29.04.2024, 13:10 ✶
Przyjemny dreszcz przeszedł jej kręgosłup gdy w końcu przestała być panią Moody. Choć wciąż na służbie, sama mieszała się z dystansem swoim do poszkodowanego, szczególnie w obliczu jego skrajnych emocji, które zwykły Millie jednak przyciągnąć do siebie wabiem intensywnego pobudzenia.
Po napięciu przychodziło odprężenie, teraz gdy sukienka była znaleziona.
– Sprzedawczyni? – zamrugała nagle i sięgnęła znów po swój notes, który pomagał jej w chaosie jaki wibrował jej zwykle w głowie. Piorun, który nie wie gdzie walnąć potrzebuje uziemienia. Zwykle dla niej było to któreś z Longbottomów, które pokazywało palcem "o tu Millie proszę jebnij" albo też groziło palcem "oj Millie proszę dzisiaj bez jebania". Notes pomagał jej, nawet gdy pierwsze uderzenie było chybione.
– Czy tą klientką była Luna Avery? Czy mogło być tak, że spoufaliła się z tą sprzedawczynią na tyle, aby nakłonić ją do tego... dowcipu? – na jej twarzy pojawił się bardzo brzydki i bardzo drapieżny uśmiech. Bliżej jej było do fae, które nie były urocze, a rzucały uroki. Do istot porywających dzieci, dumnych i dzikich. Okrutnych. – Sprawdźmy może, czy polubiły się z kobietą, która tu była i miała dostęp do zapasowego klucza. To brzmi... bardzo obiecująco.
Po napięciu przychodziło odprężenie, teraz gdy sukienka była znaleziona.
– Sprzedawczyni? – zamrugała nagle i sięgnęła znów po swój notes, który pomagał jej w chaosie jaki wibrował jej zwykle w głowie. Piorun, który nie wie gdzie walnąć potrzebuje uziemienia. Zwykle dla niej było to któreś z Longbottomów, które pokazywało palcem "o tu Millie proszę jebnij" albo też groziło palcem "oj Millie proszę dzisiaj bez jebania". Notes pomagał jej, nawet gdy pierwsze uderzenie było chybione.
– Czy tą klientką była Luna Avery? Czy mogło być tak, że spoufaliła się z tą sprzedawczynią na tyle, aby nakłonić ją do tego... dowcipu? – na jej twarzy pojawił się bardzo brzydki i bardzo drapieżny uśmiech. Bliżej jej było do fae, które nie były urocze, a rzucały uroki. Do istot porywających dzieci, dumnych i dzikich. Okrutnych. – Sprawdźmy może, czy polubiły się z kobietą, która tu była i miała dostęp do zapasowego klucza. To brzmi... bardzo obiecująco.