• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6
[3.04.72, Schronisko w niemagicznym Londynie] Przygarniemy dzisiaj psiaka (albo dwa)

[3.04.72, Schronisko w niemagicznym Londynie] Przygarniemy dzisiaj psiaka (albo dwa)
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#4
21.12.2022, 02:28  ✶  

A kim miałby być ten ktoś rozsądny? Większość rodziny zapewne zdołaliby przegadać lub udowodnić swoją rację przy użyciu logicznej argumentacji swoich przekonań. Poza tym było też zagrożenie zaognienia całej sytuacji. Gdyby, na przykład, zabrali ze sobą jeszcze Mavelle, szanse na to, że opuszczą ośrodek z dodatkowym zwierzakiem, stałyby się jeszcze wyższe, gdyż wzajemnie by się na pędzali. Znajomi i przyjaciele? Ci, którzy znali ich nieco słabiej mogliby nawet się nie zająknąć z obawy przed zmasowanym atakiem rodzeństwa. Na palcach jednej ręki można by policzyć osoby, które faktycznie byłyby w stanie wyegzekwować trzymanie się przez Erika i Brennę określonych zasad.

— I pokazać, że nie jesteśmy w stanie podjąć jednej rozważnej decyzji bez kontroli z zewnątrz? — zwrócił uwagę Erik, podnosząc pytająco brew. Po chwili i z jego ust wydobyło się ciche westchnienie. — Skoro jesteśmy tu sami, to przynajmniej wspólnie zdołamy wymyślić jakąś dobrą wymówkę dla nieuchronnie nadchodzącej chwili słabości.

Trzeba było myśleć też o reputacji. W gruncie rzeczy w wielu kręgach uchodzili raczej za rodzinę, w jakiej panuje swego rodzaju równowaga. Oczywiście, czasami się chwiała, jednak w gruncie rzeczy wiadomo było czego się po nich spodziewać. Gdyby ktoś obcy zobaczył, z jakim trudem przychodzi im trzymanie się ściśle określonego wcześniej planu w takich chwilach, być może poddano by pod wątpliwości, jakim sposobem funkcjonują normalnie na co dzień.

— Mamy też spore podwórze — dodał po tym, jak siostra w samych superlatywach opisała ich obecne lokum w Dolinie Godryka. — Psiaki będą miały gdzie się wybiegać. W domu też nie zabraknie ich opieki i rozrywki.

Zacisnął na moment usta w wąską linię. Cóż, to było szybkie. Nie pies, od razu psiaki. I gdzie podziała się ta silna wola? Najwyraźniej zostawił ją na progu schroniska. Poza tym w jego słowach tkwiło sporo racji. Co jak co, ale okoliczne sady był idealnym środowiskiem dla różnego rodzaju zwierzaków. Zwłaszcza teraz, kiedy wiosna zaczynała powoli królować na tamtejszych terenach. Wraz z wyższymi temperaturami pojawi się też więcej okazji ku temu, aby wybyć z domu, a spacer z psem to równie dobry powód, jak każdy inny. Wszyscy na tym skorzystają.

Całe szczęście pracownik schroniska nie pokazał im szczeniaków. Konsekwencje tego mogłyby być opłakane dla rodzinnej posiadłości, jak i osób, które dzieliły z Longbottomami miejsce zamieszkania. Gdyby opowiedziano im historię jakiegoś porzuconego na śmietnisku miotu małych, uroczych stworzonek, to ich serca zapewne natychmiast by się rozpłynęły. Tak samo, jak spora kwota pieniędzy w banku Gringotta. Bądź co bądź, takie stadko należałoby odpowiednio wyposażyć.

— Nie będę się kłócił — stwierdził równie przyciszonym głosem, z trudem odwracając wzrok od spragnionych uwagi ze strony odwiedzających psów. — Jeśli w domu spytają o ubytki w skrytkach, to powiem, że podnieśli ceny moich ekhm leków. Na tym nie oszczędzamy.

Mówiąc o lekach miał oczywiście na myśli wywary łagodzące efekty likantropii. Przygotowanie ich nie było łatwym procesem, a znalezienie odpowiednich i zaufanych ludzi również nie było wyjątkowo łatwe. Na szczęście w ciągu lat udało im się zawiązać całkiem niezłą siatkę kontaktów, co znacznie ułatwiło sprawy. Mimo to, płatności za składniki, jak i samą usługę dalej uiszczali. Na biednych nie trafiło. Erik pokręcił głową, starając się odwrócić swą uwagę od tych myśli. Schronisko. Adopcja. Na tym powinien się skupić.

— No cześć — zaczął mężczyzna, podchodząc do boksu i klękając.

Uśmiechnął się do dużych rozmiarów psa. Futro miał w całkiem dobrym stanie, chociaż od ostatniej kąpieli i czesania raczej minęło trochę czasu. Ten wlepił pełen nadziei wzrok w Erika, jednak nie podszedł do niego od razu, zamiast tego robiąc powoli krok za krokiem, jak gdyby był przygotowany na to, że człowiek w każdej chwili może odejść. Dopiero gdy upewnił się, że Longbottom zainteresował się nim, wystawił pysk i wywalając na wierzch język. Erik zbliżył palce, pozwalając mu się po nim polizać.

Podniósł wzrok na Brennę, jak gdyby chciał się pochwalić tym pokazem zaufania, jednak szybko zauważył, że dziewczyna skupiła się na zupełnie innym kandydacie. Wstał powoli z podłogi i podszedł do siostry.

— Coś się sta... Oh. Jesteś... Jesteś pewna? — spytał, a potem wciągnął powietrze do płuc. Początkowe rozrzewnienie na jego twarzy zmieniło się we współczucie. Przez co musiał przejść ten pies? Zagryzł dolną wargę. To zdecydowanie był ten moment, w którym ważyły się losy tego, z iloma podopiecznymi opuszczą to miejsce. Zerknął na mężczyznę, który ich oprowadzał: — Może Pan nam coś o nim opowiedzieć?

To było jak kopanie sobie własnego grobu. Lub poproszenie kogoś, aby zrobił to za ciebie, wręczając mu przy tym łopatę. Wystarczyłaby przecież krótka smutna historia psiaka, a oni od razu poczuliby się w obowiązku, aby jakoś pomóc. Jeśli potrzebował pomocy specjalistów, to szanse na to, że placówka mu takową zapewne było niskie. Skoro prosili o dodatkowe koce i karmę, to co mówić o profesjonalnej opiece lekarskiej dla zwierząt?



the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2413), Erik Longbottom (2907)




Wiadomości w tym wątku
[3.04.72, Schronisko w niemagicznym Londynie] Przygarniemy dzisiaj psiaka (albo dwa) - przez Brenna Longbottom - 17.12.2022, 17:59
RE: [3.04.72, Schronisko w niemagicznym Londynie] Przygarniemy dzisiaj psiaka (albo dwa) - przez Erik Longbottom - 18.12.2022, 01:08
RE: [3.04.72, Schronisko w niemagicznym Londynie] Przygarniemy dzisiaj psiaka (albo dwa) - przez Brenna Longbottom - 18.12.2022, 11:47
RE: [3.04.72, Schronisko w niemagicznym Londynie] Przygarniemy dzisiaj psiaka (albo dwa) - przez Erik Longbottom - 21.12.2022, 02:28
RE: [3.04.72, Schronisko w niemagicznym Londynie] Przygarniemy dzisiaj psiaka (albo dwa) - przez Brenna Longbottom - 21.12.2022, 11:47
RE: [3.04.72, Schronisko w niemagicznym Londynie] Przygarniemy dzisiaj psiaka (albo dwa) - przez Erik Longbottom - 21.12.2022, 22:49
RE: [3.04.72, Schronisko w niemagicznym Londynie] Przygarniemy dzisiaj psiaka (albo dwa) - przez Brenna Longbottom - 22.12.2022, 14:57
RE: [3.04.72, Schronisko w niemagicznym Londynie] Przygarniemy dzisiaj psiaka (albo dwa) - przez Erik Longbottom - 23.12.2022, 23:11
RE: [3.04.72, Schronisko w niemagicznym Londynie] Przygarniemy dzisiaj psiaka (albo dwa) - przez Brenna Longbottom - 24.12.2022, 12:09
RE: [3.04.72, Schronisko w niemagicznym Londynie] Przygarniemy dzisiaj psiaka (albo dwa) - przez Erik Longbottom - 24.12.2022, 18:30

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa