26.04.2024, 23:29 ✶
Nie znosiłem się sprzeczać z Flynnem, ale ostatnimi czasy ciągle to robiliśmy. Wbijaliśmy sobie szpilki, chociaż nie chcieliśmy tego robić, samo to wychodziło w trakcie, całkowitym przypadkiem albo dlatego że ktoś coś czegoś nie mógł sobie odpuścić. I jeszcze miałem pełno innych obaw w głowie, jak na przykład ten jego wyjazd, który zapewne zbliżał się coraz większymi krokami, ale też gdzieś tam wciąż mój wzrok leciał na tę przeklętą książkę i parapet... I naprawdę usilnie próbowałem się skupić na swojej robocie, ale te ptaszysko zaczęło dziobać dach, stukać w niego i hukać, a to było w tej chwili ostatnie, czego chciałem słuchać. Zerwałem się z miejsca i chciałem toto przegonić, ale wtedy zobaczyłem karteczkę, a jak ją zobaczyłem, to chciałem ją zabrać, ale wtedy sowisko zrobiło się oporne na moją obecność i wcale nie chciało mi tego kawałka papieru oddać.
Choć to nie było do mnie podobne, musiałem uciec się do siły i przemocy, użycia magii przeciwko ptakowi. W końcu zdobyłem karteczkę, ale nie miała dla mnie żadnego sensu. Była to krótka notka z podpisem, który mi nie mówił... właściwie nic. Pewnie w następnej kolejności podrapałbym się po głowie, gdyby sowa nagle nie wystartowała do lotu. Pomknąłem za nią wzrokiem i ujrzałem Flynna. Ten jakby nie nie widział... i zaczął się oddalać. Zbyt szybko, zbyt podejrzanie. I co on tam chciał do Layli iść, się pałętać?
- FLYYYNN! FLYNN! - krzyknąłem za nim, ruszając z miejsca. Ścisnąłem kartkę w dłoni, żeby jej nie zgubić. Może oprócz treści, ważny był charakter pisma...? Aczkolwiek obstawiałem, że Flynn znał tę... Lukrecję, kimkolwiek by ona nie była? - Stój!
Już znikał za przyczepą Layli, więc przyspieszyłem kroku. Nie wiedziałem, czy serio mnie nie widział ani nie słyszał, ale zaczynało mi się to bardzo nie podobać. Kto to był Dante? Kim była Lukrecja? Czemu ten ptak przyniósł nam tę informację? Nie miałem humoru ani sił na zabawę w ganianego, więc postanowiłem okrążyć przyczepę Layli i zajść Flynnowi z drugiej strony, zastąpić mu drogą.
- Czemu przede mną uciekasz?! Jakaś obca sowa przyniosła tę kartkę i nie chciała jej oddać... Myślę, że to może być do ciebie. Kompletnie tego nie rozumiem - odezwałem się, nie czekając na jakiekolwiek w tył zwroty ze strony Flynna. Od razu też wyciągnąłem dłoń ze zgniecioną kartką w jego kierunku. - Kto to Dante? Kto to Lukrecja i czemu cię informuje, że Dante wrócił?! - zapytałem, bo nie wiedziałem, a MUSIAŁEM wiedzieć. Nie było innej opcji.
Choć to nie było do mnie podobne, musiałem uciec się do siły i przemocy, użycia magii przeciwko ptakowi. W końcu zdobyłem karteczkę, ale nie miała dla mnie żadnego sensu. Była to krótka notka z podpisem, który mi nie mówił... właściwie nic. Pewnie w następnej kolejności podrapałbym się po głowie, gdyby sowa nagle nie wystartowała do lotu. Pomknąłem za nią wzrokiem i ujrzałem Flynna. Ten jakby nie nie widział... i zaczął się oddalać. Zbyt szybko, zbyt podejrzanie. I co on tam chciał do Layli iść, się pałętać?
- FLYYYNN! FLYNN! - krzyknąłem za nim, ruszając z miejsca. Ścisnąłem kartkę w dłoni, żeby jej nie zgubić. Może oprócz treści, ważny był charakter pisma...? Aczkolwiek obstawiałem, że Flynn znał tę... Lukrecję, kimkolwiek by ona nie była? - Stój!
Już znikał za przyczepą Layli, więc przyspieszyłem kroku. Nie wiedziałem, czy serio mnie nie widział ani nie słyszał, ale zaczynało mi się to bardzo nie podobać. Kto to był Dante? Kim była Lukrecja? Czemu ten ptak przyniósł nam tę informację? Nie miałem humoru ani sił na zabawę w ganianego, więc postanowiłem okrążyć przyczepę Layli i zajść Flynnowi z drugiej strony, zastąpić mu drogą.
- Czemu przede mną uciekasz?! Jakaś obca sowa przyniosła tę kartkę i nie chciała jej oddać... Myślę, że to może być do ciebie. Kompletnie tego nie rozumiem - odezwałem się, nie czekając na jakiekolwiek w tył zwroty ze strony Flynna. Od razu też wyciągnąłem dłoń ze zgniecioną kartką w jego kierunku. - Kto to Dante? Kto to Lukrecja i czemu cię informuje, że Dante wrócił?! - zapytałem, bo nie wiedziałem, a MUSIAŁEM wiedzieć. Nie było innej opcji.