27.04.2024, 19:25 ✶
Basilus pożegnał się z Poppy i Penny uśmiechem i krótkim do zobaczenia później, a sam udał się z Brenną naprzewodnie na przewodnik i miejsce spoczynku biskupa. Osobiście obstawiał, że katedra brzmiała najbardziej prawdopodobnie. W końcu gdzie indziej mógłby leżeć palący wiedzmy biskup, który najwyraźniej nawet do dzisiaj miał w mieście swój "kult" i miliony brzydkich figurek ze swoją podobizną? Trochę odetchnął z ulgą, gdy usłyszał, że Brenna nie planowała włamywać się do krypty teraz i zaraz... Ale chyba jednak trochę miał nadzieję, do której w życiu by się nie przyznał, że podczas tego wyjazdu i tak spróbują się tam dostać.
– Czyli co? Najpierw przewodnik, potem katedra? – spytał, gdy już się rozdzielili, rozglądając się za pierwszym lepszym sklepem dla zwiedzających. Na całe szczęście nie trudno było jeden znaleźć.
– Wiesz – ściszył nieco głos, jeszcze gdy szli. – Nie wiem jakim cudem czarna śmierć mogła ominąć całe miasteczko bez hm... Czyjejś naprawdę silnej pomocy. – Plagi, nawet te mugolskie, miały to do siebie, że w przeciwieństwie do wielu dat i wydarzeń historycznych były naprawdę ciekawe. – Zaraza omijające tak po prostu jedno miasteczko w centrum tego wszystkiego? Myślę, że nie wiem... Nawet jeśli spalili zwykłą kobietę, to i tak coś się tutaj działo. I może biskup postanowił to wykorzystać do własnych celów? No wiesz, co z tego, że działa tu ewidentnie jakaś dobra magia, to magia, nastawię ludzi przeciwko niej, a oni będą bić mi pokłon. – Obrzucił zniesmaczonym spojrzeniem jedną z mijanych figurek biskupa. Dupek. – Tylko, że co to ma wspólnego z tym co się dzieje w ośrodku? Tutaj ludzie raczej normalnie umierają, a nie zmieniają się w mech. – I nie ma dziwnych niedźwiedzi. Zaczynał się zastanawiać, czy może ten mężczyzna nigdy tak naprawdę nie istniał, a był jedynie wytworem jego wyobraźni. Eh... Świetne sobie miejsce wybrał na ten urlop dla zdrowia.
Gdy podeszli do sklepu Basilius od razu chwycił z półki dwa najgrubsze przewodniki (Nie będą się przecież zadawalać czymś takim jak Carlise w pięć minut, jeśli rzeczywiście chcieli się czegoś dowiedzieć), a po chwili porównywania ich ze sobą i wypytania sprzedawczyni, czy wiedziała coś o ich autorach i wydawnictwach (nie wiedziała), zdecydował się w końcu na zakup tego, który wyglądał bardziej jak skrzyżowanie przewodnika i encyklopedii (ale i tak miał obrazki!) I jeszcze tych fajnych mugoslich kolorowych zakreślaczy do podkreślania co ważniejszych informacji.
– Czyli co? Najpierw przewodnik, potem katedra? – spytał, gdy już się rozdzielili, rozglądając się za pierwszym lepszym sklepem dla zwiedzających. Na całe szczęście nie trudno było jeden znaleźć.
– Wiesz – ściszył nieco głos, jeszcze gdy szli. – Nie wiem jakim cudem czarna śmierć mogła ominąć całe miasteczko bez hm... Czyjejś naprawdę silnej pomocy. – Plagi, nawet te mugolskie, miały to do siebie, że w przeciwieństwie do wielu dat i wydarzeń historycznych były naprawdę ciekawe. – Zaraza omijające tak po prostu jedno miasteczko w centrum tego wszystkiego? Myślę, że nie wiem... Nawet jeśli spalili zwykłą kobietę, to i tak coś się tutaj działo. I może biskup postanowił to wykorzystać do własnych celów? No wiesz, co z tego, że działa tu ewidentnie jakaś dobra magia, to magia, nastawię ludzi przeciwko niej, a oni będą bić mi pokłon. – Obrzucił zniesmaczonym spojrzeniem jedną z mijanych figurek biskupa. Dupek. – Tylko, że co to ma wspólnego z tym co się dzieje w ośrodku? Tutaj ludzie raczej normalnie umierają, a nie zmieniają się w mech. – I nie ma dziwnych niedźwiedzi. Zaczynał się zastanawiać, czy może ten mężczyzna nigdy tak naprawdę nie istniał, a był jedynie wytworem jego wyobraźni. Eh... Świetne sobie miejsce wybrał na ten urlop dla zdrowia.
Gdy podeszli do sklepu Basilius od razu chwycił z półki dwa najgrubsze przewodniki (Nie będą się przecież zadawalać czymś takim jak Carlise w pięć minut, jeśli rzeczywiście chcieli się czegoś dowiedzieć), a po chwili porównywania ich ze sobą i wypytania sprzedawczyni, czy wiedziała coś o ich autorach i wydawnictwach (nie wiedziała), zdecydował się w końcu na zakup tego, który wyglądał bardziej jak skrzyżowanie przewodnika i encyklopedii (ale i tak miał obrazki!) I jeszcze tych fajnych mugoslich kolorowych zakreślaczy do podkreślania co ważniejszych informacji.