27.04.2024, 17:55 ✶
Był naprawdę ciekawy, czy kiedyś rzeczywiście będzie mu dane zobaczyć ją z tą papugą. Czas na pewno pokaże.
Oh, chyba właśnie załatwił sobie kolejnego potencjalnie chaotycznego pacjenta.
— Nie mogę niczego obiecać, ale tak, spróbuję cię przyjąć poza kolejką, lub po prostu tak, byś musiała czekać, jak nakrócej. – Praca w Mungu miała to do siebie, że czasem działo się wiele rzeczy na raz. I tak, jasne, było wiele sposobów, by wziął Geraldine do gabinetu przed innymi, ale nie mógł ją zapewnić, że nie będzie przypadkiem nagle zbyt zajęty inną, pilniejszy sprawą. Zawahał się na chwilę i spojrzał na Geraldine próbując oszacować, czy naprawdę chciał sobie to robić, czy też nie, aż wreszcie wyjął z kieszenie wizytówkę ze swoim adresem, których wolał nie rozdawać na prawo i lewo, i dyskretnie przesunął w jej stronę.
– A jakby działo się coś z czym wolisz nie iść do Munga, to wiesz gdzie mnie szukać – powiedział, mając nadzieję, że nie sprowadzał sobie właśnie jeszcze większego chaosu na głowę. – Ale postaraj się nie przychodzić do mnie w nocy z urazem spowodowanym własną głupotą, dobrze
Gdyby znał ją lepiej i wiedział o jej problemach to pewnie nie zgodziłby się na wspólne picie rumu. Tego wieczoru żył jednak w niewiedzy, chociaż może powinien był zacząć coś podejrzewać.
Oczy Prewetta zabłysły. A więc jednak Geraldine mówiła jego językiem, a skoro sama zaproponowała granie o coś to przecież nie wypadałoby jej odmówić, prawda?
– A o co byś chciała? – Niech go zaskoczy. Lubił to. Jeśli powie coś zbyt głupiego, to najwyżej się nie zgodzi i zaproponuje coś innego.
Oh, chyba właśnie załatwił sobie kolejnego potencjalnie chaotycznego pacjenta.
— Nie mogę niczego obiecać, ale tak, spróbuję cię przyjąć poza kolejką, lub po prostu tak, byś musiała czekać, jak nakrócej. – Praca w Mungu miała to do siebie, że czasem działo się wiele rzeczy na raz. I tak, jasne, było wiele sposobów, by wziął Geraldine do gabinetu przed innymi, ale nie mógł ją zapewnić, że nie będzie przypadkiem nagle zbyt zajęty inną, pilniejszy sprawą. Zawahał się na chwilę i spojrzał na Geraldine próbując oszacować, czy naprawdę chciał sobie to robić, czy też nie, aż wreszcie wyjął z kieszenie wizytówkę ze swoim adresem, których wolał nie rozdawać na prawo i lewo, i dyskretnie przesunął w jej stronę.
– A jakby działo się coś z czym wolisz nie iść do Munga, to wiesz gdzie mnie szukać – powiedział, mając nadzieję, że nie sprowadzał sobie właśnie jeszcze większego chaosu na głowę. – Ale postaraj się nie przychodzić do mnie w nocy z urazem spowodowanym własną głupotą, dobrze
Gdyby znał ją lepiej i wiedział o jej problemach to pewnie nie zgodziłby się na wspólne picie rumu. Tego wieczoru żył jednak w niewiedzy, chociaż może powinien był zacząć coś podejrzewać.
Oczy Prewetta zabłysły. A więc jednak Geraldine mówiła jego językiem, a skoro sama zaproponowała granie o coś to przecież nie wypadałoby jej odmówić, prawda?
– A o co byś chciała? – Niech go zaskoczy. Lubił to. Jeśli powie coś zbyt głupiego, to najwyżej się nie zgodzi i zaproponuje coś innego.