- Zgoda, to brzmi jak jakiś plan. - Pierwsze koty za płoty, udało im się coś między sobą ustalić. Jednak rozmawianie wcale nie wychodziło im tak źle, jak się jej na początku wydawało. Plan brzmiał na całkiem rozsądny, nie wiedziała, jak wyjdzie to wszystko w życiu, bo przecież mieli sporo innych obowiązków, jednak zamierzała się tego trzymać, a przynajmniej spróbować.
- Tak proszek nie brzmi bardzo skomplikowanie. - Podłączenie kominków do sieci również, mogłoby to ułatwić trzymanie się tego, co ustalili. Warownia była miejscem, w którym każde z nich czuło się dobrze i wydawało jej się, że Longbottomowie nie mieliby nic przeciwko temu, żeby pojawiali się tam od czasu do czasu. Zresztą i tak bywała tam bardzo często. Czuła się trochę, jak członek ich rodziny, mimo, że nie łączyły ich więzy krwi.
- Nie dziwię się, że zależy jej na tym, żebyś nie wrócił do Kniei, bo jest tam bardzo niebezpiecznie i nie wiadomo kiedy to minie. - Dodała jeszcze nieco zaniepokojona, że w ogóle brał taką opcję pod uwagę. Nie wiadomo, kiedy Widma znikną, a słyszała o nich naprawdę okropne rzeczy. Lepiej, żeby Sam nie ryzykował spotkania z nimi, bo mogło się to skończyć śmiercią.
- Brzmi to całkiem nieźle. - Uśmiechnęła się ciepło, bo może faktycznie Brennie udało się przekonać Samuela do pozostania w Dolinie. Wiedziała, że Longbottomówna potrafiła przemówić do rozsądku każdemu, najwyraźniej i Sam nie potrafił się oprzeć jej sugestiom. Bardzo dobrze, bo to oznaczało, że będzie bezpieczny. Może faktycznie istniała szansa, że to wszystko się jakoś ułoży?
Zamrugała dwa razy, kiedy dokończył swoje słowa. Ona i Erik? Wpatrywała się w niego szeroko otwartymi oczami, jakby bardzo mocno się nad czymś zastanawiała. Skąd w ogóle takie podejrzenia? Faktycznie często można było ją zobaczyć u boku dziedzica Longbottomów, jednak nie spodziewała się, że może to zostać odebrane w taki sposób. Z drugiej strony, może faktycznie? Byli blisko, bardzo blisko, wiele osób twierdziło, że przyjaźń między kobietą, a mężczyzną nie jest możliwa, jednak oni byli tego idealnym zaprzeczeniem, bo od zawsze łączyła ich tylko i wyłącznie relacja przyjacielska. - Nie zerwaliśmy ze sobą. - Zaczęła mówić całkiem spokojnie. - Bo my z Erikiem, nigdy nie byliśmy parą. - Jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie. - Jesteśmy ze sobą blisko, bardzo blisko, jest jedną z najbliższych mi osób, ale nigdy nie patrzyłam na niego w ten sposób. - Był jej przecież jak brat. Kochała Erika bardzo mocno, całym sercem, jednak nigdy w sposób romantyczny. - Skąd w ogóle ten pomysł? - Musiała o to zapytać.