Richard trzymał dzieci z dala od tego miasta, tego kraju dla ich bezpieczeństwa. To nie tak, że traktował ich jak pracowników. Jak choćby teraz poczuł się Charles. W głębi siebie starał się dbać o nich. Zapewniał im to, czego potrzebowali. Być może nie umiał okazywać tej ojcowskiej troski jaką powinien. Sam takiej przecież nie otrzymał. Można by rzec, że próbował być na tyle dobrym ojcem jak potrafił. Doceniał starania dzieci, ale może też nie umiał tego inaczej wyrazić? Może oczekiwał czegoś więcej, ale musiał zadowolić tym, cokolwiek umieją? Każdy talent powinien być szanowany.
Wiedział o tym, że Charles planował tutaj przybyć, ale nie spodziewał się, że nastąpi to tak szybko.
- W porządku. Już się tym nie zadręczaj.Powiedział przecież, że te dwa kontakty weźmie na siebie. Charles zrobił co mógł, ile mógł. Nie powinien już tym się przejmować. Czy nie brał czasem za bardzo do siebie niektórych słów, porażek, uwag? Możliwe. Richard nie naciskał na syna, aby usilnie coś zrobił. Nie wyszło, trudno. Nie będzie go karał. Jest młody, uczy się nadal.
Przypomniał synowi o tym, jaka panuje tutaj sytuacja. To jednak nie sprawiło, jakby chciał wracać do Oslo. Chciał wciąż tutaj być. A nawet bardziej. Richard utkwił w nim swoje opanowane spojrzenie. Nie wyganiał go przecież. Nie powiedział nic, że go tutaj nie chce. Tak bardzo mu Charles przypominał, że jest już dorosły.
- Nie wyganiam Cię. Możesz zostać.Posłał chłopakowi również lekki uśmiech. Doda mu to otuchy, że ojciec go nie wygania? Możliwe, że dobrze jest mieć swoje dzieci przy sobie. Mieć kontrolę nad tym co robią. Ale jak już usamodzielnią się, muszą żyć na swój rachunek. Charles nie wiedział jeszcze jak dokładniej tutaj funkcjonuje interes rodzinny. W Norwegii bazowali w zasadzie na pozyskiwaniu klientów, a także towaru i składników skandynawskich, które Richard dostarczał bratu do sklepu. Część zapewne zostawała w ich domu, aby Charles miał na czym uczyć się wytwarzania świec i kadzideł.
- Jeżeli Robert wyrazi zgodę, podszkoliłby Cię bardziej w tym co już umiesz. Możesz także poszukać tutaj innej stałej pracy, stabilnej, która zapewni Ci odpowiednie utrzymanie się.
Zaproponował. Nauczył go tyle, w tym biznesie rodzinnym, ile umiał. Ale jeżeli chodziło o wyrabianie świec i kadzideł, to już tutaj musiał chłopak prosić o pomoc wuja. Richard nie miał do tego cierpliwości i umiejętności. Może nawet nie próbował się tego podjąć? Sprawdzić się? Szczerze, nie miał na to czasu. Stała praca w Ministerstwie jak i dodatkowo prowadzenie interesu rodzinnego w Skandynawii.
O tym, co on tutaj będzie robił, przeprowadzając się na dłużej do Londynu, nie wspomniał. Nie był o to także zapytany. Starał się jedynie nakierować syna, aby od czegoś powoli zaczął, skoro tutaj zostanie. Tak. Jego pomoc się przyda. Zastąpiłby go w interesach rodzinnych, pomagając Robertowi, kiedy on będzie zajęty pewną sprawą i zatrudnieniem się w Ministerstwie.