klucza który przyjęła tropiąc podejrzanych. Z drugiej strony, jeśli suknia pozostała na terenie zakładu, sprawca mógł łatwo wszystko nazwać "żartem" i wymigać się od karzącego ramienia sprawiedliwości. Na tym etapie Mildred po prostu chciała wiedzieć kto to zrobił z równą mocą co Christopher chciał wiedzieć gdzie jego skarby się obecnie znalazły.
I zobaczyła ten moment w jego oczach, ten przeskok od wściekłości do zachwytu. A potem otworzył szafę i zniknął w niej, co przyjemnie podekscytowało Mils.
Narnia?
Była to jedna z wielu książek czytanych jej do snu przez brata po śmierci matki. Lubili oboje sięgać po mugolskie książki, lubili śmiać się z tego co płynęło tuż obok świata czarodziejów i było tak różne, albo tak bliskie prawdzie. A "Lew, Czarownica i Stara Szafa" był niewątpliwie jej ulubionym tomem. Dlatego też nie zastanawiając się wcale, podniosła się i jak zaczarowana (hehe) podążyła za Christopherem w poszukiwaniu latarni na ośnieżonej polanie i pana Tumnusa z czerwonym szalikiem.
I zobaczyła ten moment w jego oczach, ten przeskok od wściekłości do zachwytu. A potem otworzył szafę i zniknął w niej, co przyjemnie podekscytowało Mils.
Narnia?
Była to jedna z wielu książek czytanych jej do snu przez brata po śmierci matki. Lubili oboje sięgać po mugolskie książki, lubili śmiać się z tego co płynęło tuż obok świata czarodziejów i było tak różne, albo tak bliskie prawdzie. A "Lew, Czarownica i Stara Szafa" był niewątpliwie jej ulubionym tomem. Dlatego też nie zastanawiając się wcale, podniosła się i jak zaczarowana (hehe) podążyła za Christopherem w poszukiwaniu latarni na ośnieżonej polanie i pana Tumnusa z czerwonym szalikiem.