Zrobił niespodziankę i to w dodatku niezapowiedzianą. Umówili się, a chłopak i tak postąpił nieco inaczej. Po swojemu? Na to wyglądało. Dlatego Richard tylko westchnął, być może w odczuciu zawodu, a może z rezygnacji. Znał dobrze swojego syna, wiedział że ten nie pomyśli zanim cokolwiek zrobi. To była duża wada. Kiedyś przez takie podejścia, wpakuje się w poważne kłopoty, niż szkolne zaczepki.
Przeprosił. To jednak nie zmieniało faktu, że on sam Roberta nie zdążył uprzedzić, kiedy Charles tutaj pojawi się. Nie było określonej daty, kiedy chłopak tutaj zawita. Trudno. Skoro już tutaj był. Zadomowił się w jednym z pokoi, które za dzieciaka tymczasowo zajmował z bratem, pozostawało tylko omówić co dalej.
Kwestię swojej córki na razie zostawił. Ważne, że została poinformowana. Ale nie zmieniało to faktu, że będzie trzeba ją też tutaj ściągnąć.
Richard obserwował chłopaka, zauważając oczywiście jak strzepnął okruszki po ciastku, opadające na dywan. Przymknął na moment oczy, po czym je otworzył. Skończy rozmawiać z synem, wezwie skrzata aby ogarnął ten drobny bałagan. Inaczej Robert sam wpadnie w rolę sprzątaczki.
Przyjął do wiadomości jego słowa. Odpowiadając na razie skinieniem głowy. Zadał kluczowe pytania, aby mieć pewność, że zrobił to, co miał zrobić w Norwegii.
- Pytając, chcę mieć pewność, że na pewno zostały zamknięte.Dał mu tutaj do zrozumienia wymownie. Nie chciał później odkręcać problemów niespodziewanie wynikających przez niedopilnowanie czegoś. Tak czy inaczej, musiał mu zaufać. Nie miał do niego uwag, jeżeli chodziło o pomoc przy interesach. Bardzo dobrze sobie radził. Przynajmniej w Norwegii.
- Nie trzeba.
Odmówił pomocy. Nie był jeszcze aż taki stary, żeby nie radzić sobie z własnym bagażem. Kamieni nie przywiózł z Irlandii.
- Usiądź.
Wskazał mu kanapę. Chyba że zajmował wcześniej fotel. Mógł dokonać wyboru. Richard wyjął papierośnicę, a z niej papierosa i zapalniczkę. Zmierzając także do kącika kawowego w salonie, odpalił papierosa i schował przedmiot do kieszeni. No niestety jego dzieci musiały znieść to, że ojciec palił papierosy. Lecz jeżeli zdarzało się, że tytoń im w jakiś sposób szkodził czy przeszkadzał, próbował i starał się nie robić tego przy nich. Ale niestety, nałóg robił swoje.
- Myślałeś nad tym, co chcesz tutaj robić?
Zapytał. Czy jego plany pozostawały te same, czy wymyślił coś innego? Czy chce tutaj spróbować znaleźć sobie inną pracę, czy może kontynuować pomoc rodzinną przy handlu i kontaktach z klientami? Miał wybór.