27.04.2024, 01:07 ✶
Basilius zdecydowanie chciał uchodzić w oczach inny za rozsądnego. Czy taki był naprawdę? Na pewno w wielu aspektach można było powiedzieć, że tak. W końcu nie robił zbyt wielu głupich rzeczy, prawda? Poza tym, że czasem po ciężkim dni rozsądnej i odpowiedzialnej pracy, wymagającej od niego rozsądnego i odpowiedzialnego zachowania Prewettowi zdarzało się tracić pieniądze w kasynie. Ale przecież grał tylko dlatego, że rozsądnie wiedział, że może sobie na potencjalną przegraną pozwolić. A przynajmniej tak sobie rozsądnie wmawiał.
– Koniecznie będę musiał to potem zobaczyć – dodał jeszcze w temacie papugi, bo prawdę mówiąc Geraldine z pluszową papugą na ramieniu była tak abstrakcyjnym konceptem, że naprawdę nie chciałby tego przegapić, nawet jeśli wątpił, że kobieta naprawdę to zrobi.
Prewett zazwyczaj nie miał problemu z wyczuwaniem ludzi, ale kiedy Geraldine nachyliła się do niego, pierwotnie nie był do końca pewny, czy po prostu odbija pałeczke droczenia się, czy też jego uwaga ją zirytowała. Ton nie brzmiał jednak groźnie, a raczej żartobliwie, więc chyba nie musiał się martwić. Oczywiście również nachylił się w jej stronę.
– Dobrze. Tylko proszę jeśli już będziesz chciała mnie wciągać w opatrywania kogoś po bójce, to po prostu przyprowadź go do Munga, tak bym nie musiał gdzieś nagle wychodzic w godzinach pracy – odpowiedział i sam z powrotem oparł się o krzesło. Spotkania ze znajomymi z Hogwartu były dziwne. Nagle spotykałeś osobę, którą, czy to chciałeś, czy też nie, widywałeś niemal codziennie przez parę lat, orientowałeś się, że nic nie wiesz o jej obecnym życiu, a potem piłeś z nią i prosiłeś, by jeśli chciała kogoś pobić, by się pochwalić to robiła to w pasujących ci godzinach.
– Nadużywanie? Nie. – O nadużywanie alkoholu posądzał obecnie jedynie swojego brata, a Geraldine nie znał tak dobrze, by wiedzieć, czy ma jakieś problemy. – Ale masz rację. Ta butelka będzie znacznie szczęśliwsza jeśli oboje ją wypijemy.
I z tymi słowami dolał im jeszcze trunku i sam wziął dużego łyka. A potem zawahał się na chwilę. Miał jeszcze trochę czasu, a alkohol powoli go rozluźniał.
– W takim razie jeśli nie zamierzasz gonić pirata masz jakąś propozycję, jak możemy zabić czas? Może karty? – Partyjka przecież nie zaszkodzi prawda? Zresztą nie zamierzał się z nią na nic zakładać, nawet jeśli gra na tym traciła.
– Koniecznie będę musiał to potem zobaczyć – dodał jeszcze w temacie papugi, bo prawdę mówiąc Geraldine z pluszową papugą na ramieniu była tak abstrakcyjnym konceptem, że naprawdę nie chciałby tego przegapić, nawet jeśli wątpił, że kobieta naprawdę to zrobi.
Prewett zazwyczaj nie miał problemu z wyczuwaniem ludzi, ale kiedy Geraldine nachyliła się do niego, pierwotnie nie był do końca pewny, czy po prostu odbija pałeczke droczenia się, czy też jego uwaga ją zirytowała. Ton nie brzmiał jednak groźnie, a raczej żartobliwie, więc chyba nie musiał się martwić. Oczywiście również nachylił się w jej stronę.
– Dobrze. Tylko proszę jeśli już będziesz chciała mnie wciągać w opatrywania kogoś po bójce, to po prostu przyprowadź go do Munga, tak bym nie musiał gdzieś nagle wychodzic w godzinach pracy – odpowiedział i sam z powrotem oparł się o krzesło. Spotkania ze znajomymi z Hogwartu były dziwne. Nagle spotykałeś osobę, którą, czy to chciałeś, czy też nie, widywałeś niemal codziennie przez parę lat, orientowałeś się, że nic nie wiesz o jej obecnym życiu, a potem piłeś z nią i prosiłeś, by jeśli chciała kogoś pobić, by się pochwalić to robiła to w pasujących ci godzinach.
– Nadużywanie? Nie. – O nadużywanie alkoholu posądzał obecnie jedynie swojego brata, a Geraldine nie znał tak dobrze, by wiedzieć, czy ma jakieś problemy. – Ale masz rację. Ta butelka będzie znacznie szczęśliwsza jeśli oboje ją wypijemy.
I z tymi słowami dolał im jeszcze trunku i sam wziął dużego łyka. A potem zawahał się na chwilę. Miał jeszcze trochę czasu, a alkohol powoli go rozluźniał.
– W takim razie jeśli nie zamierzasz gonić pirata masz jakąś propozycję, jak możemy zabić czas? Może karty? – Partyjka przecież nie zaszkodzi prawda? Zresztą nie zamierzał się z nią na nic zakładać, nawet jeśli gra na tym traciła.