27.04.2024, 01:30 ✶
Całkiem dobrze się bawiła mówiąc sama do siebie, jakby na początku nawet nie zauważyła, że w głównym pomieszczeniu sklepu zionęło pustką. Ale nawet na moment jej to nie zraziło, jakby specjalnie wypluwała kolejne słowa z odpowiednią dykcją, żeby ewentualnie usłyszano ją na zapleczu. Stukała ceramiką, kładąc ją na blacie, aż w końcu ruda czupryna zamajaczyła na krawędzi jej spojrzenia i wtedy kobieta uniosła wzrok, przyglądając się przez moment Penny.
- A ty co, siłowałaś się tam z kimś? - uniosła lekko brwi, widząc jaka jest zmachana. - Stukłaś Terry'ego w głowę i musiałaś zaciągnąć ciało w bezpieczne miejsce? - delikatny, złośliwy uśmieszek pojawił się w kącikach jej ust, a ona sama zaraz przesunęła przyniesione przez siebie pudło nieco bliżej Weasley, w ten sposób odpowiadając na jej pytanie. Jak chciała sobie pomacać, to ona nie zamierzała jej przecież powstrzymywać.
Razem szło im całkiem sprawnie i zaraz większość zastawy znalazła się na blacie. Wyglądała całkiem zwyczajnie, jakby faktycznie miała co najwyżej cieszyć oko, ale nie miały co zbyt długo cieszyć się spokojem, bo wtedy Penny sięgnęła po imbryczek.
- No imbryczek - zgodziła się bez zastanowienia, bo akurat patrzyła sobie na jeden z talerzyków, czy przypadkiem nie jest odpryśnięty w jednym miejscu. Ale wyciągnięte przez nie naczynia zagrzechotały zaraz niespokojnie, co zmusiło ją do zlokalizowania źródła problemu, bo ostatnie czego teraz chciała, to żeby coś im tutaj poleciało na ziemię i rozleciało się na kawałeczki. - Oh. - zrozumiała nagle, o co właściwie chodziło z tym imbryczkiem, bo ten chyba sobie nagle wyhodował nogi, a może i miał je od samego początku, kto wie, w każdym razie nabrał prędkości, potrącając znajdujące się na blacie przedmioty.
To był odruch, chyba tylko dlatego, że jeden z kubków poleciał po jej stronie kontuaru, przez co rozpaczliwie wręcz wyciągnęła do niego ręce, chcąc uchronić go przed roztrzaskaniem się na kawałeczki.
czy złapię kubek
- Ja nic nie wiem! - zakomunikowała rozpaczliwie, jakby podświadomie rozumiejąc, o co w tym momencie może się Penny rozchodzić. Na Matkę i wszystko co najświętsze, przecież tyle czasu siedział w tym pudle spokojnie, więc dlaczego w ogóle teraz?
Dzbanek tym czasem biegł przed siebie i wpadł w dolną półkę regału, na całe szczęście chwilowo bardziej chyba próbując się w niej schować, niż narobić faktycznych zniszczeń. Coś zaszękało, coś się przewróciło, a ze dwa słoiczki nawet wypadły na podłogę, tocząc się po niej - wciąż jednak całe i szczelnie trzymając w sobie swoją zawartość.
- A ty co, siłowałaś się tam z kimś? - uniosła lekko brwi, widząc jaka jest zmachana. - Stukłaś Terry'ego w głowę i musiałaś zaciągnąć ciało w bezpieczne miejsce? - delikatny, złośliwy uśmieszek pojawił się w kącikach jej ust, a ona sama zaraz przesunęła przyniesione przez siebie pudło nieco bliżej Weasley, w ten sposób odpowiadając na jej pytanie. Jak chciała sobie pomacać, to ona nie zamierzała jej przecież powstrzymywać.
Razem szło im całkiem sprawnie i zaraz większość zastawy znalazła się na blacie. Wyglądała całkiem zwyczajnie, jakby faktycznie miała co najwyżej cieszyć oko, ale nie miały co zbyt długo cieszyć się spokojem, bo wtedy Penny sięgnęła po imbryczek.
- No imbryczek - zgodziła się bez zastanowienia, bo akurat patrzyła sobie na jeden z talerzyków, czy przypadkiem nie jest odpryśnięty w jednym miejscu. Ale wyciągnięte przez nie naczynia zagrzechotały zaraz niespokojnie, co zmusiło ją do zlokalizowania źródła problemu, bo ostatnie czego teraz chciała, to żeby coś im tutaj poleciało na ziemię i rozleciało się na kawałeczki. - Oh. - zrozumiała nagle, o co właściwie chodziło z tym imbryczkiem, bo ten chyba sobie nagle wyhodował nogi, a może i miał je od samego początku, kto wie, w każdym razie nabrał prędkości, potrącając znajdujące się na blacie przedmioty.
To był odruch, chyba tylko dlatego, że jeden z kubków poleciał po jej stronie kontuaru, przez co rozpaczliwie wręcz wyciągnęła do niego ręce, chcąc uchronić go przed roztrzaskaniem się na kawałeczki.
czy złapię kubek
Rzut O 1d100 - 41
Akcja nieudana
Akcja nieudana
- Ja nic nie wiem! - zakomunikowała rozpaczliwie, jakby podświadomie rozumiejąc, o co w tym momencie może się Penny rozchodzić. Na Matkę i wszystko co najświętsze, przecież tyle czasu siedział w tym pudle spokojnie, więc dlaczego w ogóle teraz?
Dzbanek tym czasem biegł przed siebie i wpadł w dolną półkę regału, na całe szczęście chwilowo bardziej chyba próbując się w niej schować, niż narobić faktycznych zniszczeń. Coś zaszękało, coś się przewróciło, a ze dwa słoiczki nawet wypadły na podłogę, tocząc się po niej - wciąż jednak całe i szczelnie trzymając w sobie swoją zawartość.
she was a gentle
sort of horror
sort of horror