Nie to, żeby Richardowi w jakiś sposób przeszkadzała obecność syna w tej kamienicy. Że zdecydował się iść za nim. Nie chcąc pozostawać w Norwegii, samemu? Nawet nie był sam. Zostawił tam siostrę. Kontakt przecież w ich rodzinie był stały. Tutaj nie tylko też chodziło o uprzedzenie Roberta, ale i bezpieczeństwo młodego. W Anglii nie było tak spokojnie jak w Norwegii.
Wysłuchał raportu Charlesa, z którego wynikało, że jednak nie wszystko poszło dobrze po ich myśli. Po jego myśli. Ta strata dwóch kontaktów może nie odbić się dobrze na interesach w Norwegii. Nie ukrywał w sobie tego zawodu, ale też nie winił chłopaka.
- Evensenem i Olafsdottir skontaktuję się już osobiście. Trzeba to naprawić.Skoro domagali się konsultacji z nim, to tak powinni zostawić. Wyglądało na to, że kolejną w tym miesiącu odbędzie podróż do Oslo. Było do przewidzenia. Miał to zaplanowane na koniec miesiąca. Chyba, że będzie konieczne udać się wcześniej. Nie mogli stracić tych kontaktów.
- Tak czy inaczej. Wywiązałeś się dobrze z powierzonych zadań.
Pochwalił. Nauczonym tym, że dzieciaki chyba lubiły jak rodzic ich chwali. Może to była lekcja od Rebecci? Czy może Richard sam miał z tym pewne doświadczenia z przeszłości, nie chcąc popełniać błędów ojca? Próbował być, inny? Lepszy? Efekty tego ma tutaj. Syn jakby, nie był wstanie jeszcze radzić sobie dalej samodzielnie? Czy to był dobry kierunek wychowawczy?
Odpowiedź Richarda mogła nawet nawiązywać do pozostawienia kontaktów, aby te kierowane były już tutaj. Jeżeli wspomniane osoby od razu się odezwą, przejmie ich na siebie, odciążając syna. Młody przecież jeszcze się uczył.
Odpaliwszy papierosa, zajął miejsce na kanapie, przysuwając do siebie popielniczkę, która spoczywała na ławie. Richard zadał pytanie, dość ważne, skoro chłopak zdecydował się tutaj pozostać u jego boku, to może miał już konkretne plany na życie tutaj?
Chcę ci pomóc… Richard spojrzał na młodego, który chyba liczył na jakieś odznaki radości ze strony ojca, że tutaj jest. Jak miał mu to okazać? Może i się cieszył, że ma swoje dziecko przy sobie, ale to miasto, ten kraj nie jest bezpieczny dla niego.
- Wiesz, że w Anglii nie jest bezpiecznie, w przeciwieństwie do Norwegii?Musiał mu to przypomnieć. Zdawał sobie z tego sprawę? Musiałby na siebie bardziej uważać, niż w Oslo. Nie bez powodu Richard starał się i próbował wyszkolić dzieciaki, aby nie musiały ciągle liczyć na jego pomoc w akcjach bojowych. Aby umiały radzić sobie same w przyszłości, gdy go zabraknie. Aby chronić swoje rodziny. Niestety, nie każdego uda się tak do życia przygotować. Może dlatego Charles wciąż potrzebował jego w pobliżu? Nie ukrywał przed dziećmi też tego, co działo się w tym kraju. Jakie polityczne konflikty wybuchały, że Czarny Pan powołał swoją organizację Śmierciożerców. Musiały to wiedzieć, aby być przygotowanym na życie w Anglii, jeżeli zdecydują się na taki krok, w celu zamieszkania i podjęcia pracy. Mieć oczy i uszy wszędzie.