Od rana eksplorowali ten wielki dom, którego tajemnice wydawały się nie mieć końca. Cóż, w takim dużym, zaniedbanym pałacu było naprawdę dużo roboty. Miała wrażenie, że najgorsze było już za nią, kiedy z Millie znalazły się w bibliotece i trafiły na to stado boginów. Udało jej się już uspokoić myśli, po tym co zobaczyła. Może i nie była to prawda, jednak widok martwej Mabel zrobił na niej ogromne wrażenie, musiała nieco ochłonąć, żeby się uspokoić. Na szczęście jakoś udało jej się to przetrawić.
Dom był pełen przyjaciół, co ułatwiało sprawę, wiedziała, że w ich towarzystwie jest bezpieczna, a boginy po prostu mocno z niej zakpiły.
Jednym z miejsc, które trzeba było obejrzeć była kuchnia. Kuchnia, miejsce bardzo bliskie Norze, idealnie nadawała się więc do obejrzenia tego pomieszczenia. Jako, że nigdy nie wiadomo, co mogłoby ich tutaj zaskoczyć znalazła się tutaj u boku Patricka, aurora, na pewno będzie w stanie ją obronić przed kolejnymi boginami. Zresztą miała szansę już skorzystać z jego umiejętności, gdy ocalił ją przed śmiercią we śnie, trzy razy! Za co była mu nadal ogromnie wdzięczna. - Nie wygląda to dobrze, trzeba będzie włożyć trochę pracy, żeby nadawała się do użytku. - Odparła rozglądając się po pomieszczeniu, serce się krajało, kiedy widziała taką zaniedbaną kuchnię.
- Najlepiej byłoby się wszystkiego pozbyć, to powinno zniwelować ten smród. - Nie znosiła zapachu zepsutej żywności, a znalazła ją otwierając jedną z szafek. Fujka.
- Ciekawe skąd to błoto. - Przeniosła wzrok w stronę drzwi, które znajdowały się na końcu kuchni, może warto byłoby sprawdzić i tamto pomieszczenie? Kto wie, jakie niespodzianki mogły się tam kryć.