28.04.2024, 07:27 ✶
Blondynka położyła pierwszą kartę na stół i z miejsca uśmiechnęła się perfidnie, marszcząc przy tym nos. Co tu dużo mówić, była zachwycona tym, co wyskakiwało z jej talii. To była jej specjalna kompozycja, która mimo że dla niektórych stanowiła abominację, dla niej w znakomity sposób oddawała jej własny charakter i sposób bycia. Była pełna złudzeń - jej złudzeń - które ulegały w zatrważającym stopniu wpływom Alexandra, bo przecież to z nim wymieniała się kartami w jakiejś przewrotnej, dla nich tylko zrozumiałej konwersacji. Zwykle stawiała nią rozkłady tylko dla siebie i ewentualnie dla Mulcibera, jeśli nadarzyła się ku temu okazja, dla innych sięgając po talie kompletne, ale teraz zwyczajnie nie mogła się powstrzymać.
- Mills, no co ty - wywróciła teatralnie oczami, wzdychając przy tym boleściwie, ale w zaistniałej sytuacji długo poważnej zgrywać nie umiała i zaraz zarechotała wrednie.
- Mmm, kochana, tylko sześcioraczki? Mogę ci to w sumie pomnożyć, bo to aż trzy szóstki. Mugole coś pierdolą, że to nieprzyjemna liczba, więc bardziej ci się tu jakieś diabelskie nasienie zagnieździ. Może osiemnaście? - zacmokała na nią, absolutnie zadowolona z tego rozkładu. - Ale no słuchaj, po co ci w ogóle ta cała agresja, co? Myślę, że Alek to by wolał jakbyś nie była w takiej gorącej wodzie kąpana - pokręciła głową, niby to rozczarowana. - Skup się może na swoim własnym szczęściu, zamiast próbować zagryźć wszystko, co się do niego zbliży, nie mówiąc już o tym, że co to w ogóle jest??? Co ty masz w ogóle w głowie kobieto? - wskazała na dwóch Króli Pucharów, odwróconych jak jeden mąż. - Pojebało cię - zawyrokowała, trzymaną w dłoni talię wyrównując powoli o stolik i uśmiechając się przy tym z obrzydliwą życzliwością. - Cokolwiek zrobisz, będzie dokładnie tak samo. Wiesz, kręcenie się w kółko to nie jest za dobra taktyka, ale KIM JA JESTEM, żeby oceniać - tylko profesjonalistką na tym polu. - Ja już widzę, jak mi się tutaj unosisz dumą i robisz dokładnie to, czego ci przed chwilą powiedziałam, żebyś nie robiła - wskazała na Szóstkę Buław. - A wiesz co jest kurwa najgorsze, że pewnie myślisz, że masz rację - skrzywiła się na moment, na końcu pukając palcem w Cesarza. - Wiesz, za każdym razem jak go wykładam, to myślę o Morpheusie. Może powinnaś go poprosić o jakieś zbawienne rady? - sięgnęła po bimber i upiła go, krzywiąc się przy tym koszmarnie. - Przynajmniej... - zaskrzeczała, bo przełyk palił, a ona przecież nigdy mistrzem popijawy nie była - Wszystko będzie dobrze. Tylko zacznij już myśleć nad imionami, bo to dużo strasznie. Kurwa, wiesz tak sobie myślę, jak się zmiesza bimber z... na wora Merlina, nie pamiętam, ale wychodzi różowe. Bardzo dobre, nazywa się Wróżkowy Pył, bo się uroczo mieni, ale ja to nazywam Pizdą Wróżki, bo zmiata cię z planszy na inny plan egzystencjalny prawie. Przydałoby ci się teraz.
- Mills, no co ty - wywróciła teatralnie oczami, wzdychając przy tym boleściwie, ale w zaistniałej sytuacji długo poważnej zgrywać nie umiała i zaraz zarechotała wrednie.
- Mmm, kochana, tylko sześcioraczki? Mogę ci to w sumie pomnożyć, bo to aż trzy szóstki. Mugole coś pierdolą, że to nieprzyjemna liczba, więc bardziej ci się tu jakieś diabelskie nasienie zagnieździ. Może osiemnaście? - zacmokała na nią, absolutnie zadowolona z tego rozkładu. - Ale no słuchaj, po co ci w ogóle ta cała agresja, co? Myślę, że Alek to by wolał jakbyś nie była w takiej gorącej wodzie kąpana - pokręciła głową, niby to rozczarowana. - Skup się może na swoim własnym szczęściu, zamiast próbować zagryźć wszystko, co się do niego zbliży, nie mówiąc już o tym, że co to w ogóle jest??? Co ty masz w ogóle w głowie kobieto? - wskazała na dwóch Króli Pucharów, odwróconych jak jeden mąż. - Pojebało cię - zawyrokowała, trzymaną w dłoni talię wyrównując powoli o stolik i uśmiechając się przy tym z obrzydliwą życzliwością. - Cokolwiek zrobisz, będzie dokładnie tak samo. Wiesz, kręcenie się w kółko to nie jest za dobra taktyka, ale KIM JA JESTEM, żeby oceniać - tylko profesjonalistką na tym polu. - Ja już widzę, jak mi się tutaj unosisz dumą i robisz dokładnie to, czego ci przed chwilą powiedziałam, żebyś nie robiła - wskazała na Szóstkę Buław. - A wiesz co jest kurwa najgorsze, że pewnie myślisz, że masz rację - skrzywiła się na moment, na końcu pukając palcem w Cesarza. - Wiesz, za każdym razem jak go wykładam, to myślę o Morpheusie. Może powinnaś go poprosić o jakieś zbawienne rady? - sięgnęła po bimber i upiła go, krzywiąc się przy tym koszmarnie. - Przynajmniej... - zaskrzeczała, bo przełyk palił, a ona przecież nigdy mistrzem popijawy nie była - Wszystko będzie dobrze. Tylko zacznij już myśleć nad imionami, bo to dużo strasznie. Kurwa, wiesz tak sobie myślę, jak się zmiesza bimber z... na wora Merlina, nie pamiętam, ale wychodzi różowe. Bardzo dobre, nazywa się Wróżkowy Pył, bo się uroczo mieni, ale ja to nazywam Pizdą Wróżki, bo zmiata cię z planszy na inny plan egzystencjalny prawie. Przydałoby ci się teraz.
she was a gentle
sort of horror
sort of horror